Advertisement
FilmyKinoRecenzje

„Wujek Foliarz” – prawda prawdę prawdą pogania [RECENZJA]

Daniel Łojko
wujek foliar
kadr z filmu „Wujek Foliarz”

Ponad siedem lat temu na naszych ekranach zagościł krótkometrażowy Fanatyk – ekranizacja, prawdopodobnie najpopularniejszej polskiej copypasty. Mogło się wydawać, że wynikiem tego eksperymentu będzie więcej podobnych mu produkcji. Polskie kino najwyraźniej nie było gotowe na tego typu filmy, pozostawiając w internecie to, co być może powinno tam zostać. Pomysł, jak widać, powrócił po dość długim czasie. Wujek Foliarz stanowi jednocześnie kontynuację Fanatyka, ale służy również jako jego spin-off.

Z Kubą Gałeckim ponownie spotykamy się w momencie, gdy ten bierze udział w terapii uzależnień. Chłopak planuje wyjazd do Włoch, gdzie chce zacząć swoje życie od nowa. Plany krzyżuje mu jednak jego ekscentryczny wujek Jerzy: fanatyk teorii spiskowych, filmów z żółtymi napisami i dziennikarz niezależnego internetowego kanału Prawda TV, który z wypiekami na twarzy wyczekuje „jak to wszystko pier*olnie”. Mężczyzna nie wierzy w uczciwość wyborów na burmistrza Słupczyna i wraz ze swoją ekipą opracowuje plan ujawnienia prawdy. Jakby tego było mało, w życiu Kuby ponownie pojawia się jego dawna miłość – Gosia.

Wujek Foliarz
fot. „Wujek Foliarz” / Mówi Serwis

Wujek Foliarz nie różni się znacząco od Fanatyka. Obraz jeszcze mniej bazuje na pastowym pierwowzorze Malcolma XD, delikatnie czerpiąc z niego podstawowe założenia fabularne. Pasta stanowi raczej punkt wyjścia do luźniejszej interpretacji historii, chociaż w filmie nie brakuje do niej nawiązań. Jerzy na pierwszy rzut oka zdaje się jednak być nieco bardziej „rozgarnięty” w porównaniu ze swoim internetowo-literackim pierwowzorem, czego dowodem jest przede wszystkim przerobiona na imponujący bunkier ziemianka. Michał Tylka nie tylko stawia Jerzego w satyrycznym świetle, ale i unika grania w foliarskie bingo, zostając przy tym w granicach przesady. Wujek Foliarz może i wierzy w chemtrails, ale widzi w tym również biznes, sprzedając specjalne działo mające przeciwdziałać owym smugom kondensacyjnym. Nie wspominając tu o przygotowanym przez niego miejscu tajnych spotkań bliżej nieokreślonej grupy ludzi, co służy jedynie podburzeniu widzów Prawdy TV celem zwiększenia ich aktywności.

Tylka w swoim filmie nierzadko swobodnie puszcza wahadło absurdu, pozostawiając niektóre wydarzenia w sferach domysłu, co dobrze współdziała z konspiracyjno-paranoidalną działalnością Prawda TV. Kuba stanowi niejako odbicie widzów. Jest naszym ambasadorem w pokręconym świecie Jerzego, traktując brata swojej matki z przymrużeniem oka. Twórcy delikatnie mieszają gatunki, dorzucając do heist movie wątek sercowy oraz ratowania świata. Lub też uściślając: gminy. I chociaż połączenia między nimi są teoretycznie widoczne, niektóre z nich nie udzielają odpowiedzi na pytania zadawane w filmie, pozostawiając niedokończone sprawy. Takie rozwiązanie pozostawia wolne pole do interpretacji – a ich, przy wielowątkowości Wujka Foliarza, może być naprawdę wiele.

Wujek Foliarz
fot. „Wujek Foliarz” / Mówi Serwis

Mnogość interpretacji podsycają bohaterowie – do ekipy Jerzego należą zwolennik komunizmu i fan Fidela Castro, ciężki do zrozumienia „Pułkownik”, równie specyficzny, co tajemniczy „Szybki” oraz reklamująca magiczną, leczniczą wodę Barbara. Każdy z bohaterów wywodzi się z innego zakątka „dziwności”, ale w gruncie rzeczy nie do końca wiadome jest to, czy faktycznie zależy im na poszukiwaniu „prawdy”. I chociaż nie dane jest nam poznać bliżej redaktorów Prawdy TV, to film daje chociaż najmniejsze podstawy do tego, aby odczuwać wobec nich sympatię lub antypatię. Zakotwiczeniem w rzeczywistości jest dla Kuby Gosia, z którą przez lata nie utrzymywał kontaktu. Postać Kamili Urzędowskiej szybko daje się polubić, a aktorka roztacza wokół siebie ciepłą aurę, jednocześnie świetnie oddając dawne zauroczenie i nastoletnią niezręczność. Pierwsze skrzypce gra jednak tytułowy bohater, w którego wciela się bezbłędny Adam Woronowicz. Ciężko uniknąć porównania do Darka Wasiaka z The Office PL, bo panowie mają nieco wspólnych cech, jednak niuanse w ekspresji i odgrywaniu kwestii pozwalają na rozdzielenie obu tych postaci grubą kreską.

Przeczytaj również:  Gatunek zagrożony – „Polska Fala” | Felieton | Festiwal Kamera Akcja 2026

Wujek Foliarz powinien przypaść do gustu tym, którzy tęsknią za uczuciem nastoletniej, wakacyjnej wolności. Osadzenie akcji na prowincji nadaje produkcji klimat nostalgicznej bliskości – każdy, kto spędzał lato u rodziny na wsi z pewnością to poczuje. Spod płaszczyka fabularnych tajemnic czasem wyłoni się co zabawniejszy one-liner, a kąciki ust same powędrują do góry, kiedy wybrzmią pierwsze dźwięki Co mam powiedzieć Pezeta czy Z twarzą Marilyn Monroe Myslovitz.

 

korekta: Magda Wołowska
+ pozostałe teksty

Dziennikarz, maruda, fan „Gwiezdnych wojen”, „Władcy Pierścieni” filmów superbohaterskich oraz muzyki wszelakiej. Chociaż jego gust ukształtowało „GTA: San Andreas”, to nie znajdziecie większego fanatyka utworu „Na jednej z dzikich plaż” grupy Rotary.

Ocena

6 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

Fanatyk, Kryptonim Polska

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.