Advertisement
FilmyKinoRecenzjeStreaming

Mały człowiek w… małym świecie? Recenzujemy film „Rój” Bartka Bali

Anna Czerwińska
rój pszczół
fot. kadr z filmu "Rój" (2023)

Zgodnie ze słownikiem języka polskiego „wolność” definiuje się różnorako. Jest to między innymi „możliwość podejmowania decyzji zgodnie z własną wolą”, „życie poza więzieniem, zamknięciem”. Czy w obecnych czasach, we współczesnym świecie da się jeszcze podjąć jakąkolwiek decyzję, opierając się wyłącznie na własnej woli? Czy jesteśmy prawdziwie wolni i czy życie poza więzieniem należy odczytywać tylko jako nieprzebywanie w zakładzie karnym? Jak osiągnąć wolność i czy da się ją tak naprawdę zdefiniować? Rój rozwiewa te wątpliwości.

Rój to pełnometrażowy debiut fabularny Bartka Bali – reżysera odpowiedzialnego za klipy, teledyski i krótkie metraże (Pod poziomem morza, Rodzeństwo), zwycięzcę konkursu 48 Hour Film Project w Katowicach na najlepszy film stworzony w 2 dni (Pod powiekami). Scenariusz współtworzony z Maciejem Słowińskim opowiada historię rodziny, która od dziesięciu lat zamieszkuje bezludną wyspę. Jednak członkowie tej małej społeczności (grani przez Romę Gąsiorowską, Eryka Lubosa, Adama Wojciechowskiego oraz Antoninę Litwiniak) nie mają żadnych imion, ale wyznaczone funkcje, które ich definiują. Wyspa, choć niewielka, jest dla nich całym światem.

Bartek Bala w Roju podaje nam swoją wizję człowieka w zetknięciu z naturą, jej prawami i siłą. Widz obserwuje funkcjonowanie ojca, matki oraz dzieci, którzy w oddaleniu od nowoczesnej cywilizacji stali się jednym organizmem. Eryk Lubos określił warunki, w jakich znaleźli się bohaterowie jako „zerwanie z nawykami estetyki, bezpieczeństwa”. Film nie odpowiada jednak wprost na pytania, czy rodzina czuje się na wybranej wyspie bezpiecznie, czy obrana droga i podjęte decyzje pozwoliły na odnalezienie tego, czego poszukiwali i na co liczyli.

rodzina w kręgu, film „Rój”
fot. kadr z filmu „Rój” / mat. prasowe

Powrót do korzeni

Za sprawą dzikiego środowiska i symbiozy z naturą rodzina zmuszona jest przewartościować swoje priorytety, swoje przekonania, swoje zadania. W tak dziewiczych warunkach ludzkość – bo tak można określić bohaterów, którzy są jedynymi mieszkańcami bezludnej wyspy – cofnęła się do absolutnie pierwotnych instynktów. Bartek Bala wraca w Roju do najprostszych ról, jakie mają za zadanie pełnić członkowie komórki społecznej. Ojciec, jako głowa rodziny, zapewnić ma reszcie przetrwanie, wyżywić ich oraz przekazać swoją wiedzę i umiejętności dzieciom. Chodzi przede wszystkim o syna, który żyjąc w cieniu rodzica, pragnie zdobyć jego uznanie. Postać portretowana przez Adama Wojciechowskiego przechodzi przemianę z zagubionego chłopca w rywalizującego i stanowczego samca alfa.

Przeczytaj również:  „MaXXXine” jest już gwiazdą. Ale to nie wystarczy [RECENZJA]

Jeszcze większej metamorfozy doświadcza córka. Wcielająca się w nią Antonina Litwiniak przyznaje, że jej bohaterka, początkowo beztroska dziewczynka, musi stawić w końcu czoła swoim demonom i dokonać życiowych wyborów. Dzieci wyróżnia większa pokora w stosunku do siły natury – syn dawnego świata nie pamięta, a córka zwyczajnie go nie poznała. Dla Antoniny Litwiniak podczas zdjęć najważniejsze było „być i czuć”, ale, paradoksalnie, bohaterowie Roju nie mają jak doświadczyć świata w namacalny sposób.

