„Przyjdzie Śmierć i Będzie Miała Twoje Oczy” [RECENZJA]
Przyjdzie śmierć i będzie miała twoje oczy –
ta śmierć, która nam towarzyszy
od świtu do zmierzchu, bezsenna,
milcząca, jak odwieczne poczucie winy
lub bezsensowny nałóg.
Ana i Maria spędzają czas poza miastem. Chwila lekkości i beztroski szybko, za szybko, zamienia się jednak w szarą i nieprzyjazną rzeczywistość, kiedy to wracają do swojego życia. Wkrótce okazuje się, że Maria jest chora. Śmiertelnie chora. Odmawia leczenia, co Ana przyjmuje z ciszą. Kolejne dni, tygodnie, upłyną im pod znakiem nieuniknionego.
Przeczytaj: „4 filmy o sile kobiety, które trzeba zobaczyć na #NH2020”
Przyjdzie Smierć i Będzie Miała Twoje Oczy to film Jose Luisa Torresa Leivy. Zainspirowany wierszem Cesare Pavese o takim samym tytule ( którego pierwsze kilka wersów możecie przeczytać na początku). Podczas jednej i pół godziny seansu towarzyszymy naszym głównym bohaterkom w trudnym dla nich czasie. Czasie, z którym żadna z nich nie wie, jak sobie poradzić, ale nie daje tego po sobie poznać.
Torres Leiva wrzuca nas w ich historię w momencie radosnym, pokazując nam, jak bardzo Ana i Maria się kochają. Nie pokazuje nam przeszłości naszych bohaterek, przez cały seans wiemy o nich tylko tyle, co zaobserwujemy. Ana jest pielęgniarką, ale Maria? O niej wiemy tylko to, że umiera. I że decyduje się na częste ucieczki we wspomnienia. Niekoniecznie radosne, ale takie, które odciągną jej myśli od tego, co ją wkrótce czeka.

Niekoniecznie widać to w samym filmie, a może nie to Torres Leiva chciał pokazać, ale bohaterki Przyjdzie Śmierć i Będzie Miała Twoje Oczy pokazują siłę. Siłę, którą jest naprawdę trudno z siebie wyłuskać, kiedy zostajemy postawieni przed śmiercią. Każda z bohaterek jest silna w inny sposób. Maria musi zmierzyć i pogodzić się ze zbyt szybkim końcem swojego życia. Jej ostatnie chwile będą bolesne, nie tylko psychicznie, ale i fizycznie, kiedy to choroba wypchnie na wierzch swoje objawy. Ana z kolei musi być silna dla Marii, pomagać jej w trudnych momentach, być dla niej ostoją i oparciem. Jednocześnie sama musi pogodzić się z utratą swojej ukochanej, przygotować się na życie bez niej.
W filmie jest bardzo mało instrumentali, przez co my jako widz, skupiamy się na emocjach głównych bohaterek. Całość przepełniona jest cierpieniem, bezsilnością i trudem, którym jest codzienne życie z wyrokiem śmierci. Reżyser próbuje podkreślić te odczucia poprzez długie, nieprzerwane ujęcia, kiedy to w tle słychać tylko odgłosy życia codziennego czy otaczającej natury.
Niestety, takie ujęcia nie były do końca zbalansowane, przez co emocje, które miały zostać podkreślone – zanikały, a w ich miejsce wkradała się… nuda. Czasami ujęcia te obejmowały naturalny krajobraz bądź otoczenie naszych bohaterek, a cel reżysera bardzo szybko zanikał.

Historię Any i Marii przeplecione są dwoma innymi, które nic a nic nie wnoszą do głównej opowieści. Obie opowiadają o miłości, o tym, że może ona przyjść w najmniej spodziewanych momentach – niestety nijak mają się do tego, co przechodzą nasze dwie bohaterki. Może miały służyć jako przerywniki? A może są zwykłymi wypełniaczami czasu?
Przyjdzie Śmierć i Będzie Miała Twoje Oczy nie jest filmem porywającym, ale to nie o porywające momenty chodziło. Torres Leiva pokazuje nam wycinek z życia dwójki kochających się ludzi, których spotyka tragedia. Tragedia, która spotka każdego z nas. Nie ma tu chwil wyniosłych czy doprowadzających nas do łez. Film raczej miał na celu pokazanie widzowi, iż jest to coś normalnego, czego żadne z nas nie uniknie, i z czym trzeba się pogodzić. Żyć dalej, bo co innego nam pozostaje?
Film zobaczycie online na stronie festiwalu
Absolwentka finansów. Wieczna fanka Harry'ego Pottera i braci Winchester oraz ich czarnego Chevroleta Impali. Czasami coś popisze, recenzentka raczej nie na pełen etat, ale she goes there. Regał pełen komiksów (i książek), a głowa pełna pomysłów. Tylko z czasem ciężko, bo #rzycie.