CampingPublicystyka

Camping #3 – Power ranking “Teksańskich Masakr Piłą Mechaniczną”

Bartek Bartosik

„Camping” to cykl tekstów, w których przybliżam czytelnikom dzieła, jakich nie znajdą w zestawieniach najlepszych filmów wszechczasów. Kino pełne miłości, niebezpieczne, nierzadko szokujące, za to zawsze, w jakiś pokrętny sposób, piękne.


 

Świat pogrążą się w coraz większym chaosie. Wartości, które nasze pokolenie, wychowane w dobrobycie i poczuciu bezpieczeństwa, uznawało za pewnik, stoją pod coraz większym znakiem zapytania. Atomowy zegar nie był tak blisko godziny dwunastej prawdopodobnie od czasu kryzysu kubańskiego. Tarcia międzynarodowe przekładają się na wewnętrzne niepokoje. Fala protestów przelewa się przez świat z nie widzianą od niemal trzydziestu lat siłą. Kryzys imigracyjny podzielił Europę, gdzie humanitaryzm walczy z pierwotnym lękiem, podsycanym przez grupy wpływów. Na czele najpotężniejszego państwa świata stoi człowiek uznany przez opinię publiczną za szaleńca, który to szaleniec wdaje się do tego w pyskówki z szaleńcem programowym, władcą Korei Północnej. Kładąc się spać nie możemy być pewni, czy obudzimy się w tym samym świecie. Wychodząc naprzeciw obawom, które każdy z nas, niezależnie od popieranej opcji politycznej, ma gdzieś zaszyte pod skórą, postanowiłem coś zrobić. Stworzyłem Power Ranking wszystkich części Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną.

  1. Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną (1974r.)

texas 1

Żałuję wielu rzeczy, zwłaszcza tych, na które nie miałem wpływu. Jednym z takich żali jest fakt, że nie urodziłem się w okolicach roku 1950 w Stanach Zjednoczonych. Przeżycie (albo i nie) Woodstocku to jeden z koronnych argumentów za chęcią przynależności do tej konkretnej demografii, ale nie mniejszym byłaby możliwość zobaczenia Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną tuż po premierze. Z perspektywy czasu fabuła wydaje się oklepana, ale nawet oklepane fabuły miały gdzieś swój początek. To właśnie pan Tobe Hooper (plus minus) wykoncypował sobie motyw z grupką nastolatków kolejno rozpierdalanych przez jakiegoś zwariowanego wariata i dobry Boże, jak mu to wyszło. Okej, w filmie można się dopatrywać odczarowania hipisowskiego spojrzenia na rzeczywistość i pokazania tej brzydkiej strony Ameryki, jakby ktoś się zapędził, to pewnie i Wietnam mógłby w interpretacje zaangażować, ale naprawdę nie trzeba. Pierwsza „Teksańska…” najlepiej broni się w warstwie dosłownej. Tak naprawdę większość masakrowania dzieje się poza kadrem, a mimo to panu Hooperowi udało się wypalić w celuloidzie nieskończone pokłady zła, atawizmu i brudu. Horror tutaj nie jest nastawiony na efekciarstwo, tylko na efekt. Nikt z masakratorów nie ma planu działania, nie ma pocierania dłoni w mroku i złowieszczego chichotu, nie ma skomplikowanych planów, nie ma jumpscare’ów. Współczesne, mainstreamowe horrory kompozycją scen, dźwiękiem, światłem i innymi zabiegami idą w stronę przestraszenia widza. W pewien sposób można uznać to za przełamanie czwartej ściany, bo głównym adresatem terroru jesteśmy my, a bohaterowie są tylko nośnikami tegoż. W „Masakrze” jest inaczej. Każdy akt  bestialstwa jest skierowany wyłącznie w stronę gówniarzy, co równa się maksymalnej immersji. Groza w czystej postaci. Do tego sfilmowana w części jak dokument, z prześwietlonymi kadrami i klasycznym już Leatherface’m na tle wschodzącego słońca. Poezja.

