9 gier, które przypominają filmy [ZESTAWIENIE]

Moją pierwszą myślą było, by we wstępie napisać, że żyjemy w najlepszych czasach dla gier komputerowych – bo czyż tak nie jest? Jednak stwierdzenie tego jest przecież trywialne. Zawsze będziemy żyć w czasach najlepszych dla gier, bo każda kolejna generacji niesie jeszcze więcej produkcji, jeszcze więcej nowinek. Produkcje wyrastają jak grzyby po deszczu, a twórcy zważają na zapotrzebowania rynku. Niemalże każda produkcja marzenie albo już jest dostępna, albo czeka na ozłocenie. Wydaje mi się, że jest znacznie lepiej głównie z dwóch powodów. Pierwszym jest to, że dziś możemy otrzymać prawdziwe, growe wykształcenie, a za pracę nad produkcjami biorą się pierwsi gracze, którzy sami kiedyś mieli swoje gamingowe marzenia. Drugim jest to, że dzięki nowym platformom tworzenie cyberświatów jest znacznie prostsze niż jeszcze dekadę temu – postępy od generacji do generacji są przecież kolosalne.

Ów progres sprawił, że znacznie poszerzyła się grupa graczy – odbiorców. W dzisiejszych czasach niemalże każdy ma jakąś produkcję, która jest jego oczkiem w głowie – nawet jeśli jest to Cupcake Mania na smartfonie. Owe zwiększenie się grupy odbiorców sprawiło, że i w gry zaczęto wkładać jeszcze więcej i podchodzić do nich jeszcze poważniej. Projekt, który posiada reżysera, kilku scenarzystów, dialogistów czy scenografów nie jest żadnym novum. Dziś gry coraz bardziej przyciskają swój polik do kina, dzięki czemu, odpalając konsole i biorąc pada w ręce, możemy przyszykować się na prawdziwe, filmowe doświadczenie. Wierzę, że jest to coś, do czego twórcy zmierzają od zawsze.

Bo kto z was nie bał się, wchodząc do kolejnego pomieszczenia w Silent Hill na PSX ponad 20 lat temu? I to nie dlatego, że coś mogło wyskoczyć i nas przestraszyć, a dlatego, że sama historia wpędzała nas w stan niepewności i niepokoju.


9. Mass Effect


Jakiś czas temu, gdy nazwa BioWare kojarzyła się z najlepszymi grami fabularnymi w branży, wypuścili oni słynną kosmiczną trylogię Mass Effect. Jej główny bohater, komandor Shepard gra o najwyższą stawkę: przyszłość ludzkości, a także, w późniejszych odsłonach, całego biologicznego życia we Wszechświecie.

Naładowana akcją strzelanka z rozbudowaną fabułą zyskała miliony fanów. Przecież chyba każdy w życiu marzył, choć przez chwilę, żeby wcielić się w rolę tajnego agenta i zbawcy świata, mogąc jednocześnie zdecydować, czy rzeczony bohater będzie nieskalanym wzorem cnót wszelakich, czy może strasznym sukinsynem, którego każdy będzie się obawiał.

Filmy, które przypomina: Interstellar, Żołnierze kosmosu.


8. Deus Ex: Bunt ludzkości


Sześć lat przed tym nim Denis Villeneuve przywrócił do życia Blade Runnera, świat otrzymał jedną z najładniejszych wizualnie gier komputerowych, w jakie miałem okazję grać. Osadzona w bliskiej, dystopijnej przyszłości produkcja skupia się na bardzo interesującym zagadnieniu moralnym: do jakiego stopnia możemy ingerować w nasze ciała i jednocześnie pozostać człowiekiem.

Fabuła kręci się wokół konfliktu między ludźmi, którzy używają technologicznych wszczepów, żeby stać się silniejsi, szybsi, mieć ostrzejsze zmysły oraz purystami, którzy odmawiają wykorzystania zdobyczy biotechnologii. My sami stajemy za sterami byłego antyterrorysty, który prowadzi śledztwo w skąpanych w czerni i złocie upadających Tokyo czy Detroit. Oprawa wizualna stoi tu na bardzo wysokim poziomie, a ja nie jestem w stanie uwierzyć, że przynajmniej niektóre kadry, na których Ryan Gosling przechadza się po okolicach Los Angeles w świecie Łowcy androidów nie był inspirowane Deus Ex.

Filmy, które przypomina: Blade Runner 2049.


