Advertisement
FilmyKinoRecenzje

O spotkaniach niepożądanych. Recenzujemy film „Goście”

Anna Czerwińska
patrick i bjorn z filmu goście
fot. materiały prasowe – M2 Films

W ostatnich latach coraz częściej na ekranach polskich kin możemy oglądać thrillery i horrory pochodzące z krajów nordyckich. Są to seanse szorstkie, wyraziste, choć niejednoznaczne. Tym samym nie można odmówić twórcom, że wprowadzają do wspomnianych gatunków nietuzinkowe pomysły i rozwiązania. Tak też dzieje się w filmie Goście.

Goście (ang. Speak No Evil, duń. Gæsterne) to produkcja duńsko-holenderska wyreżyserowana przez Christiana Tafdrupa . Za scenariusz odpowiadają bracia Tafdrup – Christian oraz Mads. W głównych rolach oglądamy natomiast Mortena Buriana, Sidsel Siem Koch, Fedja van Huêta oraz Karinę Smulders. Już na samym początku Gości, gdy duńskie małżeństwo poznaje na wypoczynku we Włoszech holenderską parę, zauważyć można alarmujące zachowania Duńczyków. Będą one znamienne dla wydarzeń, których tempo zacznie się wkrótce zagęszczać.

louise z filmu goście
fot. „Goście”, materiały prasowe – M2 Films

Kiedy los zaczyna grać w pokera

Tytułowymi gośćmi są Bjørn oraz Louise, którzy wraz ze swoją córką Agnes przyjeżdżają do Holandii w odwiedziny do poznanych w Italii Patricka, Karin i ich syna Abla. Od momentu przekroczenia progu domu nowo poznanej rodziny wszystko zamienia się w grę pozorów. Grę niezwykle zwinną i mającą tylko jeden cel. Zanim jednak ten cel zaczyna rezonować, zachowania oraz decyzje (nie)podejmowane przez duńską rodzinę stają się coraz bardziej i bardziej irytujące. Po seansie Gości uważam, że bycie poirytowanym we właściwych momentach to self-check pod kątem tego, czy wszystko w porządku z naszymi samozachowawczymi instynktami. Okazuje się bowiem, że Bjørn oraz Louise to ludzie tylko pozornie rezolutni i rozważni.

Przeczytaj również:  "Webtoony to bardzo atrakcyjna forma dla młodszego pokolenia czytelników" rozmawiamy z Arttricią o "Wianku", komiksach internetowych i o tym jak się nad nimi pracuje. [WYWIAD]

W opozycji do nordyckiego małżeństwa, Patrick i Karin zaprezentowani są jako para charakterna, spontaniczna oraz przede wszystkim dominująca w relacji z Bjørnem i Louise. W miarę rozwoju akcji Patrick silną ręką kreuje rzeczywistość i nadaje jej wybrane przez siebie znaczenie. Mniej więcej wtedy psychologiczny aspekt Gości zdradza swój prawdziwy potencjał i sprawia, że powoli zaczyna brakować tchu.

Goście jako redefinicja gatunku

Goście to jeden z tych thrillerów, któremu można przypisać powszechne znaczenie słowa horror. Kolejne wydarzenia i coraz szybciej napędzająca się spirala kłamstw oraz pozorów stają się bowiem dla Duńczyków dramatem, niewyobrażalnym horrorem dziejący się w biały dzień. Według braci Tafdrup czynnikami zabójczymi w tej relacji są rutyna, bierne przyzwyczajenia, brak własnej opinii. Przy takim zestawie nie pomaga też brak sprawczości i woli walki. Goście przybierają swój najbardziej przerażający wydźwięk, gdy okazuje się, że prawdziwym horrorem może stać się drugi człowiek, któremu zaufało się zbyt szybko i pochopnie.

goście scena finałowa
fot. „Goście”, materiały prasowe – M2 Films

Christianowi oraz Madsowi Tafdrupom budowanie napięcia wychodzi niemalże idealnie. W pewnej chwili widz orientuje się, że wrodzy są nie tylko dominujący Holendrzy, ale całe otoczenie. Niepokój zdaje się przenikać przez ściany, rządzi on pozornie uprzejmymi gestami czy motywującymi rozmowami. Zawiązująca się coraz szybciej intryga ułatwia realizację celu, który w chwili, gdy staje się najbardziej makabryczny, jawi się też jako oczywisty. Rodzi pytanie: gdzie jest granica między złem a daniem przyzwolenia na bycie tym złem doszczętnie ogarniętym?

Przeczytaj również:  Droga do wyzwolenia. Recenzujemy "Roving Woman".

Rok 2022 to dobry okres dla kina grozy. Fabuła Gości to kolejny przykład historii, która wymyka się swoim ramom gatunkowym. Dla twórców o wiele ważniejsza staje się dopracowana opowieść czy gęsty klimat świata przedstawionego niż srebrne pociski i widowiskowy rozlew krwi. Goście paraliżują na pewien czas poczucie bezpieczeństwa w widzu. Udowadniają, że historia Bjørna oraz Louise może stać się bliska tak naprawdę każdemu. Na odbiór filmu na pewno wpływ mają nasze osobiste uwarunkowania – życiowa mądrość, nabyte doświadczenie, podejście do obdarzania innych zaufaniem. To od nich i innych cech zależy, czy i jak bardzo będą będziemy się niepokoić, wprawiać w osłupienie, wyostrzać nasze zmysły. Osobiście natomiast słyszałam, że jest to kino, po którym trudno przetrwać pierwszą noc spokojnie.

Ocena

7 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

Men, NOPE, Fresh, Raw

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.