Wbrew pozorom w tym surowym ekosystemie najbardziej waleczna, najbardziej wewnętrznie skonfliktowana jest matka, opiekunka domowego ogniska, które zdaje się coraz bardziej przygasać, by rzucać niespokojne cienie. Bohaterka Romy Gąsiorowskiej okazuje się być w ciąży, co burzy resztki jej spokoju i cierpliwości. O ile ojciec wraz z dziećmi zdają się harmonizować z prawami natury i pokornie przyjmować ich łaski oraz przekleństwa, o tyle właśnie matka żyje zupełnie „obok”. Roma Gąsiorowska niemalże z chirurgiczną precyzją ukazuje obraz człowieka odartego z marzeń, uległego, przyzwyczajonego do okoliczności wyraźnie niepożądanych i niezaspokajających podstawowych potrzeb. Chociaż matka w tym filmie ma najwięcej do powiedzenia, patriarchalna strona chce, żeby wróciła na swoje miejsce. Mówi się jej: „urodzisz – znowu będziesz szczęśliwa, potrzebna”.

schwytany ptak, film „Rój”
fot. kadr z filmu „Rój” / mat. prasowe

Jak ptak w klatce

W Roju najgłośniej odzywa się bezlitosna selekcja naturalna. Stawia ona malutkiego człowieka w szeregu i odziera go z czułości, złożonych emocji i miłości. Bohaterowie od lat zmuszani są do podejmowania decyzji dotyczących spraw życia i śmierci, a wyspa, chociaż dość bezpieczna, bo niegoszcząca na swojej ziemi wielu stad krwiożerczej zwierzyny, burzy założony porządek. Rodzina u Bartka Bali nie funkcjonuje zgodnie niczym jeden spójny organizm. Dochodzi w niej bowiem do zaburzenia autorytetu rodzicielskiego, pojawia się przemoc ze strony młodszych. Przechodząca przemianę córka do swojej matki zwraca się „mamo”, ale o ojcu mówi per „on”.

Przeczytaj również:  „Redakcja” - (zbyt) mocno przerysowana satyra społeczna | Recenzja | Nowe Horyzonty 2024

Dzieło Bali jawi się jako uniwersalne, ponieważ gdyby odjąć z Roju dialogi, sens i idea obroniłyby się same. Ujęcie odwiecznej walki człowieka z naturą nie jest jednak przewidywalne i rzadko rządzi się popularnymi schematami. Dzieje się to chociażby za sprawą wizualnych znaków, które obrazują to, co niewerbalne i niewypowiedziane. Rój w pewnym sensie opiera się na losach dzikiego ptaka schwytanego do klatki. Czy w ten sposób zwierzę jest ratowane? Na ile da się ptaszysko oswoić, przyzwyczaić do nowych warunków? A jeśli się uda – czy nie będzie to gra pozorów i strategia na drodze do przetrwania i ucieczki?

matka z dziećmi, film „Rój”
fot. kadr z filmu „Rój” / mat. prasowe

W imię idei

Ojciec grany przez Eryka Lubosa wyznacza sobie misję podporządkowania nieokiełznanej rzeczywistości, ustalania zasad, nadając im znaczenie dekalogu. Przekonanie o wyższej idei jest w ojcu tak silne, że tuż przed nadciągającą zimą decyduje się na wyrzucenie złowionych ryb tylko dlatego, że syn złapał je wbrew obranym regułom. Śledząc symbolizm w Roju, nie sposób przeoczyć znaczenia ostatniej sceny. Rozgrywa się ona podczas pierwszego śniegu, który dla bohaterów wytycza moment oświecenia, podjęcia decyzji, a nawet przeorganizowania wartości.

Wszystko to sprawia, że film Bartka Bali ogląda się z silnym dyskomfortem. Surowość scenerii i wielopoziomowość fabuły, napędzana przez przewijające się symbole, czyni Rój opowieścią dosadną i brutalną. Zbyt brutalną, by jej nie zrozumieć. Bo choć otoczeni jesteśmy nowoczesnymi technologiami, w zimę potrafimy się ogrzać i nie musimy codziennie polować na swoją kolację, doskonale wiemy, gdzie czai się zagrożenie. Na tym etapie rozwoju cywilizacji kompletne zharmonizowanie się z naturą to mit. Ani w wielkim mieście, ani na bezludnej wyspie – wolności nie ma.


korekta: Kamil Walczak

Film dostępny jest do obejrzenia wyłącznie na stronie filmu: filmroj.pl. Premiera odbędzie się 11 maja 2023 r. 

Filmawka objęła dystrybucję filmu patronatem medialnym.

Ocena

8 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

„Zjawa”, „Ciche miejsce”, „The Last of Us”

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.