“Opuść autobus przez wybitą szybę” [RECENZJA]

Z początku wszystko przypomina film dokumentalny. Widzimy powolnie przesuwający się po tafli wody prom, wieżowce górujące na horyzoncie oraz nieznanych nam ludzi, próbujących przeżyć kolejny dzień w wielkim mieście. W tle głos mechanicznej narratorki, encyklopedycznie opisującej otaczające kamerę realia Hongkongu. Cięcie przenosi nas do nocnego życia “pachnącego portu”, gdzie w pewnym momencie mężczyzna, którego utożsamialiśmy z protagonistą, skacze z dachu. Wtedy pojmujemy, że nie będzie to zwykły, niezależny dokument. By ułatwić nam przyswojenie sobie wydarzeń na ekranie, opowiadający historię syntezator mowy proponuje, by cofnąć się do początku.


Przeczytaj również: “Lillian” [RECENZJA] @ 10. AFF

Przez kolejną godzinę będziemy obserwowali losy dzierżącego kamerę głównego bohatera – w tej roli sam reżyser Andrew Hevia – patrząc z jego perspektywy na otaczające go nowe realia. Stopniowo, poprzez kolejne podawane nam przez narratorkę informację, układamy sobie jego portret; dowiadujemy się, że jest trzydziestoletnim filmowcem, że przyjechał do Hongkongu nakręcić dokument o targach sztuki Art Basel, a także że nie potrafi odnaleźć swojego miejsca na ziemi. Więcej informacji nie będzie nam potrzebnych, reszta historii będzie refleksem naszej dezorientacji w realiach metropolii.

Leave The Bus Through The Broken Window / Opuść autobus przez wybitą szybę
fot. Kadr z filmu “Leave The Bus Through The Broken Window / Opuść autobus przez wybitą szybę”

By stworzyć poczucie immersji reżyser cały czas atakuje nas drugą osobą liczby pojedynczej. Narratorka zwraca się do głównego bohatera per “ty”, a jako że na czas seansu to my stajemy się protagonistą, mamy poczucie, że zwraca się niejako do nas. Jej komunikaty są często didaskaliami – “napisała Twoja ex”, “miałeś atak paniki”, “nie potrafisz się ustatkować”. Jeśli otworzymy się na narracyjną grę, zaczynamy coraz mocniej odczuwać emocję protagonisty, nakładając na siebie płaszcz złożony z jego doświadczeń.

Hevia co jakiś czas przypomina o swojej obecności, kierując kamerę na lustra. Chwilami przypuszczamy, że nawet tego pragnie, pragnie przypomnieć, że to historia o nim. Sam fakt, że musi o sobie przypominać jest znamienny dla całej produkcji, opowiadającej przecież o zepchnięciu go na wyrobniczy margines, gdzie zmuszony jest biegać wewnątrz hermetycznej bańki sztuki współczesnej i poszukiwać w niej materiałów na swój film.


Przeczytaj również: “Plagiatorzy” [RECENZJA] @ 10. AFF

Poszukiwania i przemierzanie wystaw oraz warsztatów niezależnych artystów to najciekawsze chwile “Opuść autobus…”. To wtedy znajdziemy clou filmu, gdzie, na przestrzeni paru metrów kwadratowych, stawać naprzeciw siebie będą ludzie, którzy nie wiedzą co chcą zrobić ze swoim życiem. Hevia rzadko dopuści ich do głosu – wychwycić będzie można jedynie pojedyncze kwestie, inne zagłusza albo syntezator mowy, albo muzyka. Jakby twórca, sprowadzając długie dialogi do streszczenia narratorki, sugerował, że wcale nie warto ich słuchać.

Leave The Bus Through The Broken Window / Opuść autobus przez wybitą szybę
fot. Kadr z filmu “Leave The Bus Through The Broken Window / Opuść autobus przez wybitą szybę”

Tylko raz reżyser zaczyna w swoim filmie faktycznie panikować. Dzieje się to w trakcie protestów, brutalnie tłumionych przez policję. Widzimy jego ucieczkę, patrząc oczami kiwającego nerwowo głową głównego bohatera próbującego umknąć obławie, oddalając się w jedną z wąskich uliczek. Chwilę wcześniej podobnie, choć bardziej spokojnie, błądził po korytarzach wielkiej, przytłaczającej galerii handlowej. Finał jego ucieczki okaże się znamienny i domykający jego historię w Hongkongu, ale lepiej by na tę chwilę pozostał on w sferze niedopowiedzeń.

“Opuść autobus…” to montażowy strumień świadomości reżysera, próbującego połączyć w spójną całość nagrane fragmenty azjatyckiej podróży. Czasem kadry będą uzupełnione introspektywną narracją, odkrywającą uczucia bohatera, czasem natomiast będą opierały się na prostych, wizualnych kontrastach. Hevia imponuje jednak samodyscypliną, ani razu nie wytracając tempa narracji, a także – mimo sporej dygresyjności całej produkcji – nie gubi tego, co w jego opowieści najważniejsze: portretu zgubionego w realiach współczesnego świata 30-latka.


Przeczytaj również: “Najgorętszy sierpień” [RECENZJA] @ 10. AFF

Koproducent oscarowego filmu Barry’ego Jenkinsa w swoim drugim, pełnometrażowym dokumencie zwraca kamerę na siebie i opowiada o swoich problemach, podkreślając wszechobecną alienację – czy to z powodu bariery językowej, czy też kulturowej. Ustami mechanicznej narrator porównuje swoją sytuację do kafkowskiej prozy, z tym że gdzie K. błądził po systemie “sprawiedliwości”, Hevia gubi się w realiach sztuki współczesnej, antagonizmów i komercjalizacji.

By ułatwić sobie życie na wszystko patrzy przez obiektyw kamery. To również jedyny filtr, który pozostawia nam. Ale jeśli mamy dość, zawsze możemy wykonać pewien bardzo radykalny krok – opuścić nasz wielki autobus przez wybitą szybę.


4/5

Film będzie można zobaczyć we Wrocławiu na 10 edycji festiwalu American Film Festival (5.11 – 11.11) w sekcji On the Edge, a konkretnie w sobotę 9 listopada o godz. 12:45 i w niedzielę 10 listopada o godz. 20:30

Leave The Bus Through The Broken Window poster / Opuśc autobus przez wybitą szybę plakat


Zobacz też nasze inne teksty z American Film Festival!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.