7. Wiedźmin 3: Dziki Gon


Wielogodzinna podróż przez Velen, Novigrad czy Skellige to doświadczenie z pogranicza gry, filmu i niezwykle angażującego serialu. Niezależnie od tego, jaki jest nasz stosunek do Polski i jej kultury, produkcja CD Project RED z 2015 roku trafiła idealnie w gusta fanów; mroczna historia, która swą powagą i złożonością koresponduje klimatem z Grą o tron, a jednocześnie jest przesiąknięta wschodnioeuropejską mitologią i folklorem.

Krajobrazy, które obserwujemy zza pleców Białego Wilka robią do dziś ogromne wrażenie. Piękne, a jednak nieprzesadnie realistyczne wschody i zachody słońca pozostaną ze mną już chyba do końca życia. A jednak to, co najbardziej przyciąga do Wiedźmina to trudne wybory moralne, które rzadko są naprawdę “dobre” i, jak przystało na mroczne fantasy, są jedynie wyborem mniejszego zła. Nawet jeżeli protagonista zarzeka się, że stojąc przed takim wyborem, wolałby nie wybierać wcale.

Serial, którzy przypomina: Gra o tron.


6. Detroit: Become Human


Pochylanie się nad przyszłością technologii, wielka rebelia maszyn oraz filozoficzne pytanie – czy kiedykolwiek będą one w stanie odczuwać? Detroit: Become Human krąży wokół kwestii, które już lata wstecz wydawały się być przemielone przez popkulturę. Ta gra tchnie w nie sporo świeżości.

W grze przejmujemy kontrolę nad trzema androidami, których historie się ze sobą splatają ciasno, ale nie aż tak by nie mogły być mocne same w sobie. W Detroit znajdziecie czułe spojrzenie na macierzyństwo oraz adopcje, demokracje oraz rolę jednostki w społeczeństwie (również i ludzkiej). Gra przygląda się też przyjaźni.

Jeśli w kinie szukacie emocji i uczucia pustki po seansie  filmowym, to Detroit. Become Human to historia, która na pewno was kupi. Jeśli z kolei irytują was nieracjonalne zachowania bohaterów, gra ma bardzo rozbudowany system wyborów. Każdy rozdział może mieć kilka zakończeń, a to gracz odpowiada za dosłownie wszystko.

Filmy, które przypomina: Łowca androidów, Blade Runner 2049, A.l. Sztuczna inteligencja, Ex Machina.


5. Breath of the Wild 


Breath of the Wild to gra-przygoda, którą ciężko jest mi włożyć w stałe ramy. W produkcji wcielamy się w Linka, których po stuletniej drzemce próbuje odzyskać wspomnienia ze swojego życia oraz kolejny raz uratować swoje ukochane królestwo Hyrule oraz księżniczkę Zeldę.

Zapierające dech w piersi widoki i niesamowita dowolność w rozgrywce. Na finałowego bossa możemy iść zarówno z patykiem, jak i legendarnym mieczem. Na tarczy możemy jeździć a każdy kamień wykopać. Breath of the Wild to przeżycie, które wydaje się wręcz namacalne dla gracza.

Jeżeli tęsknicie za czasami w których kino nowej przygody wywoływało u was realną ekscytacje, a dziś w popkulturze już prawie nic was nie zaskakuje, sięgnijcie po tę część Zeldy.

Filmy, które przypomina: Władca pierścieni: Drużyna pierścienia, Księżniczka Mononoke, Niekończąca się opowieść, Laputa – podniebny zamek. 


4. Death Stranding


Pod koniec tej generacji Hideo Kojima zaserwował nam jedną z gier, które zapewne będą najczęściej wspominane przez graczy. Grę dziwną, grę wyciszoną, grę, do której nie każdy będzie miał cierpliwość – brzmi znajomo? Gdyby Death Stranding było filmem, prawdopodobnie okrasilibyśmy ten tytuł nazwą „slow cinema”.

Ale nie martwcie się. Nie ma w tym ani nuty Diaza czy Tarra. Death Stranding jako film byłoby co prawda bardzo powolne, ale przy okazji czarowałoby nas swoim światem i masą detali. To jedna z najdziwniejszych gier, w które miałam okazji grać, ale i najbardziej fascynujących. 

O fascynującej mechanice gry opowiem wkrótce w recenzji. 

Filmy, które przypomina: Ludzkie dzieci, Zjawa, Siedzący słoń, Stalker.


3. The Last of Us 


Rzadko kiedy zdarza się tak, że scenariusz gry na milę prześciga wszystkie filmy w podobnym mu gatunku. Tak było w rok wydania The Last of Us. 

Podróżowanie przez Stany Zjednoczone wraz z Joelem i Elle to przede wszystkim fabularna przeprawa, pełna ciekawej (choć nie tak enigmatycznej jak w Death Stranding) mitologii. W świecie przepełnionymi zombie ugryzienie bez zarażania jest czymś więcej niż ewenementem, a właśnie to spotkało 12-letnią Elle. 

