Advertisement
FestiwaleFilmyNH+AFF2020Nowe Horyzonty 2020Recenzje

„Po kablach” – Elektryzująco o skorodowanym społeczeństwie [RECENZJA]

Marcelina Kulig
po kablach
fot. kadr z filmu "Po kablach", reż. Camilo Restrepo / materiały prasowe

Camilo Restrepo, mając już na koncie kilka nagrodzonych krótkich metraży, zrealizował swój pierwszy długi film fabularny. Odrzucając realizm na rzecz swobodnego eksperymentowania z narracją i wizualnymi środkami wyrazu. “Po kablach” koncentruje się na tematach tożsamości, zagubienia i zemsty, towarzysząc młodemu Kolumbijczykowi, próbującemu poradzić sobie po ucieczce z sekty. Przejmujący występ Luisa Felipe Lozano – również debiutanta – pomógł pokierować filmem, który wymaga bardzo wiele od swojej publiczności.

Akcja eksperymentalnego dzieła Camilo Restrepo rozgrywa się w Medellin w Kolumbii. Skupia się na losach Pinky’ego, młodego mężczyzny, który uwolnił się z niebezpiecznej religijnej sekty. Włócząc się wraz z bezdomnym zbiegiem, przyglądamy się przerażającym realiom kolumbijskiego półświatka. Odwiedzamy pustostany, huty, surrealistycznie puste ulice i fabrykę podrabianych koszulek. Śpimy na kartonowym posłaniu, uczestniczymy w narkotycznych odlotach i przysłuchujemy się temu, jak bohater kwestionuje wiarę, która niegdyś była filarem podtrzymującym jego świat. Mamy problem z odgadnięciem, czy Pinky już uciekł, wciąż ucieka, a może dopiero śni o ucieczce.

Na ekranie pojawiają się retrospekcje i zdarzenia z teraźniejszości. Wszystko inspirowane doświadczeniami Luisa Felipe Lozano z czasów, gdy żył na ulicy. Rozmyślaniom uciekiniera towarzyszą obrazowe metafory mówiące o byciu członkiem sekty i rozczarowaniu jej charyzmatycznym przywódcą. Większość akcji dzieje się w nocnej krainie snów, krainie minimalistycznej i koszmarnej. Postrzępiona, szczątkowa narracja, język symboli i przeplatanie się sennych rojeń z rzeczywistością – to wszystko sprawia, że nie możemy być pewni, co tak naprawdę dzieje się na ekranie. Im głębiej zanurzamy się w świat snów i rozważań Pinky’ego, tym bardziej Po kablach zbliża się w stronę politycznego komentarza. Wysłuchujemy gniewu młodego pokolenia, które nie ma przyszłości i pozostała mu tylko zemsta.

po kablach
fot. kadr z filmu “Po kablach”, reż. Camilo Restrepo / materiały prasowe

W filmie, oprócz manifestu czy też po prostu wyrazu rozczarowania sytuacją w państwie, zawarte jest coś w rodzaju ukrytej psychodramy. Luis Felipe Lozano wcielając się w Pinkiego, odtwarzał sceny z własnego życia. Bohater patrzy w kamerę z zagadkowym uśmiechem, smutkiem lub zrezygnowaniem. Wzywa nas do odgadnięcia, kim jest i skąd pochodzi. Jednego możemy być pewni. Mężczyzna trzyma przy sobie broń i jest gotowy jej użyć.

Przeczytaj również:  Scrolluję dalej. Recenzujemy "Sweat" Magnusa von Horna!

Po kablach, nakręcony na taśmie 16 mm, ma w sobie coś fizycznego, wręcz namacalnego. Ziarnistość zdjęć można niemal poczuć opuszkami palców, a wygląd kadrów upodabnia film do produkcji, które powstawały w latach 70. Operator Guillaume Mazloum, filmując Luisa Felipe Lozano, zachował na nim klaustrofobiczne skupienie. Zbliżenie na sznurowane buty, na ręce zapalające papierosa, na brodatą twarz. W innych ujęciach kamera rejestrowała rytmiczne ruchy linii produkcyjnej w fabryce T-shirtów. Rozmokłą paczkę papierosów wciśniętą w ścianę czy topiony metal rażący swoim blaskiem. Każdy obraz, podobnie jak towarzyszący mu monolog, jest wyzwaniem czekającym na rozszyfrowanie. Całą materię filmu przenika zaskakująca ścieżka dźwiękowa Arthura B. Gillette’a.

