Pyrkon okiem Filmawki – Relacja z festiwalu

Minęły już cztery dni od XVIII edycji największego festiwalu fantastyki w Polsce – Pyrkonu. Emocje po poznańskim konwencie już trochę opadły, niektórych łapie pokonwentowe przygnębienie, zaczyna się wielkie szukanie zdjęć i snucie planów na przyszły rok. Ale po kolei – czym dokładnie jest Pyrkon i dlaczego interesuje się nim portal filmowy?

Pyrkon 2018
fot. materiały prasowe pyrkon.pl

Dziedziny kultury mają to do siebie, że nie są zamknięte, a raczej się wzajemnie przenikają. Nie inaczej jest z filmem, który w moim odczuciu nie tylko ulega takim wpływom, ale również jest spójnikiem. Ogromne uniwersa kinematograficzne zrzeszające fanów takie jak natchniony komiksami Marvel, produkcje posiadające swoje źródło w literaturze czy też posiadające swoje początki w filmach właśnie, tak jak Gwiezdne Wojny. I wszystkie te dziedziny spotykają się w jednym miejscu – na Pyrkonie właśnie.

Poznański festiwal fantastyki jako największe tego typu wydarzenie w Polsce może pochwalić się dziesiątkami tysięcy uczestników i prawie taką samą ilością atrakcji 1. Zaproszeni goście, prelekcje, wystawcy… I pozostaje tylko jedno pytanie – co w takim razie można tam robić będąc kinomanem, a może i nawet filmowym snobem, kiedy dookoła biegają postacie z komiksów i chińskich bajek2, a cała otoczka nie daje żadnej nadziei na filmową rozrywkę?

Okazuje się, że całkiem sporo. Jednym z głównych i najbardziej bogatych bloków jest właśnie blok filmowo-serialowy, którego szeroka oferta na pewno pomoże nam kreatywnie spędzić trzy dni konwentu. Od prelekcji na „trywialne” tematy skupiające się dookoła jednego konkretnego tytułu lub franczyzy (nie oszukując się, najczęściej chodzi o Marvela lub Gwiezdne Wojny, choć zdarzają się też takie perełki jak Twin Peaks), aż po techniczne tematy – animację poklatkową czy ewolucję efektów specjalnych. Jak komuś tego jest mało, zawsze jeszcze są spotkania z pyrkonowymi gośćmi – w tym roku największym filmowym nazwiskiem była Felicia Day, kojarzona między innymi z Nie z tego świata czy internetowego serialu The Guild; w poprzednim roku swoją osobą teren Międzynarodowych Targów Poznańskich zaszczycił między innymi Nathaniel Buzolic (w zastępstwie za Sebastiana Roché’a).

A jak już dzień dobiegnie końca, można usiąść i obejrzeć sobie Matrixa w kinie plenerowym, bo czemu by nie? Możecie mi wierzyć lub nie (choć zdecydowanie wolałbym, żebyście uwierzyli), ale można spokojnie spędzić trzy dni w filmowym świecie nie nudząc się, a jeśli jesteśmy dodatkowo otwarci na inne dziedziny kultury, to zapewne braknie nam czasu. I to tyle słowem wstępu! Wstępu na temat tego czym jest i co można na Pyrkonie znaleźć pod otoczką „festiwalu fantastyki”. Jeśli powyższy tekst w żaden sposób cię nie zachęcił do zainteresowania się Pyrkonem, kolejna część dedykowana osobom zaznajomionym z całym wydarzeniem raczej też tego nie zrobi.

Pyrkon 2018
fot. materiały prasowe pyrkon.pl

Chciałbym się odnieść do moich odczuć na temat całej inicjatywy w tym roku, jako już trzykrotny uczestnik imprezy, fan fantastyki, kina, et cetera. Pyrkon w konsekwentny sposób serwuje ogromne dozy rozrywki w ten sam, lecz inny sposób, sprawiając, że każdy kolejny rok jest nowym doświadczeniem i nowymi, cudownymi wspomnieniami. Jednakże spotyka te same drobne problemy organizacyjne, z którymi nie może sobie poradzić i o ile część będzie bezsensownym narzekaniem (znowu nie było gdzie usiąść na planszówkach, a jedzenie jest drogie!!!), tak nie potrafię zrozumieć dlaczego prelekcje o większej popularności (komiksowe, filmowe, growe) prowadzone są w salach z mniejszą ilością miejsc niż te, w których odbywają się prelekcje na temat gier fabularnych.

Sale pawilonu 14 są zazwyczaj zapełnione w połowie, może 2/3, kiedy w pawilonie 15 ciągnące się po całym korytarzu kolejki zazwyczaj nigdy nie wchodzą całe do sal. Nie mówiąc już o tym, że bardzo oszczędza się wolne miejsce pod ścianami i na podłodze z tyłu sali,  by przypadkiem nie pomieścić najwięcej osób ile się da. Ale to tylko taka moja mała frustracja, bo Kolejkon nie jest taki straszny, na jaki wygląda, a nawet jak się nie wejdzie na wymarzoną prelekcję nudzić się nie można. Jak zwykle panuje fantastyczna atmosfera a losowo poznani ludzie są niezwykle mili, przez co wcale nie trzeba mieć swojego składu by czuć się jak w jednej wielkiej rodzinie.

Zobacz też: Han Solo: “Gwiezdne wojny – historie” – Recenzja

Jak widać niektóre rzeczy się na szczęście nie zmieniają, niektóre natomiast niestety. Jak oceniam Pyrkon względem poprzednich edycji? Paaanie, kiedyś to było… prawie zupełnie tak samo. Mam cieplejsze wspomnienia sprzed dwóch lat, natomiast Festiwal utrzymał swój format praktycznie w skali 1:1 w porównaniu do zeszłego roku. Moim zdaniem to dobrze, bo mimo, że mogłoby pojawić się trochę udogodnień, należy pamiętać, że lepsze jest wrogiem dobrego. Chyba, że chodzi o te cholerne miejsca na prelekcjach.

Tak czy inaczej, Pyrkon podtrzymuje swoją renomę jako największy Festiwal Fantastyki w Polsce, łącząc w sobie to co najlepsze w ludziach, filmach, komiksach, książkach, muzyce i każdej innej możliwej formie sztuki i uważam, że niezależnie czy jest się fanem Tarkowskiego, Bergmana i muzyki klasycznej, czy też Marvela, Gwiezdnych Wojen i dubstepu, każdy znajdzie tu coś dla siebie by spędzić te trzy wyjątkowe dni najlepiej jak się da.

A jakie odczucia masz Ty, czytelniku, po Pyrkonie? A może widzimy się za rok?


1 – autor przyjmuje za margines błędu ok. 20 000
2 – uprzejmie prosi się fanów mangi i anime o nie przejmowanie się, to tylko żart


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.