“Gra o Tron” – S08E02 albo Bitwa o Helmowy Jar 2 [RECENZJA]

Na samym początku przyznam się przed Wami do czegoś. Należę do agnostyków Pieśni Lodu i Ognia. Przed laty byłem ogromnym fanem serii; tak serialu, jak i ksiażek, ale wraz z początkiem piątego sezonu oraz opieszałością George’a R.R. Martina, moja gorąca miłość wypaliła się niczym stos Shireen. Tym niemniej, śledziłem cały czas kolejne losy bohaterów, a w zeszłym tygodniu skorzystałem z zaproszenia HBO Polska na premierę pierwszego odcinka na kinowym ekranie. Nowa odsłona serialowego intra; rozkładające się na planszy tafle lodu oraz muzyka, która na pokazie została odegrana na żywo na elektrycznej gitarze, wywołały u mnie ciary ekscytacji na plecach. Momentalnie przypomniałem sobie, z czego wynikała moja pierwotna miłość do serii.

Zobacz również: “Gra o Tron” – S08E01 [RECENZJA]

I faktycznie – godzinna ekspozycja, którą zostaliśmy uraczeni w zeszłym tygodniu była satysfakcjonująca i rozbudziła w nas apetyt na więcej; szczególnie, że kończyła się soczystym cliffhangerem w postaci przybycia ser Jaimiego Lannistera do Winterfell. Niestety, dzisiejszy seans, spędzony w domowych warunkach spowodował, że klapki opadły z oczu i ujrzałem wady serialu, o czym poniżej. Aha, oczywiście będą spoilery, więc jeśli ich nie lubicie i nie widzieliście jeszcze pierwszych dwóch odcinków to wróćcie później. Będę czekał.

Winterfell z początku finałowego sezonu to prawdziwy skarbiec naszych ulubionych bohaterów. W murach miasta stacjonuję prawdopodobnie każda postać, którą lubicie. Twórcy postanowili poświęcić więc nie jeden, ale aż dwa odcinki, żebyśmy mogli się nacieszyć interakcjami pomiędzy nimi. Czego tutaj nie ma? Brienne spotyka Jaimiego oraz Tormunda, Arya rozmawia z Ogarem i Dondarrionem, a także przeżywa swój pierwszy raz z zaprzyjaźnionym kowalem imieniem Gendry. Ser Jaimie ma okazję zmierzyć się z przeszłością rozmawiając z Branem i wybłagać życie przed dwiema chłodnymi femme fatale: Lady Sansą Stark oraz Królową Daenerys Targaryen Tysiąca Określeń. Te dwie panie również zaliczają twardą konfrontację między sobą w cztery oczy, w trakcie której delikatna nić porozumienia zostaje szybko rozerwana deklaracją Sansy o niezależności Północy od Żelaznego Tronu.

Zobacz również: Omówienie drugiego odcinka w formie podcastu!

Niestety, to kolejny epizod, w którym rola Tyriona, niegdyś najbystrzejszego z graczy, zostaje sprowadzona do utarczki z królową oraz nostalgicznej rozmowy z bratem. Więcej emocji wzbudził we mnie powrót Theona Greyjoya, którego postać na przestrzeni sezonów przeszła kilkukrotną metamorfozę i który wreszcie wrócił w progi jedynego miejsca, będącego kiedykolwiek dla niego prawdziwym domem. Podobnych rozmów, wspomnień i smaczków dla fanów można wymieniać jeszcze długo, ale nie taki jest cel tego tekstu. Ktoś w komentarzu na Youtube zauważył, że pewnie dla wielu postaci było to pożegnanie, ponieważ prawdopodobnie nie przetrwają kolejnego odcinka. Zapewne to prawda, ale nie umniejsza wad odcinka: oprócz ekspozycji, NIC się tutaj nie dzieje.

