Advertisement
NH+AFF2020Nowe Horyzonty 2020PublicystykaZestawienia

4 filmy o sile kobiety, które trzeba zobaczyć na #NH2020

Redakcja Filmawki
Nowe Horyzonty
© Materiały prasowe festiwalu Nowe Horyzonty

Wystartowało wydarzenie, na które co roku z utęsknieniem czekają tysiące wielbicieli filmów z całej Polski – Nowe Horyzonty, tym razem połączone z American Film Festival. Ta edycja jest szczególna nie tylko ze względu na zespolenie programów obu festiwali, lecz również przez to, że nie trzeba wybierać się specjalnie do Wrocławia, żeby w niej uczestniczyć. Filmy można obejrzeć na wygodnej kanapie we własnym mieszkaniu.

NH i AAF to oczywiście doskonała okazja, żeby przyjrzeć się trendom we współczesnym kinie. Można przekonać się, w jaki sposób nowi twórcy przetwarzają w swoich dziełach klasyczne motywy i toposy. Jako że od początku naszej działalności twardo staliśmy przy haśle, że Filmawka jest kobietą, postanowiliśmy i postanowiłyśmy przygotować listę produkcji, których bohaterkami są silne postacie kobiece.

Uważamy, że szczególnie w obecnej sytuacji – największych od lat 80. protestów w naszym kraju (i to pomimo szalejącej pandemii) – potrzebujemy silnych kobiecych wzorców. Reprezentacja takich postaci w ambitnym, artystycznym kinie pomaga nam spojrzeć z unikalnej perspektywy na uniwersalne dramaty, trapiące kobiety zarówno w Polsce, jak i w Chile, Wielkiej Brytanii czy Portugalii. Wymienione poniżej filmy pozwalają widzom oraz widzkom nie tylko zrozumieć, ale też poczuć solidarność z tysiącami osób, które codziennie zmagają się z tymi samymi problemami.


„Rocks”, reż. Sarah Gavron

W Rocks zaglądamy przez tylne drzwi Londynu – prawie wszystkie postaci filmu Sarah Gavron to osoby z mniejszości. Główna bohaterka – Brytyjka o nigeryjskim pochodzeniu – mieszka ze swoim bratem i matką w ciasnej czynszówce, przed którą piętrzą się prowadzone przez imigrantów stoiska z odzieżą i innymi bibelotami. Jej najlepsza przyjaciółka jest muzułmanką. To jednak nie o dyskryminacji czy biedzie opowiada Rocks, lecz o systemie, który przyczynił się do takiego stanu rzeczy. Do którego nie zwraca się w potrzebie, tylko ucieka jak najdalej, nawet bez jasnego lub logicznego planu.

Film Gavron wykracza jednak poza dosadną i przejmującą krytykę Wielkiej Brytanii, której nie powstydziłby się sam Ken Loach. Dzięki niesamowitej obsadzie młodych aktorek i aktorów, klarownej, realistycznej historii oraz wręcz dokumentalistycznej pieczołowitości w odtworzeniu rzeczywistości swoich bohaterów, Rocks zyskuje miano wielkiego, angażującego kina. Zrozumiałego dla odbiorcy w każdym zakątku świata. I nawet nie mierzi fabularne podobieństwo do Dziecięcego świata Koreedy. Właśnie dlatego, że Gavron czyni opowieść Rocks i Emmanuela tak uniwersalną, a jednocześnie reprezentatywną dla Londyńskiego (i ogólnie Europejskiego) tygla kulturowego.

Na tle tego bezradnego systemu wyrasta jednak silna jednostka, która jest gotowa walczyć o to, co dla niej ważne. Główna bohaterka brytyjskiej produkcji imponuje swoją wytrwałością, odwagą i gotowością dla poświęceń. W jej sytuacji wiele piętnastolatek pewnie dość szybko skapitulowałoby. Rocks jednak do samego końca chroni swojego brata, a w ostatniej, słodko-gorzkiej, wyciskającej łzy scenie, pokazuje niezwykłą dojrzałość – taką, do której nie przyzwyczaiły nas podobne filmy. Ale też samo Rocks to nadzwyczajny film. (Wiktor Małolepszy)

Film zobaczycie online na stronie festiwalu.

Pełna recenzja „Rocks”!

„Przyjdzie śmierć i będzie miała twoje oczy”, reż. José Luis Torres Leiva

Przyjdzie śmierć i będzie miała twoje oczy jest filmem opowiadającym o śmierci w niemal poetycki sposób. Produkcja reżyserii Jose Luisa Torresa Leivy skupia się wokół dramatu pary kobiet – Marii i Any. Zostajemy wrzuceni w ich mały świat bez większego wyjaśnienia. Nie wiemy, co się działo z naszymi bohaterkami wcześniej, nie znamy ich historii. Wiemy jednak, że spędzały chwile radości zanim spadł na nie wyrok; Maria jest śmiertelnie chora. Kobieta odmawia leczenia i wraz z partnerką zamieszkują w małym domku w środku lasu, gdzie obie czekają na koniec.

