NH+AFF2020Nowe Horyzonty 2020PublicystykaZestawienia

TOP5: Międzynarodowy Konkurs Nowe Horyzonty. Kino pędzi do przodu!

Rafał Skwarek
Nowe Horyzonty 2020
© Materiały prasowe festiwalu Nowe Horyzonty

Tegoroczna edycja Nowych Horyzontów jest bez wątpienia wyjątkowa. Wyjątkowy jest format. Wyjątkowa jest data. Wyjątkowa jest również domowa dostępność. Na nasze szczęście, filmy w Międzynarodowym Konkursie też są wyjątkowe, choć w tym nie ma akurat żadnej niespodzianki.

O Grand Prix konkuruje w tym roku 12 filmów z całego świata. Transhumanizm, miejsce człowieka w przyrodzie, macierzyństwo, banał życia, śmierć wartości – to tylko kilka z mnogich i skomplikowanych tematów, których dotykają. Żadna z produkcji nie jest podobna do którejkolwiek innej. Różni je niemal wszystko, ale wszystkie łączy chęć wytyczania nowych ścieżek filmowych – gatunkowych, narodowych, formalnych.


Przeczytaj również: TOP5: Konkurs AFF American Docs. Zdemaskowany amerykański sen oraz TOP5: Konkurs AFF Spectrum. Święto amerykańskiego kina! Polecamy śledzić całą naszą relację z festiwali, gdzie znajdziecie m.in. recenzje lub zestawienia takie jak: 4 filmy o sile kobiety, które trzeba zobaczyć na #NH2020

Razem z Bartłomiejem Ruskiem mieliśmy przyjemność obejrzeć 11 z konkursowych pozycji (z przyczyn niezależnych nie było nam dane zobaczyć Komara, a szkoda, bo polecał go m.in. dyrektor artystyczny Nowych Horyzontów, Marcin Pieńkowski) i na podstawie naszych wrażeń skomponowaliśmy dla was zestawienie pięciu najlepszych filmów tegorocznego Międzynarodowego Konkursu Nowe Horyzonty. Kolejność jest nieprzypadkowa, ale kino nowatorskie musi być kinem polaryzującym, więc najlepiej i tak obejrzeć wszystkie walczące o Grand Prix produkcje. Wszak taki konkurs to zawsze święto filmowych gustów.


5. “Eden”, reż. Ágnes Kocsis

Ten reklamowany bardzo charakterystycznym kadrem film opowiada historię Evy – kobiety cierpiącej na nieznaną wcześniej alergię. Choroba ta stanowi podstawę do nazwania filmu mianem eko-thrillera. Reakcje alergiczne głównej bohaterki występują bowiem wtedy, gdy ma ona styczność z nieprzefiltrowanym, zanieczyszczonym przez ludzką działalność powietrzem. Jest ona również wrażliwa min. na fale elektromagnetyczne, przez co jej życie jest pełne wyrzeczeń. W efekcie, żyje w specjalnie dostosowanym mieszkaniu, opuszczając je jedynie w specjalnym kombinezonie. Najczęstszym celem jej podróży jest laboratorium, w którym przeprowadzane są na niej bolesne, często brutalne testy, mające na celu dokładniejsze zbadanie tej nietypowej dolegliwości. Okrutną monotonię życia Evy przerywa pojawianie się Andrasa. Jest on drugą (oprócz brata Evy,  Gyuriego) osobą, która zaczyna regularnie odwiedzać kobietę.

Andras jest psychologiem, który ma na celu sprawdzenie, czy reakcje kobiety nie mają podłoża w chorobie psychicznej. Z czasem zaprzyjaźnia się z Evą, którą z każdą wizytą coraz lepiej poznaje. Agnes Kocsis stworzyła film przede wszystkim psychologiczny. Poznajemy bowiem naszych bohaterów z każdej strony, dowiadując się jakie są ich lęki i pragnienia. Eden to zdecydowanie jedna z najciekawszych i najbardziej zaskakujących pozycji zgłoszonych do Konkursu. (Bartłomiej Rusek)

Film zobaczycie online na stronie festiwalu.

Pełna recenzja „Eden”!

4. O niedogodności narodzin”, reż. Sandra Wollner

Dziewczynka w żółtym stroju kąpielowym wchodzi do basenu umiejscowionego w ogrodzie nowoczesnego domu. Poprzez narrację z off-u opowiada o wspaniałym, spędzonym na świeżym powietrzu dniu ze swoim ojcem i o tym, że mama nie musi o wszystkim wiedzieć. Gdy ojciec wychodzi z domu i podchodzi do basenu, jego córka unosi się bez życia na powierzchni wody. Mężczyzna wyławia ją, lecz bez pośpiechu. Nie ma takiej potrzeby.

O niedogodności narodzin zadziałało na mnie tak mocno, m.in. dlatego, bo było dla mnie kompletnym zaskoczeniem, więc i wam odsłaniam tylko skrawki fabuły pierwszych minut. Tak silnego dyskomfortu nie wywarł na mnie żaden film od bardzo dawna. Sandra Wollner swoją produkcją balansuje na granicach człowieczeństwa tworząc wizję albo przerażająco nieludzką, albo – co nawet mocniej przerażające – bardziej ludzką niż chciałoby się to przyznać. Reżyserka chowa twarze postaci w cieniach, każąc widzowi dopatrywać się w ciemności skrawków ludzkich rys. Lustrzane odbicia stają się u niej głęboko niepokojące, mimo że nie przejawiają demonicznej natury. Wollner nie prezentuje gatunkowego horroru, ale podsuwa elementy, które sprawiają, że mózg sam go kreuje. Warto dać się w niego wciągnąć. Mój personalny faworyt konkursu. (Rafał Skwarek)

Film zobaczycie online na stronie festiwalu.

