KomiksKultura

“Nie przebaczaj” – western na międzywojennych Kresach [RECENZJA]

Andrzej Badek
Kuba Ryszkiewicz western nie przebaczaj
Protagonista i antagonista komiksu fot. Materiały prasowe

Kiedy W lesie dziś nie zaśnie nikt ukazał się na Netflixie wiosną tego roku, w trybie przyspieszonym, wywołanym pandemią, tysiące fanów slasherów krzyknęły z radością. Oto i jest on: polski horror. Osadzony na dalekiej prowincji, z polskimi aktor(k)ami. I choć film Bartosza M. Kowalskiego daleki był od ideału, zapisze się w historii jako pierwszy udany przedstawiciel swojego gatunku.

Mnie jednak marzyła się od dawna inna produkcja. Jako fan westernu; gatunku, który jak żaden inny potrafi wziąć na warsztat tematy zemsty, podróży, kryzysu męskości czy samotności, czekałem na kogoś, kto zaadaptuje ten gatunek do polskich realiów.

Czy istnieje bowiem lepszy okres do tego celu niż wschodnie tereny II Rzeczpospolitej w okresie poprzedzającym II wojnę światową? Wielkie obszary żyznych nizin Ukrainy, hektary gęstych wschodnich lasów czy rozległe bagna, a wszystko położone na spornych terenach, na które władza państwowa docierała z opóźnieniem lub wcale. Teren pomiędzy młodą II Rzeczpospolitą, a osłabioną po wewnętrznej wojnie Rosją jawił mi się jako idealna przestrzeń dla historii o przeróżnych bandach wyrzutków; rewolwerowców, dezerterów czy rolników, którzy zmuszeni zostali porzucić wyludnione przez wojnę lub głód wsie.

Minęło dużo czasu nim doczekałem się spełnienia swojego marzenia. Co ciekawe, stało się to nie w formie filmu, jak pierwotnie myślałem, ale poprzez komiks. Kuba Ryszkiewicz wraz z Marianną Strychowską oddali w nasze ręce Nie przebaczaj – niemalże 250 stron komiksu o zemście wymierzanej poza (nieistniejącym) aparatem prawnym, gdzieś na dalekim wschodzie II RP.

Scenariusz powieści nie jest szczególnie skomplikowany. Dostajemy do rąk opowieść o krwawej zbrodni, a następnie poszukiwaniu sprawiedliwości przez głównego bohatera. Próżno szukać tu wielkich zwrotów akcji czy nadmiernej subtelności. Charaktery zobrazowane na kartach komiksu są czarne lub szare. Niemniej nie mówimy tu o skomplikowanych odcieniach szarości i trudnych dylematach moralnych, a raczej o postaciach, które darzymy sympatią, mimo ich działań. I bardzo dobrze! W tym leży siła Nie przebaczaj: to prosta historia, która garściami czerpie z amerykańskiej klasyki filmowej.

Przeczytaj również:  "Arab przyszłości. Dzieciństwo na Bliskim Wschodzie (1978–1984)" - Trzech dyktatorów [RECENZJA]
Nie przebaczaj western na kresach Kuba Ryszkiewicz
Kadr z komiksu fot. Materiały prasowe

Już okładka i pierwsze kadry zapowiadają nam, że do czynienia będziemy mieć z mroczną opowieścią. Zwrócony plecami do czytelnika mężczyzna z nożem, z którego kapie krew. Pomieszczenie pełne zwłok zamordowanych prostytutek. Nagie ciała kobiet, ubranych w buty na wysokim obcasie i pończochy rozrzucone po szykownie urządzonym pokoju z kryształowym żyrandolem i licznymi obrazami na ścianie. Wszystkiemu przygląda się złowroga postać w czarnym płaszczu, opierająca się kościstą dłonią o framugę drzwi wejściowych.

Zapomnijcie o gorącym słońcu, małych miasteczkach z szeryfem, czy pojedynkach w samo południe. Jest ciemno, brudno i złowrogo. Tym samym treść komiksu doskonale współgra z jego formą.

Obiektem zemsty naszego protagonisty staje się oddział bandytów pod wodzą okrutnego Rosjanina. Wykorzystanie tego oczywistego, historycznie nacechowanego stereotypu złego wschodniego sąsiada to zabieg dość tani, ale przynosi zamierzone efekty. Mężczyzna ów to ucieleśnienie zła, z którym zmierzy się młody Tadeusz, a który wzbudzi w nas odpowiednio silne i negatywne odczucia.

Nieco problematyczna wydaje mi się przyjęta przez autora stylizacja językowa. Rosjanin, wraz ze swoim gangiem, porozumiewają się mieszanką języka polskiego i rosyjskiego, ale cała zawartość dialogowych dymków zapisana jest alfabetem łacińskim. Tworzy to z jednej strony pewien dyskomfort estetyczny dla ludzi biegłych w tym ostatnim języku, jak i możliwość niezrozumienia niektórych dialogów dla tych, którzy nigdy nie mieli z nim do czynienia. Z drugiej strony kontekst wypowiadanych słów jest zazwyczaj oczywisty, więc czynnik ten nie musi wcale czytelnikowi wadzić.

Przeczytaj również:  "Koniec Świata w Makowicach" [RECENZJA]
Nie przebaczaj western na kresach
Wiedunja na kartach komiksu fot. Materiały prasowe

Od zawsze problematycznym motywem westernu byli Indianie. W większości utworów tego gatunku wątki z rdzennymi mieszkańcami Ameryki to podręcznikowy przykład zawłaszczenia kulturowego i wykorzystania tej cywilizacji do czysto narracyjnych celów. Na szczęście, w osadzonej w Polsce historii ten problem nie istnieje, niemniej autor sprytnie wykorzystał pewne gatunkowe naleciałości wynikające z często powtarzanego motywu Indian. Tutejszym odpowiednikiem wielokrotnie używanej kliszy mędrca z lokalnej ludności jest postać Wiedunji.

W polskim folklorze znaleźć można wiele podań o mądrych starych kobietach, które parają się magią. Szeptuchy, szeptunki, wiedźmy – nazw dla owych kobiet, parających się zielarstwem czy zbywaniem płodów, przez historię przewinęło się wiele. Dla Ryszkiewicza stanowiły one źródło inspiracji dla postaci kobiety, która uzdrowi i wyszkoli bohatera jego komiksu, co bez wątpienia dodało opowieści kolorytu, legendarnej “słowiańskości” i jeszcze mocniej osadziło historię we wschodnioeuropejskim kręgu kulturowym.

Czy W lesie dziś nie zaśnie nikt albo Nie przebaczaj to jaskółki, które wróżą, że polscy twórcy coraz chętniej sięgną wkrótce po drzemiący w polskich puszczach i polach potencjał i przekują go w solidne powieści, komiksy lub filmy gatunkowe? Z umiarkowanym optymizmem staram się tak sądzić. Niezależnie jednak od tego, czy jest to nowy trend, czy też wyjątek od reguły, cieszę się, że Nie przebaczaj może trafić na moją i Waszą półkę, bo dobrych historii nigdy nie jest zbyt wiele.

Jedna odpowiedź do ““Córka boga”, czyli “The Other Lamb” [RECENZJA]”

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.