The Last of Us serwuje nam niekonwencjonalne spojrzenie na zakażony świat i epidemię grzyba. Akcja toczy się w 2033 roku w Stanach Zjednoczonych a my zmierzamy przez Amerykę. Raz pieszo, innymi razy konno czy samochodem. To gra, która zmienia się wraz z czasem trwania. Żadna rana nie zostaje na ciałach naszych bohaterów bez konsekwencji a każdą kulę trzeba oszczędzać.

Niemalże od dnia premiery dyskutuje się na temat możliwej ekranizacji gry. Studio, które je wydało (Naughty Dog) słania się jednak nogami i rękami przed kalką gry na wielki ekran jeden do jednego. Co więcej, Druckmann (czyli twórca The Last of Us) napisał scenariusz filmu – bardzo dosłowny, identyczny jak gra. Finalnie jednak stwierdził, że nie chce się dzielić nim ze światem i pragnie, by film poszedł w innym kierunku. Zanim sprawa zdążyła się bardziej rozwinąć, Druckmann skupił się na drugiej odsłonie gry (czekam jak na nic innego!), a Sony (czyli właściciele studia Naughty Dog) spogląda w kierunku adaptacji Uncharted z Tomem Hollandem w roli głównej.

Filmy, które przypomina: Ludzkie dzieci, Logan, Droga, Nie otwieraj oczu.


2. Life is Strange


Life is Strange to kolejna produkcja na liście, która pozwala nam na własne wybory. Jednak w jej wypadku są one znacznie bardziej ograniczone niż chociażby w Detroit – o tym jednak innym razem. Jej siłą nie są owe wybory a sama historia. W produkcji wcielamy się w młodocianą adeptkę fotografii Max, która pod wpływem bardzo ciężkiego wydarzenia zyskuje moc cofania czasu. My możemy z niej korzystać w zarówno bardzo prozaicznych, jak i wypełnionych akcją sytuacjach.

Przede wszystkim jednak, Life is Strange mieni się jako jedno z najciekawszych coming-of-age na popkulturalnym rynku i jedną z niewielu przedstawicielek tego nurtu na ekranie komputera. To bardzo nostalgiczna opowieść okraszona niesamowitą ścieżką dźwiękową. Po swoim pierwszym przejściu tej gry wcale nie byłam nią taka zachwycona – ale z jakiegoś powodu jednak ciągle do niej wracam. Ta produkcja przedstawia nam bohaterów za którymi ciężko nie zatęsknić od czasu do czasu, dlatego jeśli lubicie postaciocentryczne filmy i seriale, Life is Strange to definitywnie coś dla was.

Filmy i seriale, które przypomina: Boyhood, Donnie Darko, Charlie, Dark.


1. Until Dawn


Oto i jesteśmy! W miejscu absolutnego opus magnum filmowych przeżyć z padem w dłoni. Until Dawn to gra dla wszystkich tych, którzy irytowali się, oglądając Koszmar z ulicy Wiązów czy którykolwiek z Piątków 13-ego, szepcząc do ekranu: No to przecież było wiadome, że on wyskoczy z tej strony; Nie zapomnij noża!; Rany, tam jest tyle kamieni – przecież można się potknąć. 

To również gra, która udowadnia nam, jakimi ignorantami jesteśmy, osądzając bohaterów. Rozpoczynamy ją, mając bagatela siedem postaci. To nasze działania posyłają ich na zgubę i szczęście przeżycia, a by do niego doszło, liczy się każda, najmniejsza czynność naszych bohaterów.

Akcja gry dzieje się w klasycznej dla slasherów lokacji – domku pośrodku lasu. Od dnia, w którym pierwszy raz zagrałam w Until Dawn, marzę o tym, by Supermassive Games zdecydowało się na wyprodukowanie drugiej odsłony ze znacznie bardziej letnim settingiem. To zdecydowanie jedna z najlepszych gier tej generacji

Filmy i seriale, które przypomina: American Horror Story: 1984, Zejście, Piątek trzynastego, Droga bez powrotu.


Czy czegoś brakło w naszym zestawieniu? Dajcie znać w komentarzach!

Lubię w kinie silne charaktery i konfrontacje między nimi. Pasjonują mnie wszelkie okołoludzkie atawizmy, nieważne czy wyrażane poprzez podróż w nieznane zakątki świata, ucieczkę od codzienności czy wielogodzinne rozmowy pozbawione konwenansów. Nie uznaję tabu. Kocham zabawy konwencją; zarówno w formie jak i treści utworów.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.