Advertisement
Nowe HoryzontyPublicystyka

Krótkie przebłyski piękna. Przewodnik po twórczości Jonasa Mekasa

Maja Głogowska
"Walden" – mat. prasowe/Nowe Horyzonty

Rok 1944. W Litwie trwa okupacja niemiecka. 22-letni Jonas Mekas pisze dla konspiracyjnego pisma na skradzionej maszynie do pisania. Boi się aresztu, jego teksty godzą zarówno w okupantów, jak i zbliżających się sowietów. Wraz z bratem ucieka z Litewskich Siemieniszek, ukochanej wsi rodzinnej nieliczącej nawet stu mieszkańców. Wskutek zbiegu okoliczności spędzają cztery lata w różnych obozach pracy – Flensburgu, Hamburgu, Wiesbaden, Kassel. Z jego perspektywy nie był to czas absolutnie męczeński. Mógł wtedy czytać, pisać i oglądać filmy. Wreszcie udaje im się uciec do Stanów Zjednoczonych. 

Poza Litwą Mekas czuł się wyrwany z korzeni, choć to w Nowym Jorku przeżył większość swojego życia. Każde ujęcie twórcy było nacechowane sentymentalizmem. Jego pierwsze filmy powstały nie dlatego, że marzył o reżyserii. Marzył o domu i szukał go w każdym z kwiatów, twarzy, momencie – ten ostatni aspekt jest szczególnie ważny w jego postaci. Od inscenizacji wolał to, co nieulotne. Kartezjanie prawili „myślę, więc jestem”. Mekas – „żyję, dlatego robię filmy. Robię filmy, dlatego żyję”. 

Twórczość Mekasa będziecie mogli odkryć podczas festiwalu Nowe Horyzonty, który potrwa od  21. do 31. lipca we Wrocławiu i od 21. lipca do 7. sierpnia online.


1. „Walden” (1970)

„Czas to strumień w którym łowię ryby” – pisał Thoreau. Gdy Mekas stworzył film opiewający ulotność chwili, musiał nawiązać do twórczości transcendentalnego autora. Zaczerpnął z niego nie tylko tytuł, ale i ducha. Walden jest kalejdoskopem, łapiącym prozaiczność chwili i celebrujących ich prostotę. W swoim pierwszym dzienniku filmowym Mekas pokazuje między innymi pierwszy koncert The Velvet Underground, złość protestujących przeciwko agresji policyjnej, zachwyca się zimą w Nowym Jorku.

W akompaniamencie do pięknych ujęć widz słyszy Chopina, Yoko Ono, Johna Lennona, litewską muzykę folkową, aranżowaną przez reżysera muzykę akordeonową i bardzo zręcznie zmontowane dźwięki. Liście na wietrze, śpiewające ptaki, fale oceanu, szumy radia, kliknięcia kamery… To wszystko łączy się w produkcję, która może być epifanią dla tych, którzy chcą zrozumieć fenomen Jonasa Mekasa.

Przeczytaj również:  Sam na sam. Przed premierą "Io"

2. „Lost Lost Lost” (1976)

„Lost Lost Lost” – mat. prasowe/Nowe Horyzonty

Tydzień po tym, gdy Mekas wylądował w Stanach Zjednoczonych, zapożyczył się i kupił swoją pierwszą kamerę. Na początku filmu porównuje się do mitycznego „Króla Itaki” – „Śpiewaj, Odyseuszu (…) opowiedz historię mężczyzny, który nie chciał opuszczać swojego domu”. Reżyser nie od razu udostępnił historię swojego wygnania. Uczył się techniki oraz języka filmu. Nie wiem, czy tworząc Lost Lost Lost miał świadomość, że tworzy swój własny styl. W końcu nie bez powodu Czesław Miłosz nadał mu alias „poeta taśmy filmowej”.

Lost Lost Lost jest opowieścią o wykorzenieniu, potrzebie przynależności. Mekas często zwraca oko kamery na siebie, opowiadając o tym, co stracił, o tym, czego szuka. Przede wszystkim jednak przeplata swoją historię z obserwacjami innych. To jego wojerystyczne popędy niosą ten film.

