On the EdgeRecenzje

“Plagiatorzy” [RECENZJA]

Michał Piechowski
Plagiatorzy / The Plagiarists
Plagiatorzy / The Plagiarists

Około pięćdziesięcioletni, tajemniczy mężczyzna proponuje pomoc młodszej parze, której samochód zepsuł się pośrodku – bardzo mroźnego – niczego. Zdesperowani „rozbitkowie” korzystają z iście samarytańskiej oferty i udają się do domu swojego wybawcy, by tam poczekać na mechanika. W pierwszych minutach Plagiatorzy zapowiadają się niczym rasowy slasher, w którym złe zamiary gospodarza są równie oczywiste, co widmo nadchodzącej śmierci protagonistów. Ale na zapowiedziach się kończy. Surowa i dynamiczna praca kamery, urywane dialogi balansujące na granicy kłótni, podskórna atmosfera niepewności: pełna suspensu obietnica złożona przez te dysturbujące zabiegi zostaje spełniona, ale eskalacja emocji mało ma tu wspólnego z rozlewem krwi czy aktami przemocy. Reżyser Peter Parlow planuje w swoim filmie pokazać walkę, ale będzie to starcie myśli i idei – frapujące i nieprzewidywalne o tyle, że nic tu nie jest czarno-białe i każda strona ma choć odrobinę racji.


Przeczytaj również: “Lillian” [RECENZJA] @ 10. AFF

On, Tyler: ambitny i zafiksowany na punkcie sztuki kinowej operator, który obecnie przede wszystkim kręci reklamówki. Wewnętrznie sfrustrowany, deprecjonuje swoją pracę i odmawia nazywania się twórcą filmowym. Ona, Anna: początkująca pisarka, która niczego jeszcze nie wydała, bo od wielu lat tkwi nad swoją pierwszą powieścią-memuarem. Nie wierzy w swoje umiejętności i w swoją historię, odkładając w czasie ukończenie dziewiczego dzieła. Łączy ich bycie początkującymi artystami oraz to, że tkwią w stanie zawieszenia, nie wykorzystują pełni swoich umiejętności. Dzieli ich spojrzenie na świat, a konkretnie na to, jak ich sztuka z tym światem koresponduje.

Plagiatorzy / The Plagiarists
fot. Kadr z filmu “Plagiatorzy / The Plagiarists”

Kiedy zakochani trafiają na noc do domu uczynnego Clipa, ich ambicje i przekonania ulegają zredefinicji. Zafascynowana wyjątkową historią z dzieciństwa gospodarza Anna odzyskuje (albo zyskuje po raz pierwszy w życiu) wiarę w siłę oddziaływania napisanych przez siebie słów, a w Tylerze, za sprawą znalezionej w odmętach domu starej kamery, odradza się na nowo iskierka twórczego szału, potrzeby wyjścia poza rutynowo spełniające wymogi pracodawcy spoty reklamowe. Od tego momentu ważniejsze od fabuły stają się odczucia, emocje i rzucane przez bohaterów spostrzeżenia. Intrygujący, kameralny mumblecore przeradza się stopniowo w równie frapujący zbiór przemyśleń o naturze sztuki i różnicach pomiędzy konkretnymi jej dziedzinami (chodzi oczywiście przede wszystkim – na co wskazują profesje protagonistów – o literaturę i film) oraz w swoistą, autotematyczną terapię zagubionych artystów.

Przeczytaj również:  "Drakula" – Bang to nie wszystko [RECENZJA]

Przeczytaj również: “Opuść autobus przez wybitą szybę” [RECENZJA] @ 10. AFF

Powoli zaczyna klarować się sens ukryty w tytule filmu: czym jest plagiat w sztuce? Czy można go uniknąć? A może należy do niego dążyć? Czy niepowtarzalność i nowatorskość są ważniejsze od siły rażenia i przenikliwości danego tekstu kultury? I czym w ogóle są niepowtarzalność i nowatorskość? Bo przecież można wyjść z założenia, że wszystko jest plagiatem. Wszystko, co powiemy, co pomyślimy, co napiszemy, w jakiś sposób bazuje na już posiadanych przez nas doświadczeniach. Nawet moje słowa, zastosowany szkielet recenzji, użyte wyrażenia ukształtowane są przez pryzmat tego, co już w swoim życiu przeczytałem i napisałem, a mój odbiór filmu zależny jest od tego, co już w przeszłości widziałem i w jaki sposób na to reagowałem.

