Publicystyka

Filmawka na festiwalu Młodzi i Film w Koszalinie [RELACJA]

Martin Reszkie
Młodzi i Film

Festiwal Młodzi i Film 2019. Osiem godzin drogi nigdy nie brzmi dobrze, szczególnie w fazie planowania. Ale cóż, czego się nie robi dla klimatyzowanej sali kinowej, gdy na zewnątrz temperatura zbliża się do poziomów absurdalnych. Koszalin powitał mnie swoim pięknem i typowo nadmorskim upałem. A zestaw akredytacyjny stosem zaproszeń na przeróżne eventy i wydarzenia. Powiem szczerze – przeraziłem się wtedy bardziej niżbym się tego po sobie spodziewał. Bo przecież tu jestem, żeby oglądać filmy, prawda? Całe mnóstwo filmów.

Młodzi i Film
Oficjalna torba Festiwalu Młodzi i Film 2019 z naniesionym plakatem tegorocznej edycji.

Właśnie, filmy. Pękający w szwach program festiwalu wręcz prosił o nabycie umiejętności bilokacji. Bo jak inaczej rozwiązać problem seansu nakładającego się ze spotkaniami po poprzednich filmach? Nie mam pojęcia, więc zazwyczaj zagryzałem zęby i czekałem na następną okazję.

Jesteśmy też na Facebooku, polub fanpage Filmawki

A okazji było mnóstwo. I za każdym razem żałowałem, gdy takowa okazja mnie ominęła. Z czasem jednak przestałem przejmować się utratą szansy na poznanie pełnometrażowego debiutu. Dlaczego? Bo to krótki metraż jest sercem tego festiwalu. Powiedzieć, że Koszalin przez kilka dni oddychał tymi 65 produkcjami różnej długości i jakości, to ogromne niedopowiedzenie. Takowy format daje szansę na twórczą odwagę, na pytania i odpowiedzi, na które nie można pozwolić sobie nigdzie indziej. Mają w sobie także odrobinę kinowej magii – związane jest to ze stosunkowo niewielką szansą na ponowne zapoznanie się z obrazem. Odczucie niedosytu po jednym seansie zachęca do ponownego zanurzenia się w świat kreowany na wielkim ekranie, skutkiem którego jest poczucie wyjątkowości. To nie jest film, który możesz zobaczyć w każdym kinie przez miesiąc od premiery. Liczy się jedynie tu i teraz, napierające na widza nie tyle z powodu presji, co z powodu wyjątkowości i niepowtarzalności zbliżającego się przeżycia. Oczywiście – były debiuty lepsze i były gorsze, jednak krótkometrażowe produkcje mają to do siebie, że chociaż niewiele trwają, na długo pozostawały w mojej pamięci.

Przeczytaj również:  Klasyka z Filmawką: "Moje własne Idaho" (1991) Gusa Van Santa
Zobacz także: “Eastern” – Tutejszy dziki wschód [RECENZJA]
Młodzi i Film
Codzienny zestaw – akredytacja, program festiwalu i macbook!

Nie dziwię się temu w żadnym wypadku. Codziennie nadawały rytm mojemu dniowi, wyciągały mnie z pokoju i kazały siedzieć i chłonąć nowe treści. Jednak nie odzwierciadlały one całkiem kierunku, w którym podążały historie pełnometrażowe. Ekran za każdym razem skradały dla siebie kobiety. To one wychodziły na pierwszy plan w Eastern (reż. Piotr Adamski), filmie, który osobiście uważam za najlepszy w całym programie festiwalu. Perypetie losu pewnej kobiety z Londynu poznać można było podczas seansu okropnego Moja polska dziewczyna (reż. Ewa Banaszkiewicz i Mateusz Dymek) – może i film był kompletnym niewypałem, pretensjonalną szmirą, przepełniony bylejakością i tumblrową dojrzałością, ale wciąż jednak starał się wziąć pod lupę kobietę i jej zmagania: z odrzuceniem, ze śmiercią, z samotnością, z problemami i nieszczęśliwym życiem.

Co było dalej? Zaskakujące Zgniłe uszy (reż. Piotr Dylewski), które nie skupiały się na kobiecie pogrążonej w kolejnym epizodzie depresji ogrywanej oklepanymi schematami czy ujęciami. Nie zrozumcie mnie źle, nie widzę żadnego problemu w przedstawianiu depresji w jakichkolwiek filmach. Mam jednak duże wątpliwości, czy przedstawianie tak poważnej choroby jedynie jako chwile przerażającej ciszy czy ckliwe, mdłe i bezbarwne długie kadry bohaterów przyglądających się pustym przestrzeniom za oknem, bo nie tak przejawiają się stany depresyjne. Dylewski szanuje swoją bohaterkę i pozwala jej na godziwe wyrażanie uczuć, emocji i obaw. Przyzwoitość Dylewskiego widać było także w zestawieniu do Via Carpatii (reż. Klara Kochańska i Kasper Bajon), będącej, moim zdaniem, niemalże sztandarowym przykładem kompletnego niewykorzystania okazji by powiedzieć cokolwiek. Nie tylko o kobietach, ale w ogóle o czymkolwiek. Jedynie Julia Kijowska, która została wyróżniona za rolę żeńską może bez wstydu i z podniesioną głową wspominać ten nieudany eksperyment.

Przeczytaj również:  A24 – Nowi mistrzowie marketingu filmów [FELIETON]
Kadr z filmu „Eastern”
Zobacz także: “Zgniłe uszy”, a pomiędzy nimi pomysł na bezpieczny start [RECENZJA]

Oczywiście nikt nie zrzucał mężczyzn do przepaści podczas seansów. Wręcz przeciwnie – niezależnie od wieku, chętnie poznawali nowe kierunki polskiego kina: tego dużego i tego mniejszego. Dlatego, że festiwal Młodzi i Film nie okazał się być hermetycznie zamkniętym pudełkiem dryfującym w stronę horyzontu. Wiele krótkometrażowych produkcji eksponowało życie osób, których młodość dawno odeszła w zapomnienie, a którzy nie utracili młodzieńczej pasji i radości, nawet pomimo przeciwności losu. Tytuły Koniec sezonu (reż. Stanisław Cuske) czy Miłość bezwarunkowa (reż. Rafał Łysak) to jedynie pierwsze z brzegu dowody na to, że dopóki człowiek jest przekonany o swojej młodości, nikt mu jej nie odbierze.

Chyba tak to powinno wyglądać. Najstarszy w Polsce festiwal filmowy dla debiutantów łączący się z młodością, świeżą krwią wpompowywaną do nieco zużytego serca polskiej kinematografii. Będący ponad podziałami i dający każdemu chwilę na jego historię, jego pierwszy krok.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.