Advertisement
Recenzje

“Oszustki” – czy oszukają także Ciebie? [RECENZJA]

Martin Reszkie
NW_03085_RAnne Hathaway stars as Josephine Chesterfield and Rebel Wilson as Penny Rust in THE HUSTLE, a Metro Goldwyn Mayer Pictures film.Credit: Christian Black / Metro Goldwyn Mayer Pictures© 2018 Metro-Goldwyn-Mayer Pictures Inc. All Rights Reserved.

Bywa czasami tak, że pomimo przeciwności losu, coś ciągnie do seansu. Niezależnie od tego jak bardzo znajomi machają na film ręką czy jak nieprzychylni są krytycy. Ja i tak wiem, że zmarnuję te mniej więcej dwie godziny w sali kinowej – albo marudząc, że mogłem lepiej wybrać seans albo ciesząc się z własnej asertywności.

Mimo wszystko trudno mi jednoznacznie ocenić, czy Oszustki nie oszukały także i mnie. Wprawdzie remake Parszywych drani ciągnie za sobą kilka niezłych pomysłów czy zagrań, nietrudno będzie mu wytknąć całą lawinę pomyłek czy błędnych decyzji. Od czego to wszystko się jednak zaczyna?

Penny (Rebel Wilson) trudząca się naciąganiem od naiwniaków małych i średnich sum postanawia przenieść się w miejsce piękne, bogate i pełne jeszcze naiwniejszych i jeszcze bogatszych mężczyzn, gotowych oddać pół portfela za silikonowe wkładki dla jej siostry. W Beaumont-sur-Mer, stolicy południowej łatwowierności napotyka silną konkurencję reprezentowaną przez tutejszą piękność – Josephine (Anne Hathaway). Na pytanie, czy mała francuska mieścina pomieści dwie, całkowicie różne od siebie manipulatorki nie musimy odpowiadać, przecież oczywistym jest rozstrzygnięcie sporu przez zakład o to, kto prędzej oskubie bogatego młodzieńca.

Kadr z filmu „Oszustki”
Zobacz także: Recenzję „Laleczki”

Jak widać – kto jeszcze pamięta komediowy klasyk z końcówki lat 80. raczej nie zostanie zaskoczony niczym nowym. Chociaż reżyser Chris Addison wraz ze scenarzystką Jac Schaeffer starają się dodać coś od siebie, są świadomi, że ta historia nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Można rzecz więc, że pomimo zmiany płci tytułowych oszustek, to duch oryginału (który także był remakiem) został utrzymany nietknięty. Wyrazem tego niech będzie fakt, że do grona scenarzystów wpisano wszystkich trzech autorów filmu z 1988 roku, z których jedynie jeden dożył premiery Oszustek. 

Szeroko rozumiany duch oryginału to w zasadzie największa i dla większości pogrążająca wada tej produkcji. Nawet jeżeli zmienimy płeć bohaterów, nie zmienimy tego, że od lat 80. komedia jako gatunek ewoluowała. Dzisiaj już nie wystarczy postawić naprzeciw siebie dwie postaci diametralnie różne i czekać na ich konfrontację czy demonstrować ich paralele.

Przeczytaj również:  Nolens volens TVP. Recenzja "Ziei" Glińskiego.

Nie dziwią mnie zatem niemal campowe szarże Hathaway, która daje swojej bohaterce więcej niźli dała jej scenarzystka. Lawiruje pomiędzy wyrachowaniem, bezbronnością, bezwzględnością i beznamiętnością na zmianę rzucając na wszystkich lasso seksapilu albo traktując ich całkowitą oziębłością i wyrafinowaniem. I nawet jeśli wszystkie jej akcenty języka angielskiego nie trafiały w odpowiednie dźwięki, ja kupiłem tę przerysowaną i miejscami karykaturalną kreację.

Kadr z filmu „Oszustki”
Zobacz także: Recenzję „Kobiety, która idzie na wojnę”

Nieco inaczej sprawy się mają z Rebel Wilson. Naturalnie, nie można jej odmówić talentów komediowych oraz dystansu do samej siebie. Niestety, za każdym razem, gdy mamy przyjemność widzieć Australijkę na na dużym ekranie, dostajemy swego rodzaju zestaw zagrań i cech osobowościowych znany nam od dawna. Przykro to stwierdzać, ale obecnie Wilson staje się być damskim odpowiednikiem Jonaha Hilla, za którym także ciągnie się łatka „tego śmiesznego grubaska”. Etykieta jej przylepiona jest dla mnie o tyle bolesna, że wręcz przytłacza ona karierę Wilson, nie dając jej pola do popisu, na które ewidentnie zasługuje.

A jak wygląda reszta? Dokładnie tak jak można się tego było spodziewać. Królujący humor słowny i sytuacyjny trafia pół na pół, historia jakoś stara się być popychana przez nasze dwie gwiazdy, prężące aktorskie muskuły do granic możliwości. Widoki są także tak samo piękne jak można było się ich spodziewać po ulokowaniu akcji nad Lazurowym Wybrzeżem. Co pewnie nie zaskakuje – zakończenie zostawia nam furtkę do ewentualnej kontynuacji. Tego też można się było spodziewać. Jeśli więc niespodziewanie zabraknie Ci odrobiny radości podczas przełomu czerwca i lipca – Oszustki mają szansę dać Ci trochę komedii na zjadliwym poziomie.

Ocena

5 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.