Advertisement
KomiksKultura

DC 13+ na dwa głosy – “Młodzi Tytani. Raven” & “Catwoman. W Blasku Księżyca” [RECENZJA]

Maja Rybak
raven catwoman
Okładki dwóch recenzowanych komiksów / fot. materiały prasowe

Lata mojego dorastania mogę śmiało uznać za dostatnie, jeśli mówimy o wszelakich mediach chcących wprowadzać mnie i mych rówieśników w świat super bohaterów. Chociaż w miejscu “pełnoprawnych” komiksów pojawiały się czasopisma z tanimi zabawkami, to na ilość gier czy kreskówek nie mogłem narzekać. Tym sposobem choćby poznałem ukochanych przeze mnie Młodych Tytanów, którzy są prawdopodobnie najbardziej przystępnym startem dla kogoś w wieku przed- i około- nastoletnim i których przez ostatnie kilka lat Cartoon Network zmienia w smutną i niezbyt zabawną parodię samych siebie. Na szczęście zbliżone doświadczenie odkrywania świata nastoletnich super herosów umożliwia Egmont, który właśnie wydał swoje pierwsze komiksy z linii 13+, przeznaczonych dla nowych, młodych czytelników.

Na pierwszy ogień poszła Raven, postać wprost idealna dla wszystkich dzieciaków, które dobrze czują się w swoim własnym towarzystwie, wolą dobrą książkę od meczu w gałę i stawiają pierwsze kroki w świecie horroru i fantastyki. Czyli takich jak ja kiedyś… Kami Garcia (autorka Pięknych Istot) prezentuje nam w swoim komiksowym debiucie historię zagubionej w nowej rzeczywistości nastolatki, która poza nową szkołą i rodziną, musi stawić czoła także tajemniczym cieniom i głosom z wnętrza jej umysłu. Razem z Raven będziemy odkrywać drzemiące w niej nadprzyrodzone zdolności i powoli dowiadywać się, dlaczego jej mama musiała zginąć, kim są tajemniczy nieznajomi i dlaczego rogaty demon z jej snów upatrzył sobie akurat ją.

Komiks czyta się naprawdę przyjemnie i choć intryga nie należy do skomplikowanych, śledzenie kolejnych wydarzeń zapewnia sporo frajdy. Bohaterkę łatwo polubić i z nią sympatyzować, a postacie drugiego i trzeciego planu nie wpadają w sidła taniego stereotypy rodem z filmów o każdym ogólniaku w USA. Elementy horroru i mistycyzmu są bardzo stonowane i przystępne dla młodego odbiorcy, ale na tyle sugestywne, że śmiało mogą prowadzić do większego zainteresowania wszelaką grozą. W przypadku takiej postaci jak Raven to wręcz obowiązkowa sprawa.

Przeczytaj również:  Puls Filmawki 03/2021 – rekomendacje muzyczne

Do wejścia w świat przedstawiony nie trzeba wiedzieć absolutnie nic na temat przepastnej mitologii DC Comics, dzięki czemu próg wejścia jest jeszcze bardziej dostępny dla nowych odbiorców. Stary wyjadacze może nie znajdą tu niczego nowego, ale jeśli znacie kogoś, kto aż prosi się o zarażenie super bohaterskim bakcylem, lepiej trafić nie mogliście. (Norbert Kaczała)

raven catwoman
Strony z kolejno “Młodzi Tytani. Raven” oraz “W Blasku Księżyca. Catwoman” || mat. promocyjne

Na drugi ogień poszła Catwoman. W Blasku Księżyca, czyli opowieść o Selinie Kyle. Autorką scenariusza jest Lauren Myracle (która ma na koncie już trochę książek young adult, jednak ja o żadnej nie słyszałam), a za oprawę graficzną odpowiada Isaak Goodhart.

Selina od samego początku nie ma lekko. Wychowuje ją tylko matka, która pracuje jako kelnerka w barze. Mama Seliny nie ma niestety najlepszego gustu do mężczyzn. Przez ich dom przewijają się różni bywalcy, ale żaden nie jest miły ani dla niej, ani dla jej mamy. Konflikt pomiędzy partnerem mamy a Seliną doprowadza ją do drastycznego kroku – Selina decyduje, że życie na ulicy będzie lepsze niż w takim domu.

Kompletnie nie znam twórczości Lauren Myracle. Wiem natomiast, że W Blasku Księżyca czytało się szybko i, pomimo opowiadanej historii, bardzo lekko. Nie braknie tu również lekkiego młodzieńczego romansu, i pewnie zgadniecie, kto będzie obiektem westchnień naszej głównej bohaterki. Selina jest zadziorna, jak to się u nas mówi, nie da sobie w kasze dmuchać, i całkiem dobrze radzi sobie w nowej rzeczywistości.  Dostajemy tu pewnego rodzaju origin story naszej głównej bohaterki, jednak całkiem inną niż ta obowiązująca w komiksach.

Przeczytaj również:  "Dracula" i "Frankenstein żyje! Żyje!" - Klasyka horroru na nowo i po staremu [RECENZJA]

Rysunki Isaaka Goodharta są prześliczne, utrzymane w odcieniach granatu i fioletu, nie uraczymy tu innego koloru. Nie działa to jednak na niekorzyść komiksu – wpasowały się one bardzo dobrze w całą historię i umilają nam odbiór historii Myracle jeszcze bardziej. Zdecydowanie przypadną do gustu młodym osobom, a o to tu przecież chodzi.

Jak i w przypadku Raven, tak i tu nie potrzeba żadnej wiedzy o komiksowym świecie DC. Więc to kolejny plus na korzyść serii, bo nie trzeba niczego sprawdzać, czytać, szukać wcześniej. Po prostu kupujecie komiksik i czytacie. (Maja Rybak)

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.