To dzieło przejmujące, które można odczytywać w sposób bardzo współczesny. Mimo tego, że obok Walden jest to najdłuższy film reżysera, jest on również najłatwiej przyswajalny. Narracja, którą posługuje się Mekas, jest znacznie prostsza do odczytania niż w jego innych produkcjach.


3. „Autoportret” (1980)

Mekas nie lubił rozstawać się ze swoją kamerą. W przypadku tego filmu zrobił jednak wyjątek i przekazał ją w ręce operatora. Sam dał się ponieść strumieniowi myśli, skacząc z tematu na temat. Zaczął od tłumaczenia, jak wymówić jego nazwisko by przejść przez różne tematy – od filozofii malarstwa po wytłumaczenie czemu sączy piwo. Mekas był znany z tego, że przyjmował pod swój dach młodych artystów. Nie odmawiał im też spotkań. Oglądając Autoportret można poczuć się tak, jak gdyby widz sączył piwo razem z nim i wpadł w pętle jego gawędziarstwa. W porównaniu do innych dzieł Mekasa produkcja jest jedynie mgnieniem, bo trwa 20 minut. Nie można poznać po niej Mekasa bardziej niż po jego pełnych metrażach, w których zostawiał całe swoje serce, ale można poczuć się jak przyjaciel twórcy. To też miłe uczucie.

Przeczytaj również:  Sami przeciw wszystkim. Podsumowujemy konkurs główny 47. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych

4. „Kiedy szedłem przed siebie, widziałem króciutkie przebłyski piękna” (1972)

“Kiedy szedłem przed siebie, widziałem króciutkie przebłyski piękna” – mat. prasowe/Nowe Horyzonty

Mekas zawsze szedł dalej. Nawet, gdy jego ujęcia były statyczne a dłonie roztrzęsione. Tak, jakby cieszył się wszystkim dookoła. Tak, jakby wszystko go ekscytowało. Jak sam pisał – „Każda doskonała forma sztuki zaczyna kłamać. Najpewniejszym sposobem, by zyskać styl, jest właśnie kłamstwo”. W tym filmie widać, że Mekas jest mistrzem sztuki improwizacji. W produkcji w dużej mierze wykorzystuje podwójną ekspozycję. Czemu? Być może, by pokazać jeszcze więcej piękna – w raptem kilku klatkach.


5. „365 dni” (2007)

“365 dni” – klatka z filmu

Jest rok 2007. 85-letni Jonas Mekas postanawia opowiedzieć o całym roku ze swojego życia za pomocą dziennika filmowego. Jednymi dniami kieruje ją na innych, innymi na siebie. To opowieść o codzienności niezwykłego człowieka, który jednego dnia słucha sprzeczki między Susan Sontag a Béla Tarr, innego rozmawia z młodymi adeptami sztuki filmowej. Mekas nie boi się wyswobodzić żadnej ze swoich myśli, a widz może cieszyć się jego przemyśleniami na temat awangardy Mai Deren, czy… kryzysu Britney Spears. Reżyser z wielką empatią czytał artykuł o „księżniczce popu” golącej swoją głowę. „Normalny artysta? Artysta, który nie przeżywa kryzysów? To prawdziwa katastrofa” – podsumowuje Mekas. 365 dni to feeria doświadczeń i inspiracji. By obejrzeć jeden z najlepszych projektów Mekasa, wystarczy zatrzymać się na klatce schodowej Nowych Horyzontów – filmy będą wyświetlane na monitorach.

Tekst powstał we współpracy z Lithuanian Culture Institute i Pracownią Szumu. Zachęcamy do udziału w retrospektywie Mekasa na festiwalu Nowe Horyzonty.  Stacjonarna edycja festiwalu odbędzie się w dniach 21-31 lipca a aż do 7 sierpnia możecie chłonąć kino festiwalowe w wersji online

 

 

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.