Advertisement
FilmyRecenzjeStreaming

“Córka boga”, czyli “The Other Lamb” [RECENZJA]

Albert Nowicki
Córka boga
fot. Kadr z filmu "Córka boga"

Chłodny wiatr zrywa się nad wioską usytuowaną w środku lasu. Miękkie światło otula osadniczki, przebijając się przez szkarłatne gałęzie, jakby wiedziało, że potrzebują pieszczoty. Kobiety śpiewają razem, gotują i oddają mocz. Wspólnie marzą o przyszłości, choć dla wielu z nich za późno już na sny o lepszym życiu. Grupie oddanych żon i córek przewodzi jeden jedyny mężczyzna, nazywany Pasterzem (w tej roli Michiel Huisman, „Zaproszenie”). Kopuluje on zarówno z przybranymi partnerkami, jak i dojrzewającymi dziewczętami, które sam spłodził. Kiedy osadę nachodzi policjant, grupa zmuszona jest do tułaczki. Pasterz obiecuje swoim jagniętom, że zaprowadzi je na ziemię obiecaną.

Bohaterkami „Córki boga” są uciemiężone kobiety, bez reszty poddane woli apodyktycznego lidera. Jest on przywódcą duchowym, który do perfekcji opanował zdolność kontrolowania swoich służebnic: większość z nich albo nie zdaje sobie sprawy, że  należy do sekty, albo dawno ten fakt zignorowała. Kobiety nie mają własnej woli, ale wciąż dbają o swoje delikatne stado – w rękach Pasterza są uległymi owcami, co oryginalny tytuł filmu, „The Other Lamb”, podkreśla dużo lepiej niż ten polski. Jagnięciem „innym”, trochę wyobcowanym na tle grupy jest nastoletnia Selah (Raffey Cassidy). Dziewczyna powoli wchodzi w dorosłość i jako jedyna spośród sióstr zaczyna dostrzegać nienaturalność otaczającego ją środowiska; jedyna też postanawia podważyć nauki przywódcy. Jej głos, jeśli tylko przebije się przez szarlatanerię Pasterza, może wywołać rewolucję.

Córka boga
fot. Kadr z filmu “Córka boga”

Szumowska przedstawia w „Córce boga” transformację Seli, która z wiernej wyznawczyni kultu przeobraża się w dowódczynię niewielkiej grupy buntowniczek. Historia przedstawiona w filmie ma przełożenie na jej własne, reżyserskie doświadczenia. Zaczynając karierę, co rusz narażona była Szumowska na rozczarowania, bo w zdominowanym przez mężczyzn świecie filmu nikt nie traktował jej poważnie. Z czasem odkryła jednak, że ma silniejszy charakter niż wielu kolegów po fachu i dziś dumnie przyznaje, że zamiast obawiać się krytyki, dalej będzie szła po swoje – na przekór patriarchatowi. „Córka boga” zebrała mocno mieszane recenzje, a te najmniej pochlebne pisane były przez mężczyzn, często Polaków. Jednocześnie znalazł film uznanie w prasie zagranicznej, a nazwisko Szumowskiej konsekwentnie staje się coraz bardziej jednoznaczne z wysokiej klasy kinem autorskim – już nie tylko tym made in Poland.

Przeczytaj również:  "Ema" – Wolność w rytmie reaggeton [RECENZJA]

Selah odkrywa, że członkinie sekty zmagają się z syndromem sztokholmskim. Poniżone, traktowane przedmiotowo, nadal uczestniczą w pochodzie za swoim „panem”: dowodzi temu scena, w której Pasterz maltretuje najmniej lubianą z córek (Ailbhe Cowley) za wyrażanie własnego zdania, a ona wstaje z kolan i ustawia się w jego cieniu. Inna ofiara mówi wprost: nie uciekła oprawcy, bo zapomniała, kim właściwie jest – siebie samą definiuje już tylko przez pryzmat cudzej własności. Pasterz to narcyz i sadysta, który miłość wyraża najczęściej przez zwierzęcy seks: przyduszając partnerki, odbierając im godność. Właśnie tą metodą kradnie Seli cnotę – w scenie namiotowej, za sprawą której film skręci w aleję kina rape and revenge. Jedna z kobiet tak opisuje swoje doświadczenia z przywódcą: „Jego łaska jest jak słońce – z początku lśniąca i wspaniała, potem już tylko piecze”.

Córka boga
fot. Kadr z filmu “Córka boga”

Na film składają się cykle koszmarnych snów, wizji i przywidzeń, wydarzeń rzeczywistych. Otoczenie bohaterek odmalowane zostało w bladych, popielatych kolorach – na tym tle wybija się głównie głęboka czerwień tu i ówdzie rozlanej krwi. Policzki najgorzej traktowanych dziewcząt umazane są karminowymi rozbryzgami, a na sukni Seli pojawiają się menstruacyjne plamy. Krwawe sceny zainscenizowano ciekawie, zwłaszcza gdy są częścią podświadomych koszmarów głównej bohaterki. Zdjęcia najczęściej symbolizują przeżycia wewnętrzne Seli i są od nich zależne: mają na przykład stanowić echo jej narastających żądz cielesnych. Pasterz nie bez powodu przypomina Jezusa. W jego ikonograficznie przystojnych oczach odbija się mieszanka podziwu i pogardy, którymi darzą go wyznawczynie. Zbliżenia kamery na ostro zarysowaną twarz i odsłonięty tors nie należą do subtelnych, choć Selah tłumi swoje libido, robi wszystko, by spojrzenia jej i Pasterza nie przecinały się ze sobą.

Przeczytaj również:  "Daleko od Reykjavíku" - Żyjemy w Spółdzielni [RECENZJA]

Jeszcze piękniejsze od Michiela Huismana są tereny, na których kręcono „Córkę boga”: masyw górski Wicklow, wodospad Powerscourt i przede wszystkim jezioro Lough Tay, nie tylko w filmie nazywane rajem na ziemi. Choć historia dzieje się współcześnie (niektóre dziewczęta dziwią się widokowi przelatującego samolotu), lasy i bezdroża wschodniej Irlandii nadają filmowi aury mistycyzmu i archaiczności. „Córka boga” to feministyczne skrzyżowanie „Midsommar” z „Opowieścią podręcznej”, nihilistyczne spojrzenie na patriarchalną dominację i toksyczną męskość, która zatruwa sens istnienia obu, tak naprawdę, płci. Kiedy Pasterz głosem Huismana przemawia: „moje drogie stado”, przekaz brzmi w istocie: „moja droga własności”. Szumowska podejmuje temat męskiego uprzywilejowania i fantazji o bezwzględnej uległości kobiet; w finale pozwala na szczęście zawalczyć „jagniętom” o swoje. Film jest wyrafinowany formalnie, zwraca uwagę za sprawą trików operatorskich, a jego strunowa ścieżka dźwiękowa, choć minimalistyczna, ma potężną siłę oddziaływania.

Ocena

7 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

"Midsommar", "The Wicker Man" (1973), "Under the Shadow" (2016)

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.