KomiksKultura

“Pośród Lasu” – czwarta odsłona Hill House Comics [RECENZJA]

Maja Rybak
pośród lasu recenzja
Fragment okładki / fot. materiały prasowe

Bohaterkami Pośród Lasu, czwartej już odsłony Hill House Comics, są El i Vee, dwie nastolatki i najlepsze przyjaciółki. Obie mieszkają w małym miasteczku Shudder-To-Think w stanie Pensylwania, zrujnowanym przez katastrofę kopalni przed laty. Obie poznajemy w kinie, kiedy budzą się podczas seansu, który najwyraźniej w całości przespały. Coś jednak jest bardzo nie tak – jedna z nich ma ubłocone buty, a skoro spały to jak mogły wyjść z kina? Jedyny obecny pracownik kina, ich znajomy ze szkoły, również nie zachowuje się normalnie, na pytania odpowiada w dziwny sposób, a w końcu żegna dziewczyny z niepokojącym uśmieszkiem na twarzy.

El i Vee nie są pierwszymi dziewczynami z takimi zanikami pamięci w swoim miasteczku. Jak się bardzo szybko dowiadujemy, wszystkie kobiety w Shudder-To-Think prędzej zaczynają na nie cierpieć – niektóre nawet tracą świadomość na stałe. Jednak nie tylko to wyróżnia to małe miasteczko na tle innych. Od czasu tragedii w kopalni, w której nadal goreje ogień, z wyrw w ziemi wypełzają odarci ze skóry ludzie, którzy atakują napotkane na swej drodze ofiary. W lasach wokół miasteczka grasuje kobieta-jeleń, a i sama miejscowość może pochwalić się swoją własną, choć nietypową… wiedźmą.

Autorka Pośród Lasu, Carmen Maria Machado, zadebiutowała tym albumem na arenie komiksowej. Czuć w trakcie lektury, że jest to jej pierwszy scenariusz komiksowy, miejscami akcja zwalnia aż za bardzo – bez niektórych wstawek narracyjnych na pewno by się obyło, choć wprowadzają one kolejne elementy świata przedstawionego. Nie wszystkie jednak są na potrzebne, a wręcz mogłyby zostać zastąpione innymi konkretami. Całościowo można by powiedzieć, że komiks nie jest wcale taki zły, ale nie jest również specjalnie dobry; bardziej taki… nijaki.

Przeczytaj również:  "Nieśmiertelny Hulk" - Najstraszniejsze co w nas żyje [RECENZJA]
pośród lasu
Strona z “Pośród Lasu” | mat. promocyjne

Przyznaję to z bólem, ponieważ koncept samej historii jest nadzwyczaj ciekawy, choć podejrzewam, iż wielu osobom (szczególnie tym płci męskiej) zapewne wielce się on nie spodoba. Otóż – i tu zaczynają się dosyć spore spoilery do całego albumu – niedaleko miasteczka znajduje się strumień, z którego woda powoduje wspomniane już wyżej zaniki pamięci. Mężczyźni z miastecka wykorzystują ta właściwość w najbardziej obrzydliwy sposób z możliwych – do napaści na tle seksualnym na kobiety i nastolatki mieszkające w Shudder-To-Think. Po wszystkim zmuszają je do wypicia wody i w swojej ostrożności, aby nikt się niczego nie domyślił, odwożą swoje ofiary do domów. Znajdują się jednak i tacy, którzy zostawiają je czasami nawet w centrum miasteczka, wystawiają na nieśmieszne komentarze mieszkańców.

To właśnie to staje się „źródłem” późniejszych problemów, bo jak się okazuje katastrofa w kopalni nie miała przyczyn naturalnych. Wspomniana wcześniej czarownica, zaklęta na zawsze w ciele małej dziewczynki, zostaje w młodym wieku wykorzystana. Po latach przypomina sobie, co się tak naprawdę stało nad strumieniem i w akcie zemsty rzuca zaklęcie. Które wpływa nie tylko na mężczyzn z miasteczka, ale i niestety również na ich ofiary.

Pośród Lasu
Strona z “Pośród Lasu” | mat. promocyjne

Machado umieściła w samym sercu swojej historii bardzo, ale to bardzo poważny problem, z którym nasze społeczeństwo nadal nie może sobie poradzić. I choć podoba mi się pomysł, tak wykonanie nie należy do najlepszych. Autorka jest aktywistką w sprawie przemocy domowej, można by więc pomyśleć, że za taką historią podąży jakiś morał, może jakiś sposób na powstrzymanie mężczyzn i chłopców z miasteczka (bo napaści seksualne nie ustały po katastrofie). Jedyna dobra rzecz, która wniknęła z całej historii to to, że sekret wyszedł na jaw, a ofiary otrzymały wybór – przypomnieć sobie, co się stało, czy nie? Jest to bardzo smutne zakończenie, można by uznać nawet, że bardzo życiowe, biorąc pod uwagę naszą rzeczywistość. Trzeba jednak przyznać, że temat podjęty przez Machado, jest bardzo, ale to bardzo trudny, a umieszczenie go w takim komiksie było posunięciem odważnym.

Przeczytaj również:  "Hellblazer t. 2 Jamie Delano" - więcej dobrego [Recenzja]

Szata graficzna w wykonaniu Dani również nie najlepszych nie należy, a na pewno nie zostaje na dłużej w pamięci. Sytuację ratują nieco kolory, z które odpowiada Tamra Bonvillain, która mnie osobiście jeszcze nie zawiodła. Kolory można przypisać do palety jesiennej, a i przecież całe miasteczko od lat obumiera. Zwiędłe zielenie, pomarańcze i żółcie naprawdę fajnie współgrają nie tylko z ostrzejszymi czerwieniami z wyrw w ziemi, ale również z ciemnym lasem, czy fioletami, które towarzyszą naszym bohaterkom. Wspaniałe są za to okładki zeszytów w wykonaniu Sama Wolfe’a Conelly’ego – jego realizm oraz ta sama paleta kolorów użyta przez Tamrę naprawdę oddają atmosferę historii, jeśli nawet nie robią tego lepiej niż wnętrza zeszytów.

Pośród Lasu mogłoby wypaść zdecydowanie lepiej, gdyby nie zostało wydane pod szyldem Hill House. Zdecydowanie jest w dolnej części zestawienia wydanych dotychczas tytułów w serii, więc może komiks poradziłby sobie lepiej z dala od reszty. Przydałoby się też jeszcze więcej czasu przy redagowaniu samego scenariusza, ponieważ pomysł Machado jest naprawdę dobry, ale zabrakło tu czegoś, co sprawiłoby, że zapadnie on nam w pamięć. Tym samym jest to już druga bardzo średnia pozycja w serii, zaraz obok Toni.

Ocena

5 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.