FestiwaleFilmyRecenzje

“Bóg Internetów” – przemilczane cudo 45. FPFF [RECENZJA]

Rafał Skwarek
Bóg Internetów 1
fot. Materiały prasowe / 45. FPFF

Kolejny Festiwal Polskich Filmów Fabularnych za nami. Nagrody rozdane, zdjęcia laureatów zrobione, kontrowersje zapomniane, skarb przeoczony.

W nowo powstałym Konkursie Filmów Mikrobudżetowych znalazły się produkcje stworzone w oparciu o Program Operacyjny Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, który ma na celu wsparcie młodych twórców w realizacji ich pełnometrażowych debiutów. Jako że filmy te nie przynależą do Konkursu Głównego, naturalnie poświęcono im mniej uwagi. Niesłusznie – Bóg Internetów to najlepsze, co Festiwal miał w tym roku do zaoferowania.

Dzieło Joanny Satanowskiej opowiada historię Kuby „Sharka” Szarkowskiego, niepozornego, niezbyt przebojowego faceta wkraczającego w czwartą dekadę życia. Bohater zakłada wraz z młodszą siostrą kanał youtube’owy Shark Attack, którego specjalnością mają być pranki. Pierwszy filmik okazuje się kompletnym, wywołującym ciarki zażenowania niewypałem. Wtedy na filmową scenę wkracza Mikołaj, aktor i przyjaciel Kuby. Mężczyzna najpierw namawia bohatera do nagrania niezbyt bezpiecznego challenge’u, a potem zabiera go na imprezę organizowaną przez popularnych youtuberów. Tak rozpoczyna się sława i kariera, której finału prawdopodobnie się domyślacie.

Bóg Internetów 3
fot. Materiały prasowe / 45. FPFF

Tego typu historia opowiedziana w klasycznej filmowej formie ryzykowałaby wejście w przestrzenie sztampy i rozminięcie się z komentowanym fenomenem kulturowym (patrz Sweat Magnusa von Horna). Reżyserka zdecydowała się więc na cudowną meta-filmową konstrukcję. Status filmowej kamery regularnie się zmienia, często igrając nie tylko z widzem, ale i z samymi postaciami. Satanowska łączy narrację obiektywną z mockumentem, Youtube’owymi filmikami i prywatnymi nagraniami bohaterów. Robi to w pełni panując nad specyfiką każdego materiału, fenomenalnie imitując gatunki i formuły. Jej zmysł reżyserski sprawił, że choć byłem świadomy, że jestem obserwatorem wykreowanej fikcji, śledziłem rozwój wydarzeń ze szczerym przejęciem, bliższym kinu dokumentalnemu. Bóg Internetów kreuje niebywałą iluzję.

Przeczytaj również:  "Resident Alien: Witamy na ziemi t.1", albo kosmita na peryferiach [RECENZJA]

Nie udałoby się to, gdyby nie świetne dialogi i ich fenomenalne odegranie. Scenariopisarskie trio (Janusz Dąbkiewicz, Joanna Satanowska i Karolina Słyk) napisało jedne z najbardziej autentycznych rozmów, jakie przyszło mi w polskim kinie słyszeć. Zaś aktorzy (fenomenalni Adam Organista, Jolanta Fujarska i Katarzyna Nosowska, wspierani przez bardzo dobre role Magdaleny Celmer, Mikołaja Chroboczka i Romana Przylipiaka) wynieśli je na granice realizmu, dzięki czemu wierzyłem. Wierzyłem w nieporadnego, zdeterminowanego Kubę, którego kłopoczą komentarze o jego głosie (swoją drogą o barwie przypominającej niepokojącego Gurgiego). Wierzyłem w świadomą ograniczeń brata Izę. Wierzyłem w tajemniczo przesłoniętą filmową cenzurą matkę-despotkę. Wierzyłem w szukających swego miejsca w show-biznesie aktorów. Wierzyłem w drogi na szczyt, oszustwa, zawody, przytyki, konflikty, ich rozwiązania, a co najważniejsze – wierzyłem w emocje.

Reżyserka poprzez wyjątkową formę mierzy się w Bogu Internetów z polską popularną przestrzenią internetową, jednak nie wydaje wobec niej żadnych jednoznacznych osądów. W zamian proponuje widzowi pogardzającemu youtube’owymi trendami zejście z własnego piedestału i próbę dojrzenia stojącego za postacią autora zwykłego człowieka. Robi to zarówno poprzez postać Kuby, jak i poprzez pojawiających się w filmie rzeczywistych tuzów polskiego Youtube’a – Grupę Filmową Darwin, Człowieka Wargę czy Jeleniejaja. Co ciekawe, wcielający się w samych siebie twórcy, ani nie udają granych przed kamerami postaci, ani też nie tworzą sobie laurki. Janek Jurkowski i Marek Hucz jawią się jako stosunkowo sympatyczni, ale raczej wywyższający się dżentelmeni, zaś Maciej Dąbrowski w trakcie przeprowadzanego z protagonistą wywiadu zachowuje się jak bezczelny cham.

Stworzona przez scenarzystów mockumentalna fikcja dekonstruuje fikcję kontekstu, prowadząc do prawdziwego sedna, bo przecież nie o proste wytykanie toksyczności polskiej sceny Youtube’a tu chodzi (wszak pranksterów już dawno wyparli influencerzy, czy model „ekipy”). Satanowska zadaje pytania dużo szersze, ważniejsze i wrażliwsze. Dlaczego oglądamy życia innych ludzi? Dlaczego nagrywamy własne? Czemu chcemy być sławni? Po co są nam persony internetowe? Czy dokument automatycznie oznacza prawdę? Autorka nie udziela bezpośrednich odpowiedzi. Jej prosta historia o akceptacji pozwala widzowi samemu stawiać diagnozy, ale podpowiada, że rzeczywistość wymyka się poza antagonizację konkretnych form wyrazu, proste rozróżnienia rzeczy godnych uwagi i chłamu, czy podziały na geniuszy i idiotów.

Przeczytaj również:  „Wszyscy moi przyjaciele nie żyją”, czyli polska czarna komedia w hollywoodzkim stylu
Bóg Internetów 2
fot. Materiały prasowe / 45. FPFF

Ostatni oglądany w Bogu Internetów filmik Kuby niesie ze sobą największy ciężar emocjonalny (oczywiście, nie zdradzę jakichkolwiek szczegółów). Jedna, niezwykle prosta scena przypomniała mi te wszystkie razy, gdy ktoś po drugiej stronie łącza, jednostronny znajomy, sprawiał, że nie czułem się sam – jako odbiorca, ale też i jako twórca. Satanowska pewnie i z wyczuciem prowadzi swój film od początku do końca wiedząc, co chce powiedzieć wprost i w którą nutę emocjonalną uderzyć, a kiedy pozostawić pole do wolnych rozważań i odczuć.

Zdaję sobie sprawę, że mój osąd z pierwszych akapitów, może dla wielu być kontrowersyjny, ale szczerze w moje stanowisko wierzę. Bóg Internetów to najlepszy film tegorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni i liczę, że gdy nadejdzie jego premiera, jak najwięcej osób da Joannie Satanowskiej szansę. Tak kreatywny, a przy tym dojrzały formalnie i treściowo debiut to wspaniały zwiastun przyszłości zarówno reżyserki, jak i polskiej kinematografii.

Ocena

9 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

"Zagubieni", "I'm Still Here"

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.