Pozornie z góry skazane na niepowodzenie próby odpowiedzenia na chociaż jedno z tych potencjalnych pytań wypełniają dzieło Petera Parlowa i przejmują kontrolę nad całością, jak gdyby szukając nadziei w myśli, że dzieło zawsze jest w pewien sposób inteligentniejsze od artysty. Rzucone w eter zagadnienia kiełkują zarówno w przestrzeni filmu, jak i w każdym z widzów z osobna. Plagiatorzy to przede wszystkim bodziec prowokujący do rozmyślań, dzięki czemu uzyskane wnioski są unikalne i nieskażone narzuconą przez twórców tezą.

Plagiatorzy / The Plagiarists
fot. Kadr z filmu “Plagiatorzy / The Plagiarists”

Ta polifoniczna natura rozważań odnajduje swoje źródło w różnych profesjach bohaterów – większa lub mniejsza sympatia do odpowiednio filmu i literatury wpływają na postrzeganie pewnych kwestii w zupełnie inny sposób. To, co dla Anny jest plagiatem i zamachem na jej emocje, w chłodniejszej perspektywie Tylera przedstawia się inaczej. Być może czasami warto spojrzeć na skutki pewnych decyzji z szerszej perspektywy; być może cel uświęca środki, a cytujący słynnego pisarza Clip planuje coś więcej niż tylko zebranie oklasków za cudzą pracę.


Przeczytaj również: “Najgorętszy sierpień” [RECENZJA] @ 10. AFF

W pewnym momencie padają następujące słowa: Films let you observe everything. Books? Books let you feel everything. W tym zdaniu zawiera się esencja całości. Te dwa media, te dwa pozornie dychotomiczne spojrzenia są różne, ale potrzeba ich połączenia, by w pełni odnaleźć się w otaczającym świecie. Trzeba coś poczuć, ale trzeba też potrafić umieścić to w chłodnym kontekście rzeczywistości. A na tę stronę Plagiatorów również nie można narzekać. W ruchliwych, wąskich kadrach, bynajmniej nie najwyższej jakości i w niekinowym formacie obrazu czuć nieustannie ducha twórczej niezależności i charakterystyczną dla nurtu found footage perspektywę, w której to, co uchwyci kamera, jest absolutnie najważniejsze i zdolne do przesłonięcia całej reszty. Gdy w kulminacyjnych minutach rozbudowany monolog zaczyna współgrać z pozornie niezwiązanym obrazem, w pełni widać ideę i zasadność tego filmu, który jest esejem, i tego eseju, który jest filmem.

Przeczytaj również:  "Wszystko dla mojej matki", czyli odkrycie Festiwalu w Gdyni [RECENZJA]

Daleko Plagiatorom do polsatowych megahitów, box office’owych hegemonów czy nawet po prostu produkcji, które mają realną szansę na kinową dystrybucję. Daleko plagiatorom do kina prostego, liniowego i łatwego w odbiorze. Ale gdzie sięgać po takie ciekawostki, jeżeli nie na festiwalu filmowym i to w sekcji o nazwie On the Edge? Raz na jakiś czas – zamiast na oblegany hit, który za miesiąc będzie dostępny w każdym multipleksie – warto wybrać się na sam skraj filmowych doświadczeń; na krawędź, na której czekają Plagiatorzy.


 Film będzie można zobaczyć we Wrocławiu na 10 edycji festiwalu American Film Festival (5.11 – 11.11) w sekcji On the Edge, a konkretnie w sobotę 9 listopada o godz. 12:45 i w niedzielę 10 listopada o godz. 20:30 

Plagiatorzy plakat / The Plagiarists poster


Zobacz też nasze inne teksty z American Film Festival!

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.