FilmyRecenzjeStreaming

Oblicza siedmiokrotnego mistrza świata F1. Recenzujemy film “Schumacher”

Anna Czerwińska
kierowca wyścigowy
fot. materiały prasowe/Netflix

Po takich filmach jak Senna czy Williams chyba każdy miłośnik Formuły 1 spodziewał się powstania filmu o Michaelu Schumacherze. Siedmiokrotny mistrz świata królowej sportów motorowych jest niekwestionowaną legendą, dla wielu fanów pozostaje też najlepszym kierowcą wszechczasów, chociaż statystyki mówią co innego. Czy “Schumacher” ujawnia nieznane dotąd fakty o Niemcu i czymkolwiek zaskakuje? 

Dokument dostępny na Netflixie jest produkcji niemieckiej, co sprawia, że w dwie godziny materiału tchnięto bardzo osobisty klimat. Schumacher to niewątpliwie jedna z większych gwiazd u naszych zachodnich sąsiadów. Film stara się przybliżyć jego sylwetkę w jak najbardziej szczegółowy sposób – prezentując chronologicznie koleje jego losu. Całość kierowana jest do szerokiego grona odbiorców. Odnajdą się w nim zarówno wieloletni fani F1, jak i młodsi miłośnicy. Postać niemieckiego kierowcy jest przedstawiana już od wczesnych lat dzieciństwa. Z fantastycznych archiwalnych nagrań dowiadujemy się, dlaczego w wieku dwunastu lat Michael uzyskał licencję kartingową w Luksemburgu. Skrótowo opowiedziana jest również jego dalsza droga, która doprowadziła Schumachera do Formuły 1. Dokument wieńczy oczywiście historia narciarskiego wypadku kierowcy z 2013 roku. 

schumacher benetton
fot. materiały prasowe/Netflix

“Schumacher” nie jest filmem o wyścigach

Paradoksalnie film nie opowiada o skomplikowanych kwestiach technicznych, z jakimi mierzył się Schumacher, torując sobie drogę na szczyt w F1. Lakonicznie tylko wspomniano, że czerwony bolid Ferrari, do którego Michael Schumacher wsiadł oficjalnie z początkiem sezonu 1996, to auto trudne i niedoskonałe. Twórcy słusznie podkreślili wysiłek, jaki Niemiec włożył w rozwój tego samochodu, zostając w garażu wraz z mechanikami do późnych godzin nocnych.

Fabularnie rozczarowujący jest niewątpliwie brak ujęć z okresu świetności w Ferrari. Nie wspominając już nawet o kontrowersyjnym Grand Prix Monako z 2006 roku. Film pomija wiele innych sytuacji wyścigowych, które dowodzą, jak bezwzględnym kierowcą był Schumacher. Jakkolwiek dokument miał przedstawić przede wszystkim Michaela jako człowieka, tak luka z lat 2001-2006 jest aż nazbyt widoczna. To wtedy bowiem działo się najwięcej tego, co świadczyło o jego stanowczości i ryzyku przez niego podejmowanym.

Przeczytaj również:  Jezus mnie zna. Recenzujemy „Oczy Tammy Faye” Michaela Showaltera

Twórcy podsunęli jednak wytłumaczenie dla takiego rozwiązania. Po pierwszym mistrzostwie zdobytym dla stajni Ferrari Michael Schumacher stał się wyzwolony i niczego nie musiał już udowadniać. Dokument opowiada natomiast w znacznej mierze o tych wydarzeniach, które były najbardziej przełomowe w życiu Niemca. Domyślać się zatem można, że lata bycia najlepszym kierowcą F1 na gridzie nie powodowały wielkich zmian w jego usposobieniu.

schumacher todt
fot. materiały prasowe/Netflix

Niepopularny obraz kierowcy wyścigowego

Podczas seansu nie sposób również nie odnieść wrażenia, że Schumacher ma być z założenia wzruszający. W dużej mierze jest to zasługa masy archiwalnych zdjęć oraz nagrań. Podobnie pod względem emocji kształtuje się film Williams. Obydwie te produkcje okraszone są muzyką, która stanowi tło dla prezentowanych wydarzeń przez znaczną większość czasu. W odróżnieniu jednak od Senny czy Wyścigu wspomniany Williams oraz omawiany Schumacher okazały się kinem osobistym. Spierać się można, czy twórcy dobrze wyważyli granice między ukazaniem osobowości Michaela a sentymentalnym powrotem do Formuły 1 przełomu XX i XXI wieku. Chociaż wątków wyścigowych mogłoby być odrobinę więcej, tak trzeba zdać sobie sprawę z tego, że to nie jest film o samochodach.

Schumacher przedstawia siedmiokrotnego mistrza świata F1 jako człowieka niezwykle troskliwego oraz zakochanego w ściganiu. Dla Michaela niechętnie ukazującego się w blasku fleszy najważniejsi byli po prostu bliscy. Skrajnie reagował zarówno na wypomnienie wyrównania rekordu Ayrtona Senny w liczbie wygranych wyścigów, jak i na kolizje, za które ponosił winę. Gdy powrócił do ścigania w barwach Mercedesa, uznał prędko, że nie daje mu już to takiego spełnienia i że przecież mógłby być teraz z rodziną.

Przeczytaj również:  "Pinokio" - nieprzyjemne bajeczki [RECENZJA]
schumacher ferrari
fot. materiały prasowe/Netflix

Stan zdrowia siedmiokrotnego mistrza świata

Film Schumacher nie rozwiewa wątpliwości na temat stanu zdrowia Niemca. Corrina – żona Michaela – odcięła go od świata po wypadku, jaki miał miejsce w Méribel w 2013 roku. Pojawiają się jedynie informacje, jakich wszyscy się spodziewali. Schumacher żyje, ale nie można z nim de facto porozmawiać. We wzruszającym wyznaniu potwierdził to syn kierowcy – Mick, który obecnie jest członkiem zespołu Haas. Cały segment, dotyczący teraźniejszego stanu Michaela Schumachera, jest po prostu przejmujący i chwyta mocno za gardło. Nieważne, że od wypadku minęło już 8 lat. Co jakiś czas zastanawiam się, czy mimo braku wyraźnego kontaktu ze światem, w Schumacherze pozostała jakaś cząstka świadomości, dzięki której wie, jak bardzo Mick poszedł w jego ślady. Chyba tylko to ulżyłoby w poczuciu niesprawiedliwości, jakie towarzyszy fanom Michaela Schumachera – częściej niż jedynie po seansie dokumentu.

Ocena

7 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

Senna, Williams, Wyścig, Formuła 1: Jazda o życie

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.