FestiwaleFilmyNH+AFF2020Nowe Horyzonty 2020Recenzje

“Opowieści z kasztanowego lasu”, czyli pełna nostalgii, artystyczna podróż do przeszłości [RECENZJA]

Bartłomiej Rusek
Opowieści z kasztanowego lasu
fot. "Opowieści z kasztanowego lasu", reż. Gregor Božič / materiały prasowe

Wśród tegorocznych produkcji, które biorą udział w Międzynarodowym Konkursie Nowe Horyzonty, znalazł się również film ze Słowenii – “Opowieści z kasztanowego lasu”. Biorąc pod uwagę, że pełnometrażowy debiut reżysera Gregora Božiča był jednym z największych hitów zeszłorocznego Festivalu Slovenskega Filma (najbardziej prestiżowych nagród filmowych rozdawanych w Słowenii), nie mogłem odpuścić okazji, by go obejrzeć i napisać recenzję.

Akcja Opowieści z kasztanowego lasu dzieje się w zalesionej dolinie na pograniczu Włoch i Słowenii (w filmie – jeszcze Jugosławii). Te zamieszkuje zarówno wielu Słoweńców, jak i Włochów, którzy, na skutek politycznych reperkusji oraz biedy, zmuszeni byli do emigracji.


Przeczytaj: “TOP5: Międzynarodowy Konkurs Nowe Horyzonty. Kino pędzi do przodu!”

Tym, co dominuje w filmie, jest spokój – wszechobecny w lasach, nad którymi górują korony drzew tak istotnych dla filmu i bohaterów. Kasztanowce umożliwiają im bowiem przeżycie. Na pierwszym planie Opowieści z kasztanowego lasu znajdują się dwie postacie. Jako pierwszego poznajemy starszego mężczyznę. Jest to Mario (Massimo De Francovich), będący skąpym stolarzem. Mieszka on w niedużym domu w środku lasu, razem ze swoją wiekową już żoną.

Kolejna bohaterka również widzi w otaczającym ich całą rzeczywistość lesie swoje utrzymanie. Jest to Marta (Ivana Roščič), ostatnia sprzedawczyni kasztanów. Prowadzi samotne życie, najprawdopodobniej opuścił ją mąż, po którym zostały jedynie zdjęcia, które troskliwie ogląda w wolnych chwilach. W pewnym momencie, zupełnie przypadkowo, losy bohaterów się łączą. Oni sami zaś, tak nieprzyzwyczajeni do relacji towarzyskich, nawiązują dość niezręczny dialog.

Przeczytaj również:  "Bogowie z gwiazdozbioru Aquariusa" - problematyczna klasyka [RECENZJA]
fot. “Opowieści z kasztanowego lasu”, reż. Gregor Božič / materiały prasowe

Bezpośrednie opisy bohaterów są nam narzucone, są oni bowiem w taki sposób przedstawieni, gdy po raz pierwszy pojawiają się na ekranie. Jest to o tyle interesujący zabieg, że z fabuły filmu ciężko byłoby nam zrozumieć, czym przykładowo zajmuje się Marta. W przypadku Maria, użycie już na samym początku opowieści pejoratywnego określenia w jego kierunku poniekąd wpływa na odbiór tej postaci u widza. Wszystko jest jednak uzasadnione. W Opowieściach z kasztanowego lasu nie uświadczymy bowiem wielu dialogów. Nie okazują się jednak potrzebne. Emocje bohaterów są bowiem znakomicie wyrażane przez ich ekspresję i zachowanie.

Film Gregora Božiča jest bardzo statyczny. Oglądając go, mamy możliwość podziwiania pięknych kadrów. Co więcej, sfilmowano go przy użyciu taśmy 35 mm, co dodatkowo wpływa na walory artystyczne Opowieści z kasztanowego lasu. W pięknym otoczeniu natury Gregor Božič przedstawia nam bohaterów rozliczających się ze swoją przeszłością. Ta, często bolesna, jest przez nich wspominana na skutek wydarzeń, które mają miejsce, a także za sprawą ich spotkania.

Opowieści z kasztanowego lasu
fot. “Opowieści z kasztanowego lasu”, reż. Gregor Božič / materiały prasowe

Wielu osobom mogą się nie spodobać zabiegi reżysera, który wprowadza do filmu elementy fantastyczne. Łączy on bowiem kadry, często będące duchowym nawiązaniem do nurtu slow cinema, z kadrami bardzo dynamicznymi. Oprócz tego przeplata film elementami folkowymi, nawiązującymi do lokalnej kultury i tradycji oraz licznymi symbolami. Reżyser ukazuje rzeczywistość przedstawioną w filmie na zmianę z onirycznymi wspomnieniami bohaterów. Dodatkowo wielu scenom towarzyszy szum drzew z tytułowego lasu.

Przeczytaj również:  "Ultimate X-Man t. 1" - dużo, za dużo, ultimate [RECENZJA]

Debiut reżyserski Božiča to nie tylko film opowiadający o przypadkowym spotkaniu dwójki zupełnie różnych ludzi. To bardzo odważna, momentami oniryczna historia. Reżyser podąża w niej własną ścieżką, łącząc elementy wielu gatunków i przedstawiając ją w swój oryginalny sposób. Tego typu zabiegi mają równie wiele przeciwników, co zwolenników. Ja jednak zaliczam się do tych drugich – przemówił do mnie spokojny, pełen nostalgii nastrój filmu.

Zachęcamy do zapoznania się z festiwalowymi zestawieniami!

Ocena

7.5 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.