Festiwal Filmowy Pięć Smaków 2020FestiwaleFilmyRecenzje

Czy jest gdzieś świat dla starych gejów? – “Suk Suk” [RECENZJA]

Andrzej Badek
suk suk ray yeung
fot. Materiały prasowe

Jeden kraj, dwa systemy. Zasada ta, powtarzana niczym buddyjska mantra stanowi zawsze punkt wyjścia do zrozumienia twórczości współczesnych hongkońskich artystów. Doktryna, która określa, że Hong Kong stanowi jednocześnie część Chin, ale – przynajmniej do 2047 roku – cieszy się określoną swobodą kapitalistycznego systemu pozostałego po Brytyjczykach, służy zwykle do uwypuklenia dychotomii świata zachodniego i wschodniego. Dwóch starożytnych kultur, które przez tysiące lat równolegle kształciły inne nurty filozoficzne, polityczne i społeczne. A jednak Suk Suk Raya Yeunga w bolesny, choć piękny sposób obrazuje, że istnieją punkty styczne dla obu kultur. Jednym z nich jest absolutny brak zrozumienia dla starości.

Niezależnie, czy spojrzymy na Hong Kong od strony tradycyjnego modelu rodzinnego Chin, czy liberalnego ustroju kapitalistycznego, starzy ludzie są uprzedmiotowieni do roli wspierania swoich potomków. Mają służyć za wsparcie finansowe, poradę, odebranie wnuczki z przedszkola. Nikt nie pochyla się nad ich potrzebami, zainteresowaniami. Nikt nie zadaje sobie pytań, co czują. A przecież to właśnie okres starości jest tym momentem, gdy można wreszcie przestać biec, przystanąć i zadać sobie pytanie, kim tak naprawdę się jest. Refleksje i wnioski z tej analizy potrafią nieraz być radykalne.

Tak jest w przypadku dwóch głównych bohaterów filmu. Pak to siedemdziesięcioletni taksówkarz, od lat żonaty. Hui jest emerytem, z żoną rozstał się lata temu, usilnie walczy o poprawę relacji z dziećmi. Obaj panowie dopiero w dojrzałym wieku zdali sobie sprawę, że są homoseksualistami. Pak jest pod tym względem bardziej otwarty. Choć zataja swoją seksualność przed rodziną, regularnie uczestniczy w życiu lokalnego stowarzyszenia zrzeszającego starszych gejów. Obaj żyją w rozdarciu. Z jednej strony towarzyszy im ciągły lęk przed utratą rodzin, które szczerze kochają, a z drugiej pragną przeżyć choć raz prawdziwe romantyczne uczucie.

Przeczytaj również:  "Ucieczka na srebrny glob" – Ciemna strona księżyca | Recenzja

Romans bohaterów ukazany jest w sposób bardzo subtelny, który nie zgorszyłby nawet największych purystów. Opiera się on o codzienne drobne gesty mężczyzn, którzy w swojej naiwności i braku doświadczenia przypominają czasem wręcz parę nastolatków, dopiero odkrywających swoje ciało i funkcjonowanie w relacji z partnerem. Wyrywanie kilku godzin z życia rodzinnego, żeby się spotkać, wspólne sceny gotowania, a wreszcie subtelne reakcje na dotyk kreują delikatny obraz niepewnego uczucia, które w każdej chwili może zostać zdeptane przez społeczne uprzedzenia i konwenanse.

Suk Suk Pięć Smaków
Ważnym elementem relacji obu bohaterów jest wspólne przyrządzanie posiłków. fot. Materiały prasowe

Suk Suk nie ogranicza się jednak do wątku homoseksualnego. Deliberuje nad kwestią społecznego zabezpieczenia seniorów. Pak i Hui mają potencjalne wsparcie w swoich potomkach, ale co z samotnymi mężczyznami? Stowarzyszenie, do którego należy Pak próbuje organizować się w nieśmiały oddolny ruch: celem jest stworzenie domu opieki dla starszych homoseksualnych mężczyzn. Przestrzeni, która służyć by miała nie tylko zapewnienia fizjologicznego bytu seniorom, ale również możliwości życia zgodnie z własną tożsamością. Jak jednak walczyć o swoje prawa, jak wypowiadać się w mediach, skoro własna rodzina nie wie, kim jesteś?

Zachodnia i północna Europa bywają często stawiane za wzór regionów, które najlepiej na świecie radzą sobie z upodmiotowieniem starszej części populacji. Na skutek postępu medycyny, coraz większa liczba seniorów dożywa wieku starczego w dobrym zdrowiu. Mierzą się jednak z pustką braku perspektyw i społecznej roli. Znamienne zatem, że tytuł, który tak subtelnie porusza problematykę “co dalej” przychodzi do nas nie z Niemiec czy Szwecji, ale właśnie z Hong Kongu.

Przeczytaj również:  "Kot rabina" - sierściuch z charakterem [RECENZJA]

Suk Suk zupełnie zmienia perspektywę patrzenia na starość. To już nie widok poczciwej babci i dziadka, którzy siedzą na fotelach przed telewizorem, ani schorowanych seniorów, ale obraz twarzy pełnych energii i wigoru, choć naznaczonych licznymi zmarszczkami. I może właśnie na tym polega największa siła filmu: żebyśmy częściej postrzegali naszych dziadków i babcie nie jako członków rodziny, ale ludzi z krwi i kości, którzy w jesieni swojego życia dalej mogą realizować swoje marzenia, cele i ambicje. Tak jak Pak oraz Hui.

Ocena

8 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

"Tamte dni tamte noce"

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.