Gra o tron

Gdyby Gra o Tron była wydana w sposób netfliksowy – cały sezon naraz – nie byłoby to niczym złym. Dwie godziny rozmów z bohaterami, po których od razu włączylibyśmy kolejną, w której (mam nadzieję!) jest wielka bitwa budowałyby doskonałe napięcie. W przypadku danej przez HBO formy 1/3 sezonu za nami, a historia nie posunęła się do przodu. Oddajmy jednak Cezarowi, co należy do Cezara; jakkolwiek pod względem akcji drepczemy w miejscu, fabułę posunięto do przodu w trzech kwestiach.

Po pierwsze, znamy plan naszych bohaterów: rzucenie swych sił na Nocnego Króla, gdy tylko ten złapie przynętę, za którą ma służyć Bran. Po drugie, wreszcie poznaliśmy motyw głównego antagonisty – Trójoka Wrona, niegdyś Brandon Stark to skarbnica ludzkiej wiedzy na temat przeszłości i teraźniejszości, stąd przywódca Innych, dążący do eliminacji ludzkości chce go zgładzić w pierwszej kolejności. I po trzecie, Daenerys dowiedziała się, że jest ciotką Jona. Pozostaje nam zaczekać do kolejnych odcinków na to, jakie konsekwencje będzie miała ta wiedza.

Zobacz również: Omówienie pierwszego odcinka w formie podcastu!

W trakcie seansu miałem cały czas poczucie, że scena uzbrajania mieszkańców i przygotowania miasta coś mi przypomina. Dopiero po napisach końcowych zdałem sobie sprawę, jak bardzo podobna stylistycznie sekwencja występuje w filmie Władca Pierścieni: Dwie Wieże, przed Bitwą o Helmowy Jar. Ser Davos uzbrajający i karmiący wieśniaków, bohaterowie szykujący się do bitwy przeciw armii, która wielokrotnie przewyższa ich liczebnością wydają się być mocno zainspirowane jacksonowską trylogią. Wydaje się, że nawet pora dnia, w okolicy zmierchu oraz zimny, ciemny kamień północnej stolicy koresponują ze scenami w rohańskiej twierdzy, Pieśń Podricka w punkcie kulminacyjnym skojarzyła mi się z kolei ze smutną piosenką wyśpiewywaną w Powrocie Króla przez Pippina, gdy armia gondorskich rycerzy z Faramirem na czele ruszała odbić Osgiliath.

Dorzucę na koniec jeszcze jedno skojarzenie. Atmosfera rozmowy przy ognisku, z zachowaniem świadomości nieuchronnego starcia, które pochłonie wiele istnień przywodzi mi na myśl gry RPG od firmy Bioware, w których nasz bohater oraz jego towarzysze, z którymi zaprzyjaźnialiśmy się w trakcie gry, mieli okazję zamienić kilka ostatnich słów, napić się razem po raz ostatni czy też wspólnie zaśpiewać. Cóż, nie da się zaprzeczyć, że finał największego serialu fantasy wszech czasów robi wszystko, żeby zadbać o bazę fanów gatunku.

Zobacz również: Czy warto obejrzeć serial “Gentleman Jack” od HBO?

Odcinek zostawił mnie z całą masą pytań. Skoro finałowa bitwa ma rozpocząć się już w kolejnym odcinku, czy będzie trwała przez 2-3 kolejne ekranowe godziny? Jaki będzie jej wynik? Jeśli bohaterom uda się pokonać Nocnego Króla to jakie znaczenie będzie miał wątek Cersei i Żelaznego Tronu w obliczu tego? A może twórcy nas zaskoczą i finałowe starcie odbędzie się nie między Jonem i Daenerys a Nocnym Królem, a między nim i Cersei z Euronem u boku? Na to scenarzyści się pewnie nie odważą, ale byłby to godny upamiętnienia zwrot akcji. Zobaczymy: finał trwa. Podobnie jak na początku sezonu mamy jeszcze wiele niedomkniętych wątków i pozostaje nam tylko czekać na rozstrzygnięcie, kto przeżyje, a kto już wkrótce spojrzy na nas z ekranu trupioniebieskimi oczami!


3/5


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.