 

  1. Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną 4: Następne Pokolenie (1994)

texas 4

Okrzyknięty przez kurwa wszystkich najgorszym filmem w serii, wypuszczony do dystrybucji dopiero po tym, jak grający w nim Rene Zelweger i Mefju Makkonahej stali się sławni za sprawą innych filmów, gnojony nawet przez najzagorzalszych fanów mechanicznego piłowania. A ja go uwielbiam od A do Z. Ten film jest stuprocentowo szalony. I to nie w ten sposób, co przejażdżka kolejką górską czy skok na bungee. On jest szalony jak Charles Manson. Wydaje się operować w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, która pozornie przypomina naszą, ale cała jest na twardych narkotykach.  Czego tu nie ma – głowa rodziny z mechaniczną nogą sterowaną pilotami od telewizora, Leatherface – transwestyta, mnóstwo nieskoordynowanych okrzyków, all right all right all right, kosmici, tajne organizacje, przekłute sutki kosmitów, główna bohaterka strofująca Leatherface’a.  Nie bardzo nawet wiem, co mogę o nim napisać, bo musiałbym opowiedzieć każdą scenę, żeby pokazać choćby procent ciężkiego popierdolenia, z jakim ten film nawet nie tyle się zmaga, co je ostentacyjnie afiszuje. Fenomenalnie przeszarżowane aktorstwo z wyjącym Makkonahejem na czele, skandaliczna konstrukcja postaci, ogólny chaos i fabularne absurdy są tu wymieszane proporcjach, które pokażą ci, jak to jest brać heroinę. Jeśli lubisz filmowe bad tripy, z całego serca polecam ten, jako mój ulubiony z nich.

Przeczytaj również:  "Inferna" czyli Metin 3 w early accessie

 

  1. Teksańska Masakra Piłą Mechaniczą: Początek (2006)

texas początek

Wraz z tym filmem wkraczamy do królestwa „Meh”. Nie zrozumcie mnie źle, „Początek” i dwa kolejne teksasy na liście to naprawdę spoko filmy, ale nie ma w nich ani maestrii jedynki, ani choroby psychicznej czwórki. Ten konkretny przedstawiciel meh-masakr pokazuje szanownemu widzowi, jak to się stało, że rodzina rzeźników stała się rodziną kanibali. Wszystko przez tych cholernych kapitalistów, rzecz jasna. Rzeźna się zamknęła, ale trzeba coś jeść. Pójście do innej pracy nie wchodzi oczywiście w rachubę, więc przy użyciu brzytwy Ockhama państwo Sawyerowie dochodzą do wniosku, że będą teraz jeść ludzi. W tej części oglądamy akt założycielski ludziowpierdalactwa, kiedy na farmę rzeźników trafiają jakieś randomy. R. Lee Earney (pozdro dla kumatych) robi tu musztrę rzeczonym koleżkom, a sam kanibalizm traktowany jest jako pragmatyczne rozwiązanie problemów finansowych rodziny. To wyjęcie konwencjonalnej moralności z równania wzmacnia poczucie dehumanizacji Sawyerów, co ładnie koresponduje z oryginałem. Poza tym to jednak tylko niezły slasher, który czerpie z pierwszej masakry, no ale jakby nie patrzeć, wszystkie z niej czerpią.

 

  1. Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną (2003)

texas 2003

Nie widziałem nigdy, żeby ktoś próbował zrobić remake pizzy, pornografii albo oranżady Heleny. Nikt się za to nie zabiera, bo ludzie mają na tyle oleju w głowie, że wiedzą, że pewnych rzeczy się nie ulepszy, nieważne jak by się nie próbowało. A jednak ktoś postanowił nakręcić od nowa Teksańską Masakrę Piłą Mechaniczną.  Twórcy pewnie coś tam pierdolili o szacunku dla oryginału, przedstawieniu go nowemu pokoleniu odbiorców, kontynuacji legendy czy coś. Podejrzewam jednak, że chodziło głównie o szybki sposób na zarobienie Benjaminów Franklinów. Co dziwniejsze, mimo całej systemowej niechęci do takich skoków na kasę nie mogę powiedzieć za dużo złego o finalnym produkcie. Tło jest lekko zmodyfikowane, żeby pan reżyser mógł mówić o swoim artystycznym wkładzie w przedsięwzięcie i tak dalej, ale dalej widać, że to stuprocentowa „Teksańska”. Z tych gorszych, oczywiście, ale dalej krew z krwi Tobe’a Hoopera. Cały szkopuł tkwi w realizacji. Tam, gdzie Hooper pracował na autentycznym brudzie, tutaj widać brud zainscenizowany, tam gdzie było szaleństwo i niekontrolowana groza, tutaj wkradają się nowoczesne zagrywki straszakowe. Seria takich drobnych różnic sprawia, po raz kolejny, że mamy do czynienia z tylko poprawnym remakiem i całkiem niezłym slasherem na miarę naszych czasów. A że nasze czasy nie są zbyt kolorowe dla tego gatunku, to inna sprawa.

