Od deski do deski. Zestawienie filmów skejterskich [Octopus Film Festival]
Sekcja Skate or die! jest nowością na Octopus Film Festival – festiwalu kina gatunkowego, który już po raz szósty odbędzie się w Gdańsku w dniach 8-13 sierpnia. Sekcja ta ma przybliżyć widzom fenomen skejtowania nie tylko jako formy sportu, ale również stylu życia, subkultury, znaczenia popkulturowego oraz jej oddziaływania na kolejne pokolenia.
Podczas festiwalu będzie można obejrzeć filmy fabularne z deskorolką w roli głównej, dokumenty pokazujące rozwój kultury skate’ów, a także wziąć udział w wykładzie na temat historii kina skejterskiego. Nie zapomnijcie założyć kasku i ochraniaczy!
Z tej okazji przygotowałem zestawienie moich ulubionych filmów skejterskich. Część z nich znajduje się w repertuarze festiwalu, inne możecie znaleźć na VOD. Jeśli macie taką możliwość, jedźcie (nawet na deskorolce) do Trójmiasta i zobaczcie te filmy w niezwykłej atmosferze z innymi ośmiornicowymi festiwalowiczami.
Mistrz deskorolki (1989)
Mistrz deskorolki od pierwszej sceny obiecuje widzowi czystą frajdę – główny bohater, Brian Kelly (w tej roli Christian Slater) urządził sobie z lotniska skatepark i jeździ między samolotami z paczką kumpli. Z deskorolek przenoszą się do samolotu, żeby chwilę później wrócić z powrotem na deskorolki, a wszystko po to by zamienić pusty basen lokalnego biznesmena w gigantyczną rampę. Prawdziwa jazda bez trzymanki!

Idyllę ciepłych, kalifornijskich popołudni przerywa tragedia – adoptowany brat Briana zostaje znaleziony martwy. Główny bohater przeczuwa, że domniemane samobójstwo brata zostało zaaranżowane i pragnie odkryć prawdę. W tym celu łączy siły z niekonwencjonalnym, tajemniczym detektywem, w którego postać wciela się legendarny Tony Hawk – amerykański skater, znany z pierwszego w historii poprawnie wykonanego obrotu o 900 stopni, serii gier o deskorolce sygnowanych swoim nazwiskiem oraz filmu dokumentalnego Tony Hawk: Aż odpadną kółka.
Mistrz deskorolki jest uznawany za kino kultowe – z niezwykłą lekkością opowiada o braterskiej miłości, a także o żałobie naznaczonej pragnieniem odkrycia prawdy. Deskorolka, obok Slatera, gra w filmie pierwszoplanową rolę – doskonale partneruje bohaterowi i jest pierwszym świadkiem każdego zwrotu akcji. Bierze udział zarówno w beztroskiej zabawie, jak również w niebezpiecznych pościgach i poszukiwaniu mordercy.
Film zostanie pokazany podczas Octopus Film Festival w sekcji Skate or die! w wyjątkowym miejscu – klubie Drizzly Grizzly.
Jutro albo pojutrze (2018)
Jutro albo pojutrze to film dokumentalny w reżyserii Binga Liu, który w 2018 roku zachwycił cały świat swoją autentycznością (został wyróżniony między innymi Grand Prix podczas Millenium Docs Against Gravity czy nominacją do Oscara). Konwencja filmów skejterskich kojarzy się zazwyczaj z coming of age i w tym przypadku nie jest inaczej – niemniej film ten jest dziełem absolutnie niezwykłym i niesie ze sobą wyjątkowy ładunek emocjonalny.
Binga (zza kamery) i jego paczkę – między innymi Keira i Zacka – poznajemy na początku filmu w trakcie dynamicznego montażu. Wygłupiają się, jeżdżą na deskorolkach, wspinają się po budynkach i palą jointy. Może się wydawać, że ich największym zmartwieniem jest kolejna połamana deska lub szczeniacka bójka na skejtparku. Szybko zauważamy jednak, że deskorolka jest dla nich formą eskapizmu – każdy z nich mierzy się z traumami z dzieciństwa – ranami zdecydowanie głębszymi niż kolana zdarte przy upadku.

