Advertisement
FestiwaleKinoNowe Horyzonty 2026Recenzje

„Czarna kula” – Daje fula | Recenzja | Nowe Horyzonty 2026

Jakub Nowociński
Penelope Cruz w filmie Czarna kula
fot. „Czarna kula” / materiały prasowe MFF TAURON Nowe Horyzonty

Hiszpańskie kino ma na tegorocznych festiwalach naprawdę silną reprezentację – od świetnego dramatu psychologicznego z brawurową rolą Javiera Bardema (Natura miłości), przez najciekawszy od lat film Almodóvara (Gorzkie święta), aż po jedno z największych objawień tegorocznego Cannes – Czarną kulę. Dzieło Javiera Ambrossiego i Javiera Calvo opuściło Lazurowe Wybrzeże z opinią widowiskowego filmu-giganta, a queerowy duet reżyserski znany w Hiszpanii jako Los Javis został uhonorowany nagrodą za najlepszą reżyserię (przyznaną ex aequo z Pawłem Pawlikowskim). Nic dziwnego, że film szybko stał się jednym z najbardziej oczekiwanych tytułów roku. Polska publiczność mogła po raz pierwszy zobaczyć go podczas MFF Tauron Nowe Horyzonty.

Czarna kula to niezwykła próba dopisania historii, której materialny ślad niemal całkowicie zaginął. Film wyrasta z La Bola Negra, fragmentarycznej, nieukończonej sztuki Federica Garcíi Lorki – wybitnego poety i dramaturga, dziś uznawanego za jedną z najważniejszych postaci hiszpańskiej kultury queerowej. W 1936 roku, w początkach wojny domowej, artysta stał się więźniem politycznym; aresztowany, a następnie rozstrzelany przez bojówki frankistowskie. Tekst, nad którym pracował przed śmiercią, miał opowiadać o tłumionym homoseksualizmie i niszczycielskiej sile społecznego wykluczenia. Tajemnicą pozostaje, czy dalsza część dramatu nigdy nie powstała, czy przepadła w chaosie historii. Ambrossi i Calvo próbują wypełnić tę lukę, zamieniając kilka zachowanych stron La Bola Negra w epicką, dwuipółgodzinną opowieść rozgrywaną na trzech płaszczyznach czasowych. 

1932, 1937 i 2017. Trzy historie trzech bohaterów, które stopniowo ujawniają swoje wspólne źródła. Chronologicznie pierwszy jest Carlos (Milo Quifes), młody gej ubiegający się o członkostwo w elitarnym miejscowym kasynie. Podczas tajnego głosowania biała kula oznacza przyjęcie kandydata, czarna – jego odrzucenie. Drugi chronologicznie, ale najważniejszy dla całej historii, jest wątek Sebastiána (świetna, poruszająca kreacja hiszpańskiego piosenkarza Guitarricadelafuenta). Imię bohatera jest zresztą nieprzypadkowe: świętego Sebastiana uznaje się za pierwszą w historii ikonę gejowską oraz nieoficjalnego patrona osób homoseksualnych. Poznajemy bohatera w środku hiszpańskiej wojny domowej – konfliktu między republikanami a nacjonalistami generała Franco, który na dekady ukształtował polityczną historię kraju. Młody mężczyzna, wyrzucony przez życie na stronę nacjonalistów, próbuje po prostu jakoś przetrwać w świecie wszechobecnej przemocy i rozpadu. Wkrótce na jego drodze pojawia się ranny Rafael (Miguel Bernardeau), z którym połączy go silne uczucie. Trio domyka Alberto (Carlos González), historyk zajmujący się gejowskim dziedzictwem, który po śmierci dziadka próbuje odkryć prawdę o jego przeszłości.

Kadr z filmu Czarna kula
fot. „Czarna kula” / materiały prasowe MFF TAURON Nowe Horyzonty

Czarna kula od początku sygnalizuje, że nie zamierza zajmować się realistyczną rekonstrukcją przeszłości, lecz jej romantycznym przetworzeniem. Queerowa historia, którą film próbuje odzyskać, nie zachowała się w dokumentach ani kronikach, lecz we fragmentach urwanych i wymazanych zdań. Duet twórczy uznaje, że tych przemilczeń nie da się wypełnić chłodnym realizmem. Do tego potrzeba ponieść się wyobraźni, wzniosłości i emocjonalnemu nadmiarowi.

Losy trzech bohaterów tworzą szkatułkową konstrukcję, w której kolejne historie zaczynają się od siebie odbijać. Ambrossi i Calvo mieszają przy tym różne poziomy filmowej fikcji, a także oddają hołd dwóm formom sztuki szczególnie bliskim Fredericowi Lorce: poezji i teatrowi. Nieprzypadkowo w scenariuszu powraca wątek dramaturgicznej kariery Alberto, a także wiersza miłosnego, odnalezionego przez Sebastiana w kieszeni spodni Rafaela. Te bezpośrednie odwołania działają jak odsunięcie kurtyny dosłowności. Wskazują, że mamy traktować filmowy świat Czarnej kuli jak spektakl – widowisko skomponowane pod zachwyt i poruszenie. Już pierwsze sceny, drobiazgowo skomponowanych, pięknych kadrów na rodzinną wioskę Sebastiana, mówią nam o metaforyce tego obrazu i o wrażliwości, z jaką należy go przyjąć. 