Przeczytaj również:  Klasyka z Filmawką – "Toy Story 3", czyli przyjaźń nigdy nie umiera

 

  1. Texas Chainsaw 3D (2013)

texas 3d

To ta część, w której gra Alexandra Daddario. Dla twórców, jak się zdaje, nie liczyło się absolutnie nic więcej ponad fakt, że pani Daddario ma bardzo ładne cycki. Każda akcja, w którą była zaangażowana ta bądź co bądź główna bohaterka, miała za zadanie podkreślić jej ucycowienie. Psychol przywiązuje cię w rzeźni na haku? Lepiej upewnić się, że twoja koszula się rozerwie. Pan policjant daje ci swoją koszulę? Zapnij tylko jeden guzik na wysokości sutków. Cycki nie skaczą? CIĘCIE, DUBEL, MAJĄ SKAKAĆ.

Skoro już omówiliśmy linię artystyczną, którą podąża ten film, warto wspomnieć, że rzecz się dzieje w miarę współcześnie, a pani Cyckario odziedziczyła chatę z Leatherface’m w piwnicy. No.

Nie uważam czasu spędzonego na oglądaniu Texas Chainsaw za stracony, ale podejrzewam, że zdecydowanie lepiej prezentowałby się w kinie w formacie 3D(D), he he he he he.

 

  1. Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną 3 (1990)

texas 3

Nie ma w tym filmie absolutnie nic interesującego poza faktem, że grają w nim Aragorn i Candyman.

 

  1. Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną 2 (1986)

texas 2

Dużo bardziej od złych filmów nie znoszę filmów, które w całej swojej nijakości starają się być jakieś i im to za chuja nie wychodzi. Modelowym przykładem jest właśnie bezpośredni sequel oryginału, do tego reżyserowany przez samego Hoopera. To taka próba złagodzenia klimatu jedynki i nadania całości bardziej fikuśnego sznytu. Wygląda na to, że Tobe Hooper nie ma za grosz poczucia humoru, bo rozładowujące napięcie wstawki są skandalicznie żenujące, a siłą rzeczy gubi się przez nie cały potencjał horrorowy i nawet rzadkie momenty „na poważnie” wpadają do jednego wora z chujowizną reszty. Podczas oglądania tego potwora zastanawiałem się, co się stało z panem reżyserem, który dekadę wcześniej był w stanie stworzyć jeden z najduszniejszych filmów w historii, a teraz kręci gówno, gdzie strach polega na tym, że mamy ciemny pokój i z ciemnego pokoju wybiega nagle pan z piłą i krzyczy. Żałosna jest też scenografia – legowisko kanibali zostało przeniesione z rudery do zamkniętego wesołego miasteczka, więc zamiast skrzypiącej podłogi, zachodzącego słońca i mnóstwa teksańskiej trawy mamy tunele strachu i karuzele. No ja jebię. Może ja się chuja znam i tak tylko pierdolę od rzeczy, ale kiedy słyszę głosy zachwytu nad tym hehe komediohorrorem to się zastanawiam, czy wygłaszający te opinie debil nie widział w życiu dobrej komedii, czy dobrego horroru. Żeby nie być gołosłownym, humor w tym gniocie zasadza się na takich scenach jak: Głowa rodu kanibali wygrywa konkurs na barbecue i wszyscy pytają „o rety panie głowo rodu kanibali, gdzie tkwi twój sekret”, na co pan głowa rodu kanibali odpowiada „wiecie, sekret tkwi w mięsie”, spojrzenie w kamerę, mrugnięcie oczkiem, błyśnięcie szelmowskim uśmieszkiem. Bo czaicie, oni jedzo ludzi. Brak mi słów, żeby opisać poziom tryharderstwa, charakteryzujący drugą część. Jeśli chcecie piły mechanicznej nie na poważnie, obejrzyjcie czwórkę.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.