Advertisement
FestiwaleFilmyNH+AFF2020Nowe Horyzonty 2020Recenzje

“Eden”, czyli węgierski eko-thriller w psychologicznym tonie [RECENZJA]

Bartłomiej Rusek
Eden
fot. kadr z filmu "Eden", reż. Agnes Kocsis / materiały prasowe

Współczesnemu widzowi węgierskie kino kojarzy się przede wszystkim z takimi nazwiskami jak Tarr czy Nemes. Mimo tego, na arenie międzynarodowej wciąż pojawiają się filmy innych węgierskich reżyserów. Jedną z takich postaci jest Agnes Kocsis. Po seansie “Eden” – filmu, który można obejrzeć w ramach tegorocznej edycji Międzynarodowego Konkursu Nowe Horyzonty – jestem przekonany, że jeżeli nie zwolni ona tempa, za kilka lat można ją będzie wymieniać jednym tchem wśród wspomnianych wcześniej twórców.


Przeczytaj: “TOP5: Międzynarodowy Konkurs Nowe Horyzonty. Kino pędzi do przodu!”

Główną bohaterką filmu Eden jest Eva (Lana Baric). Od kilku lat cierpi ona na niezdiagnozowaną dotychczas formę alergii. Jest bowiem uczulona na… wszystko. Konkretniej, na wszystko, co jest efektem rozwoju technologii. Tak nieuniknionego i charakterystycznego dla czasów, w których żyjemy. Gdy tylko bohaterka narazi się na kontakt z nieoczyszczonym, nieprzefiltrowanym powietrzem, ma problemy z oddychaniem, czemu towarzyszy ból sprawiający, że bardzo szybko mdleje. Podobnie wygląda kwestia kontaktu z urządzeniami elektrycznymi. W efekcie Eva żyje w sterylnych warunkach, w specjalnie dostosowanym mieszkaniu. Jej choroba uniemożliwia jej normalne życie – nie może opuszczać swojego miejsca zamieszkania bez specjalnego kombinezonu, w którym wygląda niczym astronautka.

Jednym z najgorszych i najbardziej wyczerpujących momentów w życiu Evy okazują się bolesne testy laboratoryjne. Jej ciało jest bowiem poddawane wielu testom, mającym na celu wykrycie przyczyn i natury choroby. Po pewnym czasie kobietę odwiedza jednak Andras (Daan Stuyven). Jest on psychologiem, który podejrzewa, że choroba Evy ma podłoże psychologiczne.

Przeczytaj również:  "Polaków uczestnictwo w kulturze - Raport z badań 1996-2012" - Janek Koza w każdym domu [RECENZJA]
Eden
fot. kadr z filmu “Eden”, reż. Agnes Kocsis / materiały prasowe

Sam Andras również nie pozostaje nam anonimowy. Kocsis pokazuje nam bowiem elementy życia prywatnego tego bohatera. Dowiadujemy się, że od dawna nie mieszka już z matką swojej 10-letniej córki, a kobieta ma nowego partnera. Współdzielą jednak opiekę nad dzieckiem, które spędza czas na zmianę u obojga rodziców.

Z czasem między Andrasem a Evą pojawia się relacja, wychodząca poza standardowe ramy relacji psychologa z pacjentem. Może to wynikać z faktu, że oprócz Andrasa, tylko jedna osoba znajduje stałe miejsce w życiu Evy. Jest to jej brat Gyuri (Bocskor Sallo Lorant), który od zawsze się nią opiekuje.

Eden to film mocno statyczny. Otrzymujemy dość ograniczoną scenerię, wynikającą w dużej mierze z utrudnień obecnych w życiu głównej bohaterki. Mimo że Eden trwa ponad 2.5 godziny, ciężko mi nazwać eko-thriller Agnes Kocsis mianem slow cinema. W filmie bowiem naprawdę dużo się dzieje, a jego długość wynika nie z artystycznych, statycznych ujęć, a zwykłych scen, często nic niewnoszących do fabuły, a wypełniających film, który z łatwością mógłby być znacznie krótszy. To po prostu dość długi film, w którym dużo się dzieje, ale niekoniecznie coś z tego wynika pod względem fabularnym. Nie sprawia to jednak, że Eden jest nudny czy monotonny. Próbując zaklasyfikować Eden do jakiegoś konkretnego gatunku, wydaje mi się, że najbliżej mu do filmu psychologicznego.

Eden
fot. kadr z filmu “Eden”, reż. Agnes Kocsis / materiały prasowe

W postaci i sytuacji Evy możemy bowiem dostrzec cały wachlarz emocji. Walczy ona z samą sobą, pragnie normalności i wolności. Jej życie zostało mocno ograniczone. W rozmowach z Andrasem porusza tematy swoich lęków, obaw i strachu przed nieznanym. Tym samym tęskni za dotykiem drugiej osoby, intymnością i jakimikolwiek relacjami, których nawiązanie jest niemożliwe, żyjąc w izolacji. Alergia Evy dotyczy również fal elektromagnetycznych. Bohaterka nie może korzystać z żadnych elektronicznych urządzeń. Tęskniąc za wielbioną niegdyś muzyką, szuka ukojenia w dźwiękach płynących zza ścian, gdzie jej sąsiad często grywa na pianinie, bądź też słucha głośno muzyki.

Przeczytaj również:  „Time” – Miara odbytego czasu [RECENZJA]

Samotność Evy podkreślają również reakcje ludzi, którzy nie znając trudnej sytuacji, w jakiej się znalazła, wytykają ją palcami, widząc jej nietypowy strój. Wśród osób napotykanych przez Evę są jednak tacy, którzy ją doskonale znają. Staje się ona bowiem bohaterką środowisk eko-aktywistów widzących w jej postaci ofiarę rozwoju przemysłu tak mocno zanieczyszczającego środowisko. Nie wiemy dokładnie, ile czasu trwa akcja filmu, reżyser podsuwa nam jednak wskazówki, pokazujące, że akcji Edenu nie sposób liczyć w dniach, a prędzej w tygodniach czy nawet miesiącach.

Mimo wielu wad film Kocsis jest bardzo interesującą produkcją, która trafi jednak tylko do cierpliwych widzów. Tylko oni należycie docenią bardzo powoli rozkręcającą się akcję, dążącą do interesującego zakończenia filmu. Pozostałe osoby wyrobią sobie opinię o filmie już w jego połowie, odliczając z zegarkiem czas, w którym będą przemijać kolejne, niewiele wnoszące do fabuły sceny.

Film zobaczycie online na stronie festiwalu

Ocena

7 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.