Rozedrgana, skromna narracja bardziej kojarzy się z teatrem niż z kinem. Z kolei nacisk na pokazywanie obrazów inspirowanych pop-artem buduje jeszcze większe poczucie odrealnienia. Restrepo bardzo skąpo ujawnia fakty, nie szczędzi za to symboli. Widzimy, jak Pinky przyjmuje narkotyki i próbuje przetrwać. Sekwencje pokazywane na ekranie wydają się powtarzać. Nigdy nie jesteśmy do końca pewni, czy ponownie oglądamy to, co już się wydarzyło, czy też bohater jest uwięziony w błędnym kole, z którego nie ma ucieczki. Rzeczywiście, przez cały film powraca kilka motywów, chociażby sącząca się rana postrzałowa.

Bohaterowie Po kablach rozmawiają w liryczny, celowo sztuczny sposób. Wszystko zostało zarejestrowane w intensywnych zbliżeniach i w towarzystwie przytłaczających dźwięków. Cały efekt jest hipnotyzujący, a Restrepo nawet na moment nie zbacza z obranej ścieżki stylistycznej. Sprawnie łączy neodokument z teledyskiem, komiksową groteską, obrazami zniszczenia i przypowieściami. Ostatnia część filmu, zatopiona w kaskadach symboli, okazuje się ledwie zrozumiała. Tajemnicze zakończenie z cytatem poety Gonzalo Arango daje klucz do interpretacji filmu: „Kiedy Kolumbia przestanie zabijać swoich synów i ponownie nada ich życiu sens?”.

Przeczytaj również:  Festiwal Kamera Akcja, czyli szczęście w nieszczęściu [RELACJA]
po kablach
fot. kadr z filmu “Po kablach”, reż. Camilo Restrepo / materiały prasowe

Intensywny i rozwibrowany film Camilo Restrepo to portret zniszczonej duszy odzyskującej człowieczeństwo pośród ponurego, koszmarnego otoczenia. W ciągu 70 minut ponury obraz bada kondycję zrujnowanej jednostki i moralną korozję społeczeństwa, które znormalizowało przemoc jako jedyną drogę do zbawienia dla ludzi z marginesu. Po kablach działa głównie jako wizualna uczta. Narracja jest skąpa i przeważnie zajmuje się nią Pinky, snując filozoficzne rozważania lub opowiadając historie tak, jakby siedział z widzami przy ognisku. Im głębiej film zanurza się w koszmarne wizje i halucynacje, tym staje się trudniejszy, bardziej polityczny i głodniejszy rzeczywistości. W narracyjnej spirali zstępującej klasyczny przekaz bohater, walcząc o przetrwanie, nieświadomie próbuje wyzwolić cały kraj, a może nawet sporą część świata. Restrepo wykorzystał kinematografię, aby przekształcić namysł nad własnymi korzeniami i doświadczeniami Luisa Felipe Lozano w niepohamowane pragnienie zmiany zastanej sytuacji.

Kolumbijski reżyser i artysta specjalizujący się w sztukach wizualnych stworzył jeden z najoryginalniejszych filmów tego roku. Intensywny i dezorientujący, odważny i bezkompromisowy, gęsty i momentami usypiający. Po kablach nagrodzony w Berlinie jest obrazem bardzo wymagającym. Zamiast 70 minut zdaje się trwać 2 godziny. Brak jakiejkolwiek tradycyjnej narracji i skupienie się na specyficznych społeczno-politycznych traumach Kolumbii może ograniczać zainteresowanie tym tytułem do publiczności festiwali, jednak ci, którzy postanowią podjąć wyzwanie i zagłębią się w wizję Restrepo, odczują niezwykłą pasję i potrzebę zmiany pulsujące w każdej minucie filmu.

Zachęcamy do zapoznania się z festiwalowymi zestawieniami!

Ocena

6 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.