Dokument kręcono na przestrzeni dwunastu lat. Nastolatkowie z początku filmu na naszych oczach wkraczają w bezlitosną dorosłość, a razem z bohaterowi dojrzewa też ton filmu. Nie jest to, jakby się mogło na początku wydawać, beztroska próba zarejestrowania kolejnych deskorolkowych trików, a rozdzierająco szczery i intymny portret wykluczonych młodych dorosłych z amerykańskiej prowincji (fizycznie odczuwamy tę duszność i ciasnotę).
Gdy Bing ostatecznie pokazuje się w obiektywie kamery, staje się jasne, że tworzenie dokumentu jest dla niego pretekstem do zmierzenia się z traumą i sposobem na terapię – zarówno swoją, jak i swoich najlepszych kumpli.
Film możecie obejrzeć na VOD Millenium Docs Against Gravity.
Beautiful Losers (2008)
Czym jest sztuka? Film dokumentalny Beautiful Losers próbuje odnaleźć odpowiedź na to filozoficzne pytanie. Dokument skupia się na historii grupy jedenastu niezależnych artystów na nowojorskim Manhattanie, którzy w latach dziewięćdziesiątych rozpoczęli ruch w świecie sztuki, wykorzystujący estetykę do it yourself zaczerpniętą ze skateboardingu, surfingu, graffiti i undergroundowej muzyki, takiej jak punk rock i hip-hop.

Dokument jest przede wszystkim hołdem dla twórczości wykraczającej poza granice konwencjonalnej sztuki – artystów wykorzystujących alternatywne i ekscentryczne formy wyrazu. Główni bohaterowie działają w galerii na Lower East Side, jednak, jak twierdzi jeden z nich, miejsce to bardziej niż galerię sztuki przypominało przestrzeń na imprezy uprzywilejowanych, znudzonych dzieciaków.
Materiał na film był zbierany przez dziewięć lat. W tym czasie owym znudzonym dzieciakom udało się osiągnąć sukces (niektóre z tych nazwisk, takie jak Mike Mills czy Harmony Korine z pewnością nie są obce kinofilom), co rodzi kolejne nurtujące pytanie – w którym momencie wkraczanie w mainstream staje się jednoznaczne ze sprzedaniem się?
Film, tak samo jak Mistrz deskorolki, zostanie pokazany podczas festiwalu w sekcji Skate or die! w klubie Drizzly Grizzly.
Najlepsze lata (2018)
Najlepsze lata to reżyserski debiut Jonah Hilla, który powstał z potrzeby okazania miłości latom dziewięćdziesiątym. Tęsknota reżysera za tamtymi czasami jest namacalna, jednak przedstawiona w sposób lekki i beztroski – zupełnie jak jazda na deskorolce. Trzynastoletni Steve (Sunny Suljic) znajduje w skejtowaniu ucieczkę od problemów domowych oraz szansę na zaprzyjaźnienie się ze starszymi dzieciakami.

Młody protagonista jest wychowywany przez samotną matkę, a powroty do domu kojarzą mu się z przemocą i upokorzeniem – pada bowiem ofiarą agresji swojego starszego brata (w tej roli jak zwykle fantastyczny Lucas Hedges). Jazda na desce miała być dla niego sposobem na zyskanie uznania wśród starszych kumpli; nowa pasja okazała się jednak nie tylko odskocznią od problemów, ale przyspieszonym wprowadzaniem w okres dojrzewania i intensywnego odkrywania siebie.
Najlepsze lata to film bezpretensjonalnie piękny. W trakcie seansu czujemy na skórze gorące promienie kalifornijskiego słońca; bujamy się w rytm kultowych hip-hopowych, najntisowych szlagierów, aby za chwilę wsłuchiwać się w piosenki Pixies, Nirvany czy Morriseya. Współprzeżywamy ze Stevem zarówno uniesienia (między innymi wielką radość związaną z nauką kickflipa, ollie, czy innego skejterskiego triku), jak i strach czy rezygnację w konfrontacji z bezwzględnym oprawcą.
Nie wychowałem się ani w Kalifornii, ani w latach 90., ani nawet jeżdżąc na deskorolce – podczas seansu Najlepszych lat nie sposób jednak nie odczuwać niezwykłych pokładów nostalgii. Chciałbym przenieść się na chwilę w świat Steve’a: zjeść z nim pizzę, wypić colę, parę razy spaść z deskorolki i powiedzieć mu, że wszystko będzie dobrze.
Korekta: Łukasz AL-Darawsheh
Zastępca redaktorki naczelnej, redaktor i koordynator social media Filmawki. Miłośnik kina i teatru, z zawodu psycholog. Na co dzień pracuje w instytucji kultury.
