Advertisement
FilmyKinoRecenzje

“After 2” [RECENZJA]

Mikołaj Krebs
After 2
fot. kadr z filmu "After 2"

Pierwsza część After to była katastrofa. Normalizowanie toksycznych związków, osób, zdrad, przemocy. Wszystko wykonane w horrendalny sposób. Przepełnione niezręcznymi dialogami, które nigdy nie miałyby szansy odbyć się w normalnym świecie. Scenami soft porno i muzycznymi montażami, które mają poruszyć i wywołać w widzu głęboko skrywane emocje. Wisienką na torcie jest główny aktor, który nigdy nie dowiedział się, że można robić więcej niż dwie miny. No ale jeśli fundamentem jest fanfic o Harrym Stylesie, to nie można oczekiwać wiele. I wiele też nie oferuje sequel, After 2.

Szybkie przypomnienie – Tessa Young (Josephine Langford) i Hardin Scott (Hero Fiennes-Tiffin) rozstali się na koniec poprzedniego filmu. Tessa znalazła pomysł na siebie i zaczyna staż w firmie Vance Publishing. Tam poznaje zabójczo zwykłego Trevora (Dylan Sprouse), będącego jedną z nielicznych pozytywnych postaci, a także szybko imponuje swojemu nowemu szefowi.
Hardin w tym czasie… nie robi nic. Początkowa sekwencja każe nam twierdzić, że żyje w samochodzie i tylko chodzi się tatuować. Poźniejsze dialogi sugerują, że zarówno on, jak i Tessa jeszcze uczęszczają na uczelnię, ale nie zostaniemy tam zabrani nawet raz.

After 2
fot. kadr z filmu “After 2”

Rysuje nam to obraz protagonistki, która porzuciła toksyczny związek i  żyje pełnią życia, oraz zrozpaczonego ex-chłopaka, którego setki SMSów i połączeń są przez nią ignorowane. Niestety bańka nadziei, że już nigdy do siebie nie wrócą, pęka w pierwszym kwadransie filmu. Jeden pijany telefon ze strony dziewczyny i para ląduje ze sobą w łóżku, a akcja serii zawiązuje się na nowo.

Przeczytaj również:  "Szarlatan" – Kazus czeskiej uroskopii [RECENZJA]

Wiecie, sequele mają zazwyczaj tę właściwość, że dokonuje się w nich rozwój dotychczas znanych nam postaci, aby nie utknąć w pętli. Ale nie w After 2. Tessa i Hardin niewiele się zmienili. Dochodzi tu nawet do recyklingu poprzednich problemów, czyli konfliktu brytyjczyka z ojcem. Widać jakieś próby wprowadzenia nowych barw za pomocą Trevora czy Trish, matki Hardina, ale spełzają one na niczym, ponieważ nasi bohaterowie powielają te same schematy.

To prawie jak oglądanie komromów. Mamy związek, związek jest fajny, związek się psuje z jakiegoś powodu, najczęściej kłamstwa, pojawia się druga osoba, bohater jest rozdarty, ostatecznie wraca do pierwszej miłości i żyli długo, szczęśliwie. After 2 idealnie wpisuje się w tę formę. Z jednym wyjątkiem – nie jest śmieszny. Jest szkodliwy.

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że romantyzowanie toksycznych relacji z osobami cierpiącymi na zaburzenia, takie jak np. alkoholizm, to nie jest dobry przykład dla kogokolwiek. Nie, łobuz nie kocha mocniej – łobuz musi rozwiązać swoje problemy, żeby stworzyć zdrowy związek. Jeśli twoja relacja polega na ciągłych kłótniach, wybuchach agresji oraz co chwila schodzicie się i rozchodzicie – to nie jest zdrowa relacja.

After 2
fot. kadr z filmu “After 2”

Duży nacisk kładziony jest na sferę seksualną. Nie jest to nic dziwnego, wszakże ani Tessa, ani Hardin nie mają wiele do zaoferowania, poza swoją fizycznością. Nie mniej jednak, występują tu sceny (tak, liczba mnoga), w których całkowicie trzeźwy Hardin inicjuje momenty łóżkowe z całkowicie pijaną Tessą, która zdążyła już udowodnić, że nie jest w pełni świadoma tego, co robi. Widzicie mój problem, prawda?

Przeczytaj również:  "Die: Fantastyczne Rozczarowanie" - Fantastyczne, ale nie rozczarowanie! [RECENZJA]

Jestem całkowicie przeciwny udawaniu, że takie zachowania to coś dopuszczalnego, i że „zawsze się trochę gwałci”, cytując słowa niesławnego polityka. A już zdecydowanie jestem przeciwny pokazywaniu tego w sposób romantyczny i gloryfikujący.

Nie broni się również sfera techniczna. Powracamy tu do smutnych montaży z popularną piosenką niezbyt sławnego artysty popowego. Również do montażu pokazującego nam, ile razy dana scena była powtarzana, czy kamery, która lubi robić zbliżenia bez powodu.
Bardzo ładne są za to lokacje, w które zabierają nas twórcy. Widać oszczędność, ale przemyślane wykorzystywanie przestrzeni to jeden z nielicznych plusów tego filmu.
Niestety, z całą moją sympatią do scenografów, najchętniej nawoływałbym do bojkotowania tego filmu w tym samym stopniu, co Mulan. Tego i kolejnych części, które pojawią się w kinach. After 2 kończy się paskudnym cliffhangerem, a twórcy już zapowiedzieli kolejne dwa filmy.

Choć bardzo chciałbym, to nie liczę, że serii uda się zrehabilitować w kolejnych dziełach. Najchętniej wymazałbym wspomnienia o tym filmie ze swojej pamięci. Słaby, szkodliwy, niepotrzebny. Jestem na nie.

Ocena

2 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.