Advertisement
KomiksKultura

“Wujek Sknerus i Kaczor Donald. Tom 7: Skarb dziesięciu awatar” – historie cenniejsze niż złoto [RECENZJA]

Maurycy Janota
Fragment okładki "Wujek Sknerus i Kaczor Donald. Tom 7: Skarb dziesięciu awatar" / fot. materiały prasowe

Komiksy Dona Rosy o najsłynniejszej rodzinie fikcyjnych kaczek darzę tak wielkim sentymentem, że nawet nie potrzebowałem otwierać nowego tomu od Egmont Polska, by przywołać miłe wspomnienia z dzieciństwa. Siódmy album kolekcji przywitał się bowiem ze mną tą samą okładką, która zdobiła jedno z poświęconych Sknerusowi kioskowych wydań z początku XXI wieku. Wtedy też, niedługo po premierze, wpadło mi ono w ręce, a do zebranych w nim historii powracałem regularnie przez lata. Dziś trzyma się już tylko na słowo honoru.

Rosa stał się pierwszym komiksowym autorem, którego kilkuletni ja kojarzył z nazwiska i którego prace potrafił rozpoznać z daleka. Od tamtej pory czy to w Kaczorze Donaldzie, czy innych publikacjach związanych z Kaczogrodem, wypatrywałem fabuł tworzonych właśnie przez niego. Błyskotliwość Rosy, jego przywiązanie do researchu, zmysł do wyszukiwania ciekawych historycznych faktów oraz niepowtarzalna umiejętność wplatania ich w losy podróżujących po świecie kaczek, a także to, że nawet najmłodszego czytelnika traktował jak wymagającego odbiorcę, sprawiły, że Życie i czasy Sknerusa McKwacza wciąż mieszczą się w czołówce najlepszych komiksów, jakie kiedykolwiek czytałem.

Mimo identycznej okładki siódmy tom Wujka Sknerusa i Kaczora Donalda zatytułowany: Skarb dziesięciu awatar ze wspomnianym wydaniem pokrywa się tylko w malutkim stopniu. Dokładnie jedną historią, pt. Stróż prawa z Pizen Bluff – rasowym westernem, w którym Sknerus i jego wuj wraz z zastępem postaci rzeczywistych tworzą ekscentryczną supergrupę ścigającą braci Daltonów. Dla miłośników Życia i czasów…, których jest to swego rodzaju spin-off, lektura obowiązkowa.

Przykładowa plansza z “Wujek Sknerus i Kaczor Donald. Tom 7: Skarb dziesięciu awatar” / fot. materiały prasowe

Inne, które ukazały się już niegdyś po polsku i mogą być z tego powodu kojarzone przez rodzimych fanów, to Odwróceni oraz Kosmiczne potwory atakują. Tak się jednak złożyło, że o ile zdarzało mi się trafiać w Kaczorze Donaldzie na rozmaite opowiastki Rosy, o tyle obie z wymienionych są dla mnie całkiem obce, co z mojej perspektywy dodatkowo podnosi wartość albumu. Choć odświeżanie sobie czytanych przed laty fabuł również sprawia mi sporo frajdy, nie ukrywam, że to właśnie na “nowości” zacierałem przede wszystkim ręce, a że oprócz tego dostajemy w Skarbie dziesięciu awatar same niepublikowane dotychczas w Polsce historie – cztery długie oraz jedną miniaturkę (zupełnie niezapadająca w pamięć Pułapka na sto dwa), nie mogę nie być zadowolony.

Przeczytaj również:  "Gender queer" - niebinarna autobiografia [RECENZJA]

Tom rozpoczyna się opowieścią pt. Był sobie raz na zawsze kaczor, wobec której autor – trochę na wyrost i jakby z kurtuazji – krytycznie odnosi się w swojej przedmowie. Komedia omyłek z podróżą w czasie w tle, będąca jednocześnie retellingiem legendy o królu Arturze, faktycznie odbiega od typowo przygodowych scenariuszy Rosy, ale nadal nie sposób odmówić jej humoru i wyobraźni. Podobnie jak i następnym w kolejności: tytułowemu Skarbowi… oraz przywołanym już przeze mnie Odwróconym, które obrazowo prezentują dwa charakterystyczne nurty w kaczej twórczości popularnego “Keno”. Pierwsza, utrzymana w duchu filmowych przygód Indiany Jonesa, skupia się wokół wyprawy poszukiwawczej, w drugiej z pogranicza wydłużonego skeczu i urban fantasy powraca złowroga Magika De Czar, czyhająca na szczęśliwą dziesięciocentówkę Sknerusa.

Przykładowa plansza z “Wujek Sknerus i Kaczor Donald. Tom 7: Skarb dziesięciu awatar” / fot. materiały prasowe

O tym, że to ulubione typy fabuł artysty z Kentucky, świadczą też pozostałe rozdziały. Najlepszy prezent to osadzona w Kaczogrodzie historia stworzona z okazji pięćdziesiątych urodzin postaci najbogatszej kaczki świata. Z uwagi na ten jubileusz występują w niej nie tylko wszyscy żyjący przyjaciele i krewni Sknerusa, ale także jego najwięksi wrogowie (w tym oczywiście Magika), co czyni ją niezwykle efektowną, odświętną laurką. Zamykający zbiór Ostatni władca Eldorado jest zaś kolejną, imponującą pod względem detali i kronikarskiej dokładności przygodówką.

Pomiędzy nimi mieści się jeszcze ekstrawagancki jak na Rosę komiks z gatunku science-fiction. W Kosmiczne potwory atakują autor wysyła rodzinkę głównych bohaterów na spotkanie z pozaziemską cywilizacją. Pomimo gryzącej się z resztą materiału stylistyki, nawet i tutaj udaje mu się wpleść w całość wdzięczne pomysły – takim jest, chociażby odwrócenie ról. To Donald i spółka niechcący pełnią funkcję najeźdźców.

Przeczytaj również:  "Wujek Sknerus i Kaczor Donald 5-6" - dobroć w ilościach hurtowych [RECENZJA]

Tradycyjnie, Rosa pozwala sobie na metatekstualne komentarze, koresponduje w swoich scenariuszach z dziełami legendarnego Carla Barksa i w umiejętny sposób wyciąga z nich smaczki – niekiedy inspiruje się krótkimi, nic nieznaczącymi dialogami, innym razem odkurza zapomniane postacie i rekwizyty. Oddając hołd autorytetowi, tworzy dopieszczone w najmniejszym calu historie, a zawarte na końcu tomu dodatki, w których osobiście opisuje prace nad nimi, stanowią miejscami ciekawszą lekturę niż same komiksy. Tyle w nich pasji i miłości do antropomorficznych, disnejowskich kaczek.

Przykładowa plansza z “Wujek Sknerus i Kaczor Donald. Tom 7: Skarb dziesięciu awatar” / fot. materiały prasowe

To chyba właśnie ten bijący z kart Wujka Sknerusa i Kaczora Donalda entuzjazm sprawia, że nie da się tej kolekcji nie lubić. Choć rzadko kiedy uzupełniam ją o najnowsze tomy od razu po premierze i nie są raczej moim pierwszym wyborem, po nadrobieniu zaległości zdarza mi się rozmarzyć. I zawsze mam tę pewność, że sięgnę po kontynuacje. O niewielu seriach mogę napisać to samo.

Ocena

9 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

Kaczogród Carla Barksa, Kacze opowieści

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.