Advertisement
Seriale

“Sex Education” – Otwarcie o waginie [RECENZJA]

Andrzej Badek
Sex Education

Everything’s Gonna Be Alright w tle, trzęsący się żyrandol na pierwszym planie. Następnie kamera odjeżdża do tyłu, filmując kobietę oglądającą telewizję, małego psa i mężczyznę pracującego przy stole. Następnie wychodzi na zewnątrz i kieruje się ku oknu na piętrze. W tym momencie montaż istotnie przyspiesza; widzimy nagie ciała dwojga bohaterów uprawiających seks w akompaniamencie ostrego rockowego riffu gitarowego. Szybko okazuje się, że kochankowie mają rozbieżne oczekiwania, a mężczyzna udaje swój orgazm. Tak rozpoczyna się pierwszy odcinek jednej z najnowszych produkcji Netflixa – Sex Education. Od pierwszej minuty widać, że amerykańsko-brytyjska koprodukcja będzie odważna i spróbuje opowiedzieć o seksualności w sposób inny niż kino ma w zwyczaju. Czy skutecznie?

W kolejnych minutach serialu zostajemy wprowadzeni w świat Otisa Thompsona (w tej roli Asa Butterfield), szesnastolatka, którego matka to seksuolożka i terapeutka. Młody bohater posiada, dzięki wszechobecnej w domu aury seksualności, sporą wiedzę teoretyczną w tej dziedzinie. Ten fakt stanowi punkt wyjścia dla całego serialu, który opowie historię prowizorycznej kliniki porad seksualnych, które w swoim liceum założy Otis wraz z ekscentryczną Maeve (rewelacyjna Emma Mackey).

Zobacz również: Alita: Battle Angel – [RECENZJA]

Świat przedstawiony w produkcji Netflixa jest szalenie intensywny. Wysycone barwy w sposób hipnotyzujący przykuwają oko widza. Bohaterowie są ekspansywni, często głośni, a licealny świat tętni życiem; uczniowie plotkują, kochają się, nienawidzą. Wszystko to świetnie wpasowuje się w klimat znany nam z licznych komedii romantycznych czy coming of age, które cieszą się ogromną popularnością wśród młodych widzów. To właśnie oni stanowią główną grupę odbiorców, do których skierowany jest serial.

Przeczytaj również:  "Formuła 1: Jazda o życie", czyli jak nadążyć za bolidami F1 [RECENZJA]

Sex Education

Serce Sex Education bije zdecydowanie po lewej, liberalnej stronie. Znajdziemy tu prawdziwe bogactwo różnorodności; różne orientacje seksualne, odmienne modele rodziny; od tradycyjnej chrześcijańskiej począwszy, a na trudnym małżeństwie dwóch lesbijek wychowujących syna skończywszy. Na etapie scenariusza plan włączenia tylu wątków w serial, liczący zaledwie osiem odcinków po około 50 minut każdy, musiał wydawać się co najmniej ryzykowny. Został on jednak rozpisany w taki sposób, że znaczna większość postaci dostaje tutaj swoją własną historię, nadającą im głębię.

Zobacz również: „Czarny poniedziałek”, czyli Wall Street once again [RECENZJA]

Być może sukces produkcji polega na tym, że podchodzi do tematyki seksu w sposób otwarty a jednocześnie nieoczywisty. Relatywnie niewiele czasu poświęca się na ekranie na dyskusje na temat sfery fizycznej; każda terapia ma wymiar przede wszystkim psychologiczny. Odpowiedzi podawane przez serial nie są odkrywcze, ale w szerszym kontekście są niesamowicie potrzebne zarówno bohaterom, jak i dorastającym widzom. Dlaczego chcesz szybkiej inicjacji seksualnej? Czego oczekujesz od swojego partnera w trakcie stosunku? Czy wszystko jest ze mną w porządku, jeśli w wieku szesnastu lat się nie masturbuję? Trudne aspekty zostają wplecione w obraz pełen humoru; lekki i kolorowy.

Sex Education

Tam, gdzie trzeba Sex Education jest bardzo poważny. Rewelacyjnie podchodzi do szalenie trudnego tematu aborcji. Podczas gdy większość dyskusji w naszym kraju sprowadza się do analizy tematu pod względem moralnym i etycznym, w serialu obserwujemy proces przez pryzmat ciężaru decyzji i emocji, które towarzyszą jednej z głównych bohaterek. Kobieca solidarność, która zawiązuje się między nią, a starszą kobietą, która również decyduje się usunąć ciążę stwarza zupełnie nowy wymiar spojrzenia na to, z czym mierzą się postaci. Nawet protestujący pod kliniką przeciwnicy aborcji nie zostali potraktowani jako tło, ale ukazani jako ludzie z krwi i kości; początkujący idealiści, zagubieni w życiu tak samo jak inni.

Przeczytaj również:  "Ratched", czyli niepotrzebne żerowanie na klasyku [RECENZJA]
Zobacz również: „Anioł” – Śmierć ma piękne oczy [RECENZJA]

Każdej relacji ukazanej w produkcji daleko do ideału. Matka bohatera niejednokrotnie narusza jego prywatność, najlepsi przyjaciele ranią się nawzajem, młodzieńcze miłości rodzą się i umierają. W większość z nich tchnięto jednak duże pokłady ciepła, które, wraz z niedoskonałościami, nadają im dużo naturalności. Relacje te składają się w spójną i dynamiczną społeczność, w której skład wchodzą zarówno buntownicza Maeve, mieszkająca sama w małej przyczepie kempingowej, mający problemy z samoakceptają Otis, będący pod silną presją ambitnych matek Jackson czy Eric, którego ojciec powoli zaczyna akceptować odmienność syna.

Netflix oddał w ręce widzów niesamowicie przemyślaną produkcję. Obraz, celujący w nastolatków, będący z pozoru klasycznym teen drama, okazuje się być doskonałą okazją, żeby oswoić tematy, które nadal pozostają zbyt często w sferze tabu. Sex Education jest bardzo samoświadomy i, choć nie może być substytutem tytułowej edukacji seksualnej, w ramach której należy powiedzieć o wiele więcej, może stanowić jej istotne uzupełnienie.


Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.