3. “Opowieści z kasztanowego lasu”, reż. Gregor Božič

Pełnometrażowy debiut reżysera Gregora Božiča jest prawdopodobnie jedną z najbardziej statycznych produkcji w naszym zestawieniu. Nagrany przy użyciu taśmy 35mm film oferuje bardzo wiele od strony wizualnej, choć prezentuje się znakomicie również fabularnie. Produkcja przedstawia nam historie dwóch osób – stolarza Maria i sprzedawczyni kasztanów Marty. Postacie te prowadzą podobne, pełne nostalgii życia. Mario żyje wspomnieniami, między innymi o swoim synu, żyjąc przy tym ze swoją coraz słabszą, schorowaną żoną. Marta wspomina natomiast swojego męża, o którym wiemy jedynie kilka faktów, wynikających ze zdjęć, które bohaterka regularnie ogląda.

Opowieści z kasztanowego lasu momentami są bardzo minimalistyczne i mało dynamiczne, przywodząc na myśl filmy nurtu slow cinema. Obraz ten łączy jednak w sobie wiele ciekawych zabiegów, wśród których można wymienić wplecenie do fabuły delikatnych wątków fantastycznych, czy elementów lokalnego folkloru. Nie bez powodu film Božiča zdobył większość słoweńskich nagród filmowych, rozdawanych w 2019 roku, będąc również docenionym na zagranicznych festiwalach. (Bartłomiej Rusek)

Film zobaczycie online na stronie festiwalu.

Pełna recenzja “Opowieści z kasztanowego lasu”!

2. “Metamorfoza ptaków”, reż. Catarina Vasconcelos

Rozliczenie z własnymi historiami rodzinnymi z pomocą filmu dokumentalnego nie jest niczym nowym – przypomnę choćby Stories we tell Sarah Polley, czy fenomenalne Tarnation Jonathana Caouette. Tam, gdzie jednak Metamorfoza nie zaskakuje tematem, tam oczarowuje formą. Catarina Vasconcelos opatrzyła swe dzieło wyjątkowo dobrze napisaną, nierzadko piękną, literacką narracją. Autorka snuje przemyślenie w sposób artystycznie natchniony, lecz bez tendencji do pretensjonalności czy silenia się na wyjątkowość. Słowne wywody opatrzone są zaś wysmakowanymi i starannie skomponowanymi ujęciami Paulo Menezesa, których dobór dobitnie świadczy o estetycznym wyczuciu reżyserki.

Metamorfoza ptaków to ciepły film, nasączony portugalskim słońcem. Vasconcelos pokazuje w nim masę miłości do swojej rodziny – w bardzo zwyczajnych elementach charakteru czy nawykach znajduje piękno, które potem delikatnie podkreśla z pomocą swych umiejętności pisarskich. Dzięki temu, mimo że historie sięgające dwóch pokoleń wstecz nie zawsze wypełnione są szczęściem, do filmu nigdy nie wkrada się żal, czy zwątpienie, co najwyżej kręcąca łezkę w oku nostalgia.

Nadeszła jesień. Lepszego dokumentu pod koc i herbatę na rozgonienie zaokiennej i wewnętrznej szarości łatwo nie znajdziecie. (Rafał Skwarek)

Film zobaczycie online na stronie festiwalu.

1. “To nie pogrzeb, to zmartwychwstanie”, reż. Lemohang Jeremiah Mosese

Pierwsze miejsce w naszym zestawieniu zajął film pochodzącego z Lesotho reżysera Lemohanga Jeremiaha Mosese. To nie pogrzeb, to zmartwychwstanie opowiada historię kobiety, która przeżyła wszystkich swoich bliskich. Teraz oczekuje swojego własnego odejścia a jej jedynym marzeniem jest by być pochowanym wśród rodziny. Nie jest to jednak tak łatwe i oczywiste do wykonania. Mocno ortodoksyjna wioska (wraz ze znajdującym się obok niej cmentarzem), którą zamieszkuje Mantoa (Mary Twala), ma bowiem zostać zalana po planowanej budowie tamy.

Główna bohaterka staje się główną prowodyrką buntu wioski przeciwko postępowi. Staje w obronie wieloletnich tradycji i historii, której nie da się tak łatwo wymazać. Jednocześnie czeka na nieuniknione – na śmierć, która tak długo nie chciała nadejść, a teraz, finalnie, zbliża się do niej wielkimi krokami. Całości towarzyszy hipnotyzujący głos narratora, któremu akompaniuje bardzo charakterystyczna, podkreślająca atmosferę filmu muzyka. Wpływa to również na wydźwięk samej produkcji, utrzymanej w onirycznym stylu, opowiadającej w mocno egzystencjalny sposób o bezsilności jednostki wobec tłumu, tradycji wobec postępu.

Choć od bohaterów dzieli nas niemalże wszystko, Mosese swoim filmem dał kolejny dowód na to, że kino nie zna granic i – niezależnie od tematyki czy scenerii – potrafi zaskoczyć nawet najbardziej obytego kinomana. To nie pogrzeb, to zmartwychwstanie udowadnia przy tym, że reżyser ma potencjał, by w najbliższym czasie znaleźć się na ustach krytyków z całego świata. (Bartłomiej Rusek)

Film zobaczycie online na stronie festiwalu.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.