Advertisement
FilmyRecenzjeStreaming

“Chłopiec zwany Gwiazdką”, czyli magiczny film na mroźne dni

Anna Czerwińska
chłopiec zwany gwiazdką
fot. materiały prasowe/Netflix

Do tej pory powstało mnóstwo historii opowiadających historię Świętego Mikołaja. Od pierwszej legendy aż do przesyconych magią opowieści. Można wręcz rzec, że co roku powstaje przynajmniej jedna nowa teoria w tym temacie. A gdy Gwiazdka jest już coraz bliżej, młodszym oraz starszym widzom serwuje się ekranizację świeżo odkrytej baśni. Chłopiec zwany Gwiazdką – to jemu warto się przyjrzeć tej zimy.

Każdego roku, wraz z nadejściem Świąt Bożego Narodzenia, filmowi samotnicy oraz koneserzy kina wyjątkowego zbierają się wspólnie, by rodzinnie zasiąść wygodnie na kanapie obok choinki. To jest ten czas, gdy królują filmy familijne, a wspomnianym samotnikom oraz koneserom miękną serca. Osobiście uważam, że dzieje się to za sprawą pierników oraz barszczu z uszkami. Trzeba jednak przyznać, jak takie zjawisko się naprawdę nazywa – Magia Świąt. Nowe spojrzenie na nią rzucają Blueprint Pictures, StudioCanal oraz Netflix w filmie Chłopiec zwany Gwiazdką (eng. A boy called Christmas). Produkcja ta powstała na podstawie książki Matta Haiga o takim samym tytule.

chłopiec i renifer
fot. materiały prasowe/Netflix

Nowa historia o starym obliczu

Chłopiec zwany Gwiazdką to świąteczne kino familijne, w którym pojawia się sporo znanych twarzy. W otwierającej scenie wędrujemy z Maggie Smith (seria filmów o Harrym Potterze) do jedynego nieprzystrojonego domu na całej ulicy. Później, podczas śledzenia historii małego Nikolasa – w tej roli wschodzący Henry Lawfull – widzimy na ekranie Jima Broadbenta (seria filmów Harry Potter, Gra o tron), Toby’ego Jonesa (seria Igrzyska śmierci), jak również Sally Hawkins (Kształt wody, Maudie). To oczywiście nie wszystkie znane nazwiska – niespodzianek w Chłopcu zwanym Gwiazdką jest sporo.

Przeczytaj również:  O pożegnaniach i samotności według Céline Sciammy

Mały Nikolas, który ucharakteryzowany jest absolutnie baśniowo, wręcz elficko, wyrusza na poszukiwania swojego ojca (Michiel Huisman). Ten z kolei zgodnie z poleceniem króla udał się na północ, by odnaleźć dla królestwa nadzieję. Wiedziony opowieścią swojej żony zmierza do legendarnej wioski elfów Elfhelm. Nikolas, nazywany przez matkę Gwiazdką, również postanawia zobaczyć na własne oczy to miejsce. Towarzyszą mu myszka oraz spotkany nieco później renifer. To, co w filmie dzieje się dalej, jest wielką lekcją dla małych widzów oraz odświeżeniem pamięci dla widzów starszych.

gwiazdkowa bajka
fot. materiały prasowe/Netflix

Chłopiec zwany Gwiazdką uczy pokolenia

Balansując między rzeczywistością a czasami okołośredniowiecznymi, Chłopiec zwany Gwiazdką zabiera nas w krainę magii. Nie jest ona jednak tak świąteczna, jak można było się tego spodziewać. Film skupia się znacznie bardziej na przekazaniu prostych i konkretnych wartości niż na wytworzeniu klimatu Świąt. Pojawiają się w nim bowiem nie tylko elfy i mówiące zwierzęta, ale też trolle i wróżki. Historia nie wiedzie widza prosto do odkrycia, skąd tym razem według twórców pochodzi Święty Mikołaj. Chłopiec zwany Gwiazdką to raczej baśń mająca bożonarodzeniowe zakończenie. Nikolas co prawda nosi przez większość opowieści czerwoną czapkę z białym pomponem, ale czy to wystarczy, by wprawić się w świąteczny klimat?

Filmowi nie można odmówić bycia pouczającym dla najmłodszych. Dosyć dosadnie i bezpośrednio bohaterowie tłumaczą, jaka jest idea wzajemnego obdarowywania się prezentami. Jak rozpoznać w drugim człowieku dobro oraz jak wręczyć mu to, czego w istocie najbardziej potrzebuje. Najpiękniejsza lekcja dotyczy jednak miłości. Skierowana jest ona niewątpliwie do widza w każdym wieku. Tłumaczy, z czym ta miłość się wiąże oraz dlaczego warto pokochać innych. Chłopiec zwany Gwiazdką porusza przy tym temat zaufania oraz niechęci do odmienności, nowego i nieznanego. Mali widzowie czerpią więc z omawianego filmu garściami proste, ale szalenie ważne nauki. Starsi bez ogródek mogą sobie natomiast przypomnieć, jakie wartości są najcenniejsze. Nie tylko w Święta – na co dzień również.

Przeczytaj również:  Wszystko będzie dobrze. Recenzujemy film "Mała mama" Céline Sciammy
elfy
fot. materiały prasowe/Netflix

Gwiazdka na mroźne dni

Chłopiec zwany Gwiazdką jest filmem zarówno świątecznym, jak i po prostu zimowym. Nieco więcej w nim bowiem śniegu oraz mrozu niż ducha pierwszej gwiazdki. Lekki montaż, ciekawa historia i znani aktorzy przyciągną przed ekran całą rodzinę. Jestem przy tym przekonana, że niecałe dwie godziny baśni okażą się dla familii miłe oraz krzepiące. Nawet najstarsi znajdą w Chłopcu coś dla siebie, a urocze żarty połączą pokolenia. Mnie zaintrygowała już sama charakteryzacja, przede wszystkim magiczny wygląd Nikolasa. I chociaż w moim dzieciństwie królował Rudolf Czerwononosy, takie przedstawienie świątecznej historii z pewnością znajdzie swoich fanów. Czy zdecydujecie się włączyć Chłopca zwanego Gwiazdką wraz z pojawieniem się pierwszych świątecznych ozdób w mieście, czy w bożonarodzeniowy poranek, czy już później, w lutym, gdy za oknem śnieżna zamieć – na ten tytuł zawsze jest dobry moment.

Ocena

6 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

Klaus, Ekspres polarny, Kronika świąteczna

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.