Choć historie trójki bohaterów stale się przenikają, każda z nich zachowuje odrębny rytm i język wizualny. Hiszpania 1932 roku to świat przed katastrofą – uporządkowany, elegancki, jak gdyby wyjęty z literatury. Calvo i Ambrossi budują go z szerokich kadrów, pięknych lokacji i barokowej, teatralnej scenografii. To rzeczywistość schludnych garniturów, idealnie opadających na czoło włosów i obrazów, w których każdy szczegół zdaje się przemyślany. Ale za tą elegancką formą kryje się historia wykluczenia. Carlos próbuje wejść do świata, który od początku daje mu znać, że nie jest dla niego przeznaczony. Jego pragnienie przynależności staje się pierwszą odsłoną pytania, które powraca w całym filmie: jak żyć w świecie, który odmawia komuś prawa do bycia sobą.

Kadr z filmu Czarna kula
fot. „Czarna kula” / materiały prasowe MFF TAURON Nowe Horyzonty

W 1937 roku elegancki, uporządkowany świat przedwojennej Hiszpanii rozpada się pod gruzami wojny. Ruiny, martwe ciała i lejąca się krew zastępują wcześniejszą harmonię obrazu. Wojenny pejzaż Calvo i Ambrossiego jest przy tym niezwykle sensualny – lepki, upalny, pachnący potem i buzującym w powietrzu pożądaniem. Sebastian zostaje otoczony przez spocone, piękne męskie ciała, na które ciągle skierowana jest uwaga kamery; reżyserski duet tworzy tu fantazję o żołnierzach siedzących nago na skałkach, kąpiących się w morzu czy myjących się nawzajem pod prysznicem. Film buduje napięcie między wszechobecnym okrucieństwem a nieustającym pragnieniem. Ta zmysłowość nie łagodzi wojennej rzeczywistości – przeciwnie, jeszcze mocniej podkreśla jej tragizm. W świecie przemocy bohaterowie wciąż pozostają ludźmi: czują, pragną i szukają bliskości. Potrzebują także chwili wytchnienia i oderwania się od okrutnej rzeczywistości, tak jak we wspaniałych scenach musicalowych ze zjawiskową Penélope Cruz. Hiszpańska ikona jako charyzmatyczna, eteryczna femme fatale w kabaretowym makijażu całkowicie kradnie show i rozsadza ekran w tych kilku wyjątkowych muzycznych momentach. 

Przeczytaj również:  „Fiord” – Nikt nie ma racji | Recenzja | Nowe Horyzonty 2026

Współczesność wnosi do filmu zupełnie inny rytm. Kamera prowadzona z ręki podąża za Albertem przez zatłoczone ulice, oddając chaos i pęd teraźniejszości. To świat najbardziej nam znany, naturalistyczny i wyraźnie kontrastujący z pozostałymi przestrzeniami. Bliskość i pragnienie nie są już w nim czymś zakazanym ani ukrywanym. Twórcy pokazują jednak, że każda epoka niesie ze sobą własne dylematy. Alberto może znaleźć sobie chłopaka na seks w pięć minut, ale nadal musi walczyć o uwagę najbliższych osób. Może wziąć w swoim kraju ślub i adoptować dziecko, ale stale mierzy się z dziedzictwem traumy poprzednich pokoleń. Ambrossi i Calvos przekonują, że historia queerowej emancypacji nie kończy się wraz z odzyskaniem (podstawowych zresztą) praw – przeszłość nadal odciska się na sposobie, w jaki bohater buduje własną tożsamość i relacje.

Kadr z filmu Czarna kula
fot. „Czarna kula” / materiały prasowe MFF TAURON Nowe Horyzonty

Te trzy historie stale rymują się ze sobą, dopowiadają się nawzajem, tworząc większą niż życie całość, momentami na wskroś melodramatyczną i sentymentalną. Stawka każdej z nich jest wielka, a więc wielkie są także emocje. Duet reżyserski z pełną świadomością oddają się sile tych uczuć. Jak mówi jedna z bohaterek filmu: „serce pedała to ocean tajemnic”. I trudno o zdanie, które lepiej oddawałoby ambicję Czarnej kuli – próbę zamknięcia w jednej, widowiskowej opowieści całego ogromu queerowych doświadczeń, wynikających z pragnienia bycia sobą i kochania mimo niesprzyjających okoliczności. Niektórzy mogą ugiąć się pod ciężarem i skalą tej historii; ci, którzy przyjmą ją z całym dobrodziejstwem inwentarza, zostaną całkowicie pochłonięci przez magię filmowego obrazu. 

korekta: Daniel Łojko


Tekst powstał we współpracy partnerskiej z Międzynarodowym Festiwalem Filmowym TAURON Nowe Horyzonty. 

+ pozostałe teksty

Zastępca redaktorki naczelnej, redaktor i koordynator social media Filmawki. Miłośnik kina i teatru, z zawodu psycholog. Na co dzień pracuje w instytucji kultury.

Ocena

8 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.