FilmyKinoRecenzje

„Pamięć” – Zapomnieć czy pamiętać? [RECENZJA]

Jakub Nowociński
„Pamięć" / Materiały prasowe Galapagos Films

Dla niej pamięć jest przekleństwem. Dla niego nieuchwytnym pragnieniem. Oboje są pokiereszowani przez życie, a wspomnienia kształtują ich rzeczywistość, lecz w zupełnie odmienny sposób. Nowy film Michela Franco snuje opowieść o nieoczywistej relacji i prowokuje trudne pytania na temat natury tytułowej pamięci.

Sylvię (Jessica Chastain) poznajemy na spotkaniu AA, podczas którego obchodzi trzynastą rocznicę trzeźwości. Pracuje w domu opieki, jest samotną matką, a w jej pustych oczach dostrzegamy cuchnące czknięcia traumy. Pierwszy punkt zwrotny ma miejsce, gdy kobieta wybiera się na imprezę absolwentów swojego liceum, na której podchodzi do niej mężczyzna, Saul (Peter Sarsgaard). Bohaterka w osobliwym, instynktownym odruchu natychmiast próbuje go zgubić, jednak na marne – facet śledzi ją aż pod drzwi jej mieszkania, po czym spędza deszczową noc na jej wycieraczce.

Kolejne prawdy o bohaterach odkrywamy niespiesznie, gdzieś między słowami. Układamy je w spójną całość ze strzępków rozmów, które często pozostają niedopowiedziane, gdy zdania nagle się kończą; przerwane kolejną sceną wydają się nie osiągać meritum. Szybko zauważamy, że na ich podstawie nie powinniśmy dochodzić do pochopnych wniosków. Pamięć wymyka się bowiem jednoznacznym ocenom, łatwym diagnozom czy próbom moralnego osądu, dzięki czemu oddziałuje na widza przede wszystkim naturalistycznymi portretami psychologicznymi. Nic nie jest tu jednak takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka. Tytułowa pamięć płata figle, a postacie sklejają swoje wspomnienia nietrwałą taśmą.

„Pamięć” / Materiały prasowe Galapagos Films

W scenariuszu Michela Franco trudno znaleźć choć jedną fałszywą nutę. W 100-minutowym filmie rozwija on wiele wątków, a każdy z nich ma okazję odpowiednio wybrzmieć. Jednym z najciekawszych jest demencja Saula, która nie tylko inicjuje bieg wydarzeń, lecz także stawia ciekawe pytania, na przykład na temat celowości oraz wybiórczości wymazywania bolesnych wspomnień. Relację Sylvii z jej pamięcią definiuje natomiast problem alkoholowy. Dla bohaterki wspomnienia idą w parze z traumą; dybuki przeszłości nie pozwalają jej prosperować w dorosłym życiu.

Przeczytaj również:  „Zarządca Sansho” – pułapki przeszłości [Timeless Film Festival Warsaw 2024]

Świetny, oparty na niuansach scenariusz uzupełniają kreacje pary aktorskiej. Chastain i Sarsgaard znakomicie grają twarzami; opowiadają nimi wiele z tego, co nigdy nie zostaje wprost wypowiedziane. On, z czołem pooranym zmęczeniem, mierzy się z demencją. W starciu z chorobą czuje się zagubiony, dopiero się jej uczy i nasuwa się pytanie – czy do alzheimera można w ogóle przywyknąć? Nie jest to jednak jego jedyna walka. O drugiej, toczonej gdzieś podskórnie, dowiadujemy się mimochodem z jednego z dialogów. Bohaterowie nigdy nie wracają do tematu, lecz nieprzerwanie odbija się to w oczach i mimice Saula.

Sylvii również towarzyszy wieczny grymas zmęczenia i niekończącej się walki – ze sobą, z nałogiem, z powracającymi widmami przeszłości. Przygotowując się do roli, aktorce zależało na dogłębnym zrozumieniu motywów bohaterki. Wymyśliła i rozpisała oś czasu jej życia ze wszystkimi doświadczeniami, które mogły ją ukształtować, lecz wydarzyły się poza scenariuszem filmu. Chastain zdradziła, że wchodząc na plan oddzielała grubą kreską teraźniejszość bohaterki i jej przeszłość; zupełnie jak Sylvia, która próbuje odciąć się od tego, co było kiedyś. Kreację postaci podkreślają także kostiumy, które obrazują jej trudność asymilacji w społeczeństwie. Ulubiona para znoszonych jeansów i szarego sweterka pomagają kobiecie nie zwracać na siebie uwagi, ujednolicić się z tłem, a czasem wręcz wymknąć się przyjętym normom.

Pamięci daleko jest do fetyszyzacji problemów psychologicznych, nakreślania ich grubą kreską czy popadania w sentymentalne tony. Film ten ogląda się z wiszącą nad głową myślą: „tak wygląda życie”. To czuła, humanistyczna opowieść o problemach o tyle wyjątkowych, o ile powszechnych i bliskich. Takich, z którymi może potajemnie mierzyć się nasz przyjaciel, kuzynka lub sprzedawca w sklepie.

Przeczytaj również:  Satyajit Ray – jak czytać kino bengalskiego mistrza [ZESTAWIENIE]
„Pamięć” / Materiały prasowe Galapagos Films

W trakcie seansu prawie w ogóle nie słyszymy muzyki; soundtrackiem jest natomiast szum miasta oraz dźwięki samochodowych silników, wdzierające się do środka przez szczeliny okien i drzwi. Emocje, z którymi mierzymy się podczas seansu nie wymagają uwznioślenia; doskonale wybrzmiewają w swoim naturalnym środowisku, czyli w ciszy. Podobnie zdjęcia i scenografia nie upiększają rzeczywistości ani nie próbują oderwać uwagi widza od emocjonalnego pnia historii. Skupiają się na funkcjonalności, malują świat filmowy w zwyczajnych, nieco poszarzałych i surowych barwach, gdy życie bohaterów przelewa się na ekran leniwym strumieniem prozaicznych spraw.

Forma komplementuje minimalistyczny, chłodny sznyt, z jakim Franco przedstawia nam swoją opowieść. To znaczny kontrast względem jego poprzedniego filmu, Sundown, który kusił nas sielskimi widokami luksusowych wakacji w Meksyku. Historia ta jest jednak znacznie lepiej ograna niuansami w porównaniu z wcześniejszymi dziełami reżysera; wybrzmiewa tu jego artystyczna dojrzałość. Tam, gdzie wielu postawiłoby na dobrze znane schematy i patos, Michel Franco odnalazł ukryte, subtelne piękno.

Korekta: Zuzia Ledzion

Ocena

8 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.