Advertisement
Klasyka z FilmawkaPublicystyka

Klasyka z Filmawką – “Zabójstwo” Stanleya Kubricka

Michał Piechowski

Stanley Kubrick to nazwisko, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Spora część z filmów uważanego za jednego z najlepszych twórców wszech czasów reżysera zapisała się złotymi zgłoskami w historii kinematografii i do dzisiaj fascynuje i polaryzuje kolejne pokolenia widzów. Nakręcone zaledwie rok przed Ścieżkami chwały, jako trzeci pełnometrażowy film w dorobku Kubricka, Zabójstwo nie dorównuje popularnością kolejnym dziełom tego amerykańskiego twórcy i nie wywołuje aż tylu dyskusji, ale nie sposób obojętnie przejść obok tego perfekcyjnie zrealizowanego kryminału noir, który potrafi zaskoczyć nawet 62 lata po premierze.

No właśnie, perfekcyjna realizacja. To, do czego Kubrick przyzwyczaił nas w ciągu całej swojej kariery, znajduje swoje odzwierciedlenie także tutaj. Próżno szukać w Zabójstwie niepotrzebnych scen czy postaci. Każdy element ma tutaj swoją rolę i, zgodnie z tym, co myśli jeden z bohaterów, jest małym puzzlem, bez którego układanka nie może zostać ukończona. Rozgrywająca się na kilku płaszczyznach czasowych akcja nie gubi się ani na moment, poszczególne sceny powtarzane więcej niż raz, z różnych perspektyw, uzupełniają się idealnie i tworzą zniuansowaną całość, a dzięki bardzo precyzyjnemu narratorowi odnosimy słuszne wrażenie, że akcja filmu chodzi niczym szwajcarski zegarek. Dodatkowym smaczkiem jest kilka naprawdę frapujących od strony technicznej spojrzeń na konie pędzące po torze wyścigowym czy długich ujęć świadczących o autorskiej ręce Stanleya.

Świetna forma byłaby jednak niczym, gdyby nie równie dobra treść. Główna intryga koncentruje się tutaj wokół próby kradzieży około dwóch milionów dolarów podczas wyścigów konnych. Skupione wokół postaci Johnny’ego Claya (Sterling Hayden, znany fanom jako Generał Jack Ripper z Doktora Strangelove) działania angażują kilku pełniących różne role i wykonujących różne zawody mężczyzn. Śmiały plan zawiera dokładnie rozpisane zadania dla każdego z konspirantów. Od otworzenia odpowiednich drzwi o odpowiedniej godzinie, przez wszczęcie bójki w barze, aż do oddania jednego, kluczowego strzału. Frapujący jest również wątek żony jednego ze spiskowców, pełniącej funkcję femme fatale i usilnie próbującej zniweczyć wszelki wysiłek reszty. Kubrick umiejętnie stopniuje napięcie, pozwalając widzowi na domysły i jednocześnie utrzymując świetne tempo oraz trzymając w napięciu.

Przeczytaj również:  Grímur Hákonarson: "Problemy Islandii nie są widoczne na pierwszy rzut oka" – mówi nam twórca "Daleko od Reykjaviku" [WYWIAD]

Śledząc zapięte na ostatni guzik przygotowania, krok po kroku poznajemy nie tylko całość operacji, ale także członków napadu. Każdy z nich ma swój własny, lepszy lub gorszy, powód, dla którego chce wziąć udział w kradzieży i dostać swoją działkę pieniędzy. Nie ma tutaj czasu ani potrzeby na dokładne portrety psychologiczne i biografie każdego z bohaterów. Nikt nie jest tu po prostu statystą, tylko człowiekiem z krwi i kości, nawet jeżeli zaledwie pobieżnie naszkicowanym. Wyraziste zarysowanie niektórych aspektów pozwala na o wiele bardziej realistyczne ewentualne przemiany czy charakterystyczne postawy w określonych sytuacjach. Wszystkie trybiki maszyny, jaką jest plan obrabowania toru wyścigowego, zachowują swoje człowieczeństwo i bronią się same, a nie tylko jako część większej całości.

Przede wszystkim jednak Zabójstwo to kawał świetnie zrealizowanej intrygi, która broni się zarówno na płaszczyźnie formalnej, jak i fabularnej. Gorąco zachęcam do nadrobienia nie tylko fanów późniejszej twórczości Kubricka, ale też tych, którzy dopiero próbują się do niego przekonać, bo być może właśnie ten film okaże się kluczowy. Trudno przejść obojętnie obok tak genialnie pomyślanego napadu, nawet jeżeli w ostatecznym rozrachunku jedną z refleksji po seansie będzie stwierdzenie, że pies to wcale nie jest najlepszy przyjaciel człowieka.

fot. Kadry z filmu

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.