Każda z kobiet jest silna na swój własny sposób, bo i każda z nich staje przed innym wyzwaniem. Choć „wyzwanie” nie jest najbardziej odpowiednim słowem w przypadku Marii. Kobieta musi zaakceptować przedwczesny koniec swojego życia. I, co jest najbardziej zrozumiałe, nie przychodzi jej to łatwo. Podczas seansu widzimy głównie momenty zamyślenia naszej bohaterki, kontemplacji tego, co ją czeka, ale i wspomnień, które wydają się odciągać ją od nieuchronnego. Maria walczy jednak pomimo wszystko, stara się utrzymać swoje życie we względnej normalności, spędzać więcej czasu ze swoją partnerką. Oczywiście, są momenty, kiedy jej strach ucieka na zewnątrz, ale jest to jak najbardziej normalna kolej rzeczy. Jeszcze bardziej podkreśla, jak silną kobietą jest.

Siła Any polega na zaakceptowaniu decyzji swojej partnerki. Na pomaganiu jej w codziennych czynnościach, kiedy zajdzie taka potrzeba. Na znoszeniu ataków paniki i gniewu Marii, kiedy czekanie na śmierć wydaje się zbyt ciężkie. Ana jest ostoją dla Marii, stara się, aby czas który jej pozostał, nie był stracony czy pełny bólu i smutku. Przy tym wszystkim sama musi pogodzić się z losem i przygotować na utratę swojej partnerki. Świadomość tego, iż stracisz miłość swojego życia, pomimo uczucia, które żywicie do siebie, jest czymś okropnym. Mimo wszechobecnego bólu, Ana jednak dalej chodzi do pracy, na chwile słabości pozwala sobie tylko w samotności. Wiedząc, że na to, co czuje, nie ma lekarstwa ani sposobu. Obie kobiety wykazują siłę, którą bardzo trudno jest z siebie wykrzesać w tak trudnej i beznadziejnej sytuacji. Jednak przechodzą przez to razem, mając oparcie w sobie nawzajem. I w innych swoich bliskich. (Maja Rybak)

Film zobaczycie online na stronie festiwalu.

Pełna recenzja „Przyjdzie śmierć i będzie miała twoje oczy”!

„Mariam”, reż. Sharipa Urazbayeva

Sharipa Urazbayeva wykorzystuje prawdziwą historię, którą przeżyła główna aktorka, Meruert Sabussinowa. Jej bohaterka, Mariam, musi dokonać trudnych wyborów, żeby po zaginięciu męża zapewnić byt sobie oraz swoim dzieciom. Trudne, codzienne zmagania poruszają tematykę poświęcenia, wytrwałości, ale też krytykę skutków patriarchatu i korupcji państwowej. Kazachskie, zaśnieżone stepy i dojmująca cisza współgrają z samotnością głównej postaci. Bez męskiego pierwiastka w swoim małżeństwie, Mariam momentalnie traci wartość swojej użyteczności dla społeczeństwa. Brak środków do życia zmusza kobietę do odważnej decyzji, która w przyszłości może się na niej zemścić. Tymczasem w każdym kadrze, który sumiennie obrazuje poświęcenie Mariam, widać jej ogromną determinację ukutą z okruchów życia, a jednocześnie głęboki żal i pustkę. Prostota tego slow cinema odkrywa przed widzem tajemnicę kazachskiego domostwa, w którym nareszcie pojawiła się szansa na zmianę i wolność. Mimo że nic, co dane jest z góry, nie trwa wiecznie. (Maciej Szymkowiak)

Film zobaczycie online na stronie festiwalu.

„Vitalina Varela”, reż. Pedro Costa

Vitalina Varela, główna bohaterka filmu Pedro Costy pojawia się w jego filmografii nie pierwszy raz. Tym razem twórca slow cinema zdecydował się opowiedzieć jej historię przyjazdu do Portugalii, parę dni po pogrzebie męża. Poruszyć temat samotności, alienizacji społecznej i negatywnego nastawienia społeczeństwa wobec przybyłej emigrantki.

Film Costy, zakorzeniony w symbolice religijnej, można traktować jako modlitwę głównej bohaterki, nie godzącej się na akceptację statusu quo. Działającej według własnych zasad i słuchającej własnego sumienia. Momenty, w których mamy szansę ja usłyszeć, to najbardziej poruszające fragmenty opowieści Portugalczyka – to w nich kryje się mistrzostwo jego bardzo emocjonalnej opowieści.

Na marginesie – kto wie, czy Caravaggionizm Pedra Costy nie przyczynił się do nakręcenia najpiękniejszego wizualnie filmu tej edycji. Dla fanów Slow Cinema ten seans to obowiązek. (Maciej Kędziora)

Film zobaczycie online na stronie festiwalu.

Zachęcamy również do zapoznania się z innymi zestawieniami

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.