KomiksKultura

“Joker. Zabójczy Uśmiech” – uśmiechnij się! [RECENZJA]

Maja Rybak
joker zabójczy uśmiech recenzja

Joker wraz ze swoim zabójczym uśmiechem jest najprawdopodobniej najbardziej popularnym i najciekawszym z przeciwników Batmana w całej historii jego komiksów. Nie ma się czemu dziwić, ponieważ potencjał w postaci zaburzonego psychicznie człowieka, którego widok przemocy i perwersji doprowadza do radości, jest przeogromny. Co naprawdę siedzi w głowie Mr J? Co ma on w sobie takiego, że przeciąga na swoją stronę niemal każdego?

Twórcy Gideon Falls, Jeff Lemire i Andrea Sorentino może i nie dają nam odpowiedzi na powyżej zadane pytania,. Dostarczają za to historię pełną tego, co Joker kocha najbardziej: przemocy, szaleństwa i zniszczenia w Jokerze. Zabójczym Uśmiechu.

Ben Arnell podjął się zadania rozszyfrowania Jokera, kiedy ten po raz kolejny trafia do Azylum Arkham. Sesje z takim pacjentem nie przynoszą wielu przełomów; wydaje się wręcz, że Joker bawi się podczas nich wyśmienicie, grając w tylko sobie znaną grę z Arnellem. Ten staje się coraz bardziej sfrustrowany, ale i zdeterminowany. Chce być tym pierwszym, który w końcu dojdzie do źródła szaleństwa Jokera. Nie zdaje sobie jednak sprawy, jak bardzo przerażającą grę prowadzi z nim jego pacjent.

joker zabójczy uśmiech recenzja
źródło: “Joker. Zabójczy Uśmiech” | mat. prasowe

Lemire w Zabójczym Uśmiechu pokazuje czytelnikowi drogę do szaleństwa, jednak nie wiemy, czy dane jest nam ją zobaczyć od początku. Opowiadana historia bardziej przypomina już ten odcinek końcowy, kiedy Arnell jeszcze tkwi w swojej normalności, ale po chwili dochodzi do niego, że ta normalność już dawno nie istnieje. Staje się on jedną z kolejnych ofiar Jokera.

Przeczytaj również:  "Zaczęliśmy rozmawiać, że reklama konwentu, w której goła laska kąpie się w wannie pełnej kostek do gry to nie jest najlepszy pomysł."  - mówi nam Kasia Babis, autorka komiksów oraz serii "Dziady polskiej fantastyki"

Sam scenariusz nie porwał mnie na tyle, żebym mogła się naprawdę zachwycić całą historią. Gdyby nie oprawa graficzna Sorentino podejrzewam, że nie bawiłam się zbyt dobrze. Jednak Sorentino naprawdę niesamowicie przedstawił szaleństwo towarzyszące Jokerowi a później i jego terapeucie. Kadry, na których raz widzimy normalnych ludzi, a raz wszystkich z firmowym makijażem czołowego klauna Gotham niesamowicie budowały atmosferę. Zabawa kadrami, które miejscami wydawały się wymykać spod kontroli również pomagały w odbiorze tego całego szaleństwa. I to właśnie prace Sorentino są dla mnie największym plusem tego komiksu.

Joker. Zabójczy Uśmiech i tak jest jedną z ciekawszych pozycji, które ukazały się pod szyldem DC Black Label w naszym kraju. Krótka, ale zwięzła i miejscami naprawdę obłędna historia szaleństwa, które roztacza wokół siebie tytułowy bohater. Zdecydowanie godna polecenia fanom Jokera, ale i tym, którzy chcą przeczytać coś świeższego.

Ocena

7 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.