FestiwaleMillennium Docs Against Gravity 2024Recenzje

„Dwójka nieznajomych próbujących się nie pozabijać”. Każdy musi pożyć | Recenzja | Millennium Docs Against Gravity 2024

Jakub Nowociński
Kadr z filmu „Dwójka nieznajomych próbujących się nie pozabijać”
Kadr z filmu „Dwójka nieznajomych próbujących się nie pozabijać” / Mat. prasowe Millennium Docs Against Gravity

Każdy musi pożyć

I każdy musi umrzeć (…)

Ale kiedy mam cię w ramionach, kochanie

Wiesz, że nigdy nie mam dość. 

–  Everybody’s Gotta Live, Arthur Lee

Maggie Barret to niespełniona zawodowo artystka i pisarka. Jej mąż, Joel Meyerowitz, jest słynnym fotografem – ma na koncie liczne wystawy, ponad czterdzieści wydanych albumów i tytuł reprezentanta USA podczas weneckiego Biennale. Film Dwójka nieznajomych próbujących się nie pozabijać w reżyserii Manona Ouimeta i Jacoba Perlmuttera opowiada historię ich miłości trzydzieści lat po pierwszym spotkaniu. Podejmuje tematy śmierci, życia w cieniu artysty, a także kombinacji tych dwóch – śmierci w cieniu artysty. 

Na początku filmu Maggie ma 78 lat, za to Joel – 84. Ich wcześniejsze życie zamknięte jest w jednominutowej przebitce, która nakreśla widzowi krótki kontekst, by po chwili w pełni skupić się na tu i teraz. Bohaterów najlepiej poznamy, wsłuchując się w ich rozmowy. Już w pierwszych scenach filmu podejmują oni najczęściej powracający temat: zbliżająca się śmierć. Przy wypełnianiu codziennych domowych obowiązków dyskutują o tym, kto powinien umrzeć jako pierwszy. Nie owijają w bawełnę, są w swoim dialogu szalenie bezpośredni i rozczulająco szczerzy. Nie boją się samego umierania, smuci ich coś innego. Zostało im zbyt mało wspólnego czasu, co postrzegają jako wielką niesprawiedliwość. Chcieliby tańczyć ze sobą zdecydowanie dłużej. 

Kadr z filmu „Dwójka nieznajomych próbujących się nie pozabijać”
Kadr z filmu „Dwójka nieznajomych próbujących się nie pozabijać” / Mat. prasowe Millennium Docs Against Gravity

W dalszej części filmu skupiamy się na kolejnym z wiodących lejtmotywów – trudzie życia w cieniu partnera-artysty. Kobieta ma żal do swojego męża i wielokrotnie na nowo rozpoczyna dyskusję na ten temat. Zupełnie jak w relacji, jej bezpośredniość czasem zaczyna nas irytować, lecz ani na moment nie przestajemy z nią współodczuwać. Z tego powodu, choć Joel jest równorzędnym protagonistą filmu, w pewnym momencie obiektyw poświęca więcej uwagi Maggie. Szczególnie zauważamy to w długiej i emocjonalnej scenie kłótni, sercu filmu, w której kobieta wyrzuca w stronę męża całą skumulowaną irytację. W centrum kadru jest jej twarz, jej emocje, gdy Joel odbija się gdzieś w rogu ekranu, odwrócony plecami do widza. Jest to oczywiście próba wymierzenia przez Maggie sprawiedliwości – po latach małżeństwa z Joelem, nareszcie to ona może wykąpać się w świetle reflektorów. Możliwe, że film dokumentalny jest pierwszym publicznym momentem, z którego nie została zepchnięta na drugi plan.

Przeczytaj również:  „Frontier” - o idealistach i nadziei w bezdusznym, korporacyjnym świecie przyszłości [RECENZJA]

Dwójka nieznajomych próbujących się nie pozabijać to dość przewrotny tytuł, który nabiera sensu już na początku seansu (nie będę Wam odbierał tej przyjemności). Maggie i Joel zdecydowanie nie są nieznajomymi – ich małżeństwo trwa już ponad trzydzieści lat, a im nadal jest mało wspólnych chwil. Nie próbują się także pozabijać. Z ekranu wydobywa się za to ogromny ładunek ciepła i miłości. Portret ich relacji jest niesamowicie poruszający, być może nawet niosący terapeutyczną moc. Skrzywdzonym przywróci wiarę w miłość, a zakochanym pokaże, jak ją pielęgnować. Nauczy, by doceniać każdy wspólny moment zanim przestaniemy uważać, że na wszystko mamy jeszcze wiele czasu. Wiem, brzmi to banalnie, lecz jest to seans, który parafrazuje oczywiste maksymy i odnajduje w nich głębię. 

Film nie próbuje jednak spełniać funkcji moralitetu. Wszystko, czego możemy się z niego nauczyć, jest wynikiem doskonałego wyboru pary bohaterów. Przez kilka lat suniemy przez kolejne wydarzenia z życia Maggie i Joela, czasem jakby przyłapując ich na rozmowach z ukrytej kamery. Oczywiście jest to tylko stylizacja, gdy obiektyw kamery spogląda na nich z drugiego końca sypialni czy z szafki kuchennej, postawiony gdzieś między słoikami. Zyskujemy dzięki temu poczucie intymności i kameralności. Na półtorej godziny zamieszkujemy na ich toskańskiej farmie czy w nowojorskiej kamienicy jako prawowity trzeci domownik. Poznajemy ich wszystkie kąty, wrastamy w ich rzeczywistość. Tworzymy z nimi więź tak głęboką, jaką tylko można osiągnąć w relacji widz-bohater.

Przeczytaj również:  „Trzeba zabić w sobie poczucie cringe'u” rozmawiamy z Pauliną Pecio, autorką komiksów i ilustratorką

 

Kadr z filmu „Dwójka nieznajomych próbujących się nie pozabijać”
Kadr z filmu „Dwójka nieznajomych próbujących się nie pozabijać” / Mat. prasowe Millennium Docs Against Gravity

Zdjęcia Jacoba Perlmuttera zachwycają – zarówno funkcjonalnością, gdy kształtują owe poczucie zadomowienia, jak i estetyką. Jak przystało na dokument o fotografie, każdy pojedynczy kadr został tu dokładnie przemyślany i mógłby zawisnąć na ścianie galerii sztuki. Czasami mamy wrażenie, że Joel i Maggie sami układają się przed kamerą w pozach, które będą niej dobrze wyglądały. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu to artyści, którzy nie boją się przyznać do głodu bycia zauważonym. W korekcji kolorów dobrano ciepłą paletę barw, która otula widza i podkreśla wszechobecne poczucie komfortu. Dodatkowo, film ozdabiają fantastyczne zdjęcia wykonane przez Joela Meyerowitza, a w tle słyszymy wygrywane na pianinie kompozycje Maggie. 

Choć wszystko, co dotychczas napisałem, sugeruje, że Dwójka nieznajomych próbujących się nie pozabijać możemy zaliczyć do kategorii feel-good movies, jest to obraz podszyty rozdzierającym smutkiem, wynikającym z kruchości życia. Płacz idzie w parze ze śmiechem – jak w pełni cieszyć się chwilą, gdy towarzyszy jej świadomość, że może być ona tą ostatnią? To poruszający zapis rzeczywistości dotkniętej widmem starości, rozpadu, nieuchronnego końca. Przede wszystkim jest to jednak przepiękne love story – film o miłości, którą każdy z nas chciałby mieć. O poznaniu człowieka, z którym chciałoby się przetańczyć więcej niż jedno życie. 

Ocena

9 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.