Advertisement
Recenzje

Jack Ryan – Recenzja nowego oblicza słynnego analityka

Martin Reszkie

Jack Ryan, stworzony przez legendarnego już Toma Clancyego nie ma szczęścia do wielkiego ekranu. Od kiedy Harrison Ford opuścił CIA, nikt nie zagrzał jego miejsca na dłużej. Niesatysfakcjonujące wyniki finansowe następnych filmów odrzuciły producentów od myśli, by dać tej postaci jeszcze jedną szansę. Na ratunek ruszył więc korporacyjny gigant, chcący podbić rynek swoim produktem streamingowym, Amazon.

Jak tym razem mają się sprawy? Jack Ryan jest szeregowym pracownikiem Centralnej Agencji Wywiadowczej, który pogrążony w dziennej rutynie, w pełni oddaje się pracy. Spędza godziny szukając i kontrolując małe transakcje pieniężne w Jemenie i innych pobliskich krajach. Nagle jednak następuje przełom. Zmiana szefostwa w jego departamencie zbiegła się w czasie z ogromną (jak na skalę jego zainteresowania) transakcją finansową. Próbując przekonać do siebie nowego szefa, Jamesa Greera, Ryan uruchamia lawinę, która pozwala mu wyśledzić osobę zagrażającą światowemu bezpieczeństwu.

Już sam początek serialu daje nam nadzieję na to, że twórcy wplotą w fabułę współczesne wątki związane z międzynarodowym bezpieczeństwem. Niestety często popadają oni w typowe dla amerykańskich produkcji ukazywanie świata, w którym Amerykanie jako ostatni sprawiedliwy rewolwerowiec na Dzikim Zachodzie realizują swoją politykę w imię zasady primes inter pares.

Pełne patetyzmu zwroty Jacka Ryana ewidentnie są skierowane w stronę amerykańskich patriotów. Nic więc dziwnego, że kolejne wzmianki o 11 września rzucane na wiatr przez bohaterów są przez widzów traktowane raczej z politowaniem. Niestety w telewizji, idea pax americana wciąż żyje i oddycha pełną piersią. Na szczęście, ta naiwność głównego bohatera jest kontrowana, a nawet wyśmiewana.

Zobacz także: Recenzję nowego Predatora
Kadr z serialu „Jack Ryan”

Nie ma co jednak popadać w panikę – Francuzi mówią płynnym francuskim, Arabowie gaworzą w arabskim a niewielki wątek turecki także nie kaleczy naszych uszu ciężką angielszczyzną. Pomimo ogólnego wydźwięku produkcji, nie dostajemy niestrawnej porcji zero-jedynkowej wizji świata pełnego walecznych rycerzy oraz „tych złych”, czyli terrorystów. Twórcy są świadomi świata, który ich otacza oraz w ramach tej konstrukcji polityczno-kulturowej starają się uatrakcyjnić swoją wizję. Dostajemy więc uchodźców w pontonach, ataki sarinem, walczących z zachodem dżihadystów oraz francuski obraz nieudanego multikulturalizmu.

Przeczytaj również:  "Ema" – Wolność w rytmie reaggeton [RECENZJA]

Carlton Cuse oraz Graham Roland, czyli showrunnerzy produkcji nie popadają jednak w skrajnie antyimigranckie czy antyislamskie tony. Najlepiej ten pełen szarości obraz współczesnego świata oddaje Mousa Bin Suleiman (w tej roli świetny Ali Suliman), główny antagonista i przywódca grupy terrorystów. W średniej jakości retrospekcjach dostajemy obraz tej postaci jako osoby skrzywdzonej, zmagającej się z byciem sierotą w obcym kraju, mając jedynie brata obok siebie. Widzimy jego zawód, gdy po studiach nie potrafi znaleźć pracy jedynie z powodu arabskiego nazwiska. Poznajemy jego drogę do radykalizacji, której można było uniknąć, gdyby dostał szansę na lepsze życie, do którego dążył. Dla siebie i dla brata.

Największą bolączką większości odcinków jest fakt tego, jak nijakim przeciwnikiem dla Suleimana jest Jack Ryan. Co prawda, John Krasinski stara się jak może by uatrakcyjnić swoją postać, mimo że nie pomagają mu w tym scenarzyści. Nie dość, że przez większość scen przybiera on minę płaczącego kota, to jest bodajże jedyną osobą w całym departamencie mającą jakiekolwiek pomysły.

Powody dla których warto oglądać Bojacka Horsemana
Kadr z serialu „Jack Ryan”

Kiedy jednak akcja zaczyna się rozpędzać, a garnitury skrojone na muskularne ciało zamienione zostają na strój bojowy, Krasinski daje popis fachu, którego uczył się od Michaela Baya podczas filmu 13 godzin: Tajna misja w Benghazi. Przybiera idealne pozycje strzeleckie, wie jak z gracją przyłożyć podczas walki wręcz czy też jak wykorzystać granat. Oczywiście podczas wszystkich wypraw towarzyszy mu Greer, będący dość typowym szefem skrywającym trudną przeszłość. W miarę rozwoju serialu, Wendell Pierce wyciąga ze swojej postaci jak najwięcej, co pozwala uczynić duet Ryan-Greer wiarygodnym.

Przeczytaj również:  Dom woskowych Mansonów. Recenzja płyty "We Are Chaos"

Wraz z przepełniającą serial akcją, dostajemy także mnogość wątków. I chociaż jeden z nich można nazwać zbędnym dla rozwoju głównego wątku, to utwierdza on widza w przekonaniu, że twórcy trzymają swoje dzieło pod kontrolą. Każdy znajduje swoje miejsce w tej historii. Dodatkowo, umiejętnie dawkując napięcie oraz kończąc odcinki starymi, poczciwymi cliffhangerami dają widzom możliwość do odczucia potrzeby włączenia następnego odcinka. Czy w tej klasie czy gatunku można oczekiwać czegoś więcej? Jak najbardziej. Czy jednak spotka widza zawód? Zdecydowanie nie.

Serial Amazonu miał być idealną okazją by odwrócić złą passę czołowego analityka CIA i trzeba szczerze przyznać – wychodzi z tego zadania obronną ręką. Jack Ryan okazuje się być satysfakcjonującym ośmiogodzinnym, wciągającym seansem na dwa czy trzy dni. Zdecydowanie jednak jest to rozrywka jednorazowa, co wcale nie oznacza, że nie warta waszego czasu. Pozostaje więc czekać na drugi sezon. Noomi Rapace nie zawodzi, prawda?

Ocena

7 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.