KomiksKultura

“Trawka: Jak zdelegalizowano marihuanę” [RECENZJA]

Andrzej Badek
trawka
Fragment okładki "Trawki" fot. Marginesy

Jeśli wierzyć wyznawcom hinduizmu, konopie siewne wywodzą się od Śiwy; niezwykle złożonej istoty boskiej, posiadającej ponad tysiąc imion. Podczas wielkiej wojny bogów z demonami, poświęcił się w celu ocalenia świata. W wyniku jego ofiary, na świecie pojawiły się liczne dary, klejnoty, a nawet nowi bogowie. Sam Śiwa otrzymał zaś krzak konopi, których nasiona zasiał w glebie, tym samym rozpoczynając historię jednej z najbardziej kontrowersyjnych roślin świata.

I choć autor niniejszego tekstu podchodzi do wspomnianej legendy z dużą dawką sceptycyzmu, nie jest w stanie odmówić jej sporej dawki uroku. Tym samym nie mogłem się też oprzeć sięgnięciu po Trawkę, wydaną w Polsce przez wydawnictwo Marginesy, a wspieraną poprzez patronat medialny przez organizację Wolne Konopie. Po zeszłorocznej niezwykle udanej pozycji Tetris. Ludzie i gry, byłem szczerze zaciekawiony, co ma do powiedzenia na temat marihuany Box Brown.

Sporządzony w czerni i bieli komiks ma aż 250 stron i rozpoczyna się od obrazkowego opisu działania marihuany na organizm ludzki, żeby płynnie przejść do jej miejsca w historii. Po krótkim opisie roli konopi w Indiach, autor zabierze nas do Europy, skąd bardzo szybko wyruszymy do Nowego Świata, gdzie Indianie niemalże od razu odnajdą nowe zastosowanie dla przywiezionych ze Starego Kontynentu roślin. I to właśnie w Ameryce Północnej zostaniemy już do końca przygody z utworem.

Marihuana - mity
Kadr z “Trawki” fot. Marginesy

Obok “Marii Juany”, jak o roślinie wyrażać się będą slangowo pierwsi północnoamerykańscy palacze, głównym bohaterem Trawki jest bowiem Harry J. Anslinger. Amerykański urzędnik, prywatnie oraz publicznie zagorzały rasista, od 1930 do 1962 kierował polityką narkotykową Stanów Zjednoczonych. To on odpowiedzialny jest za kształt debaty i liczne mity, które narosły wokół palenia marihuany.

Przeczytaj również:  PROJEKT FELLINI: "Niebieski ptak" (1955) | Epizod #5

Nie bez powodu wspomniałem o rasizmie, ponieważ w historii używki odgrywa on niebagatelną rolę. Sprowadzona do USA z Meksyku i palona przez imigrantów, czarnych robotników oraz młodzież substancja, szybko stała się pretekstem do prześladowań mniejszości. Marihuana miała deprawować młodych mieszkańców Stanów Zjednoczonych, odpowiadać za przemoc czy łamanie prawa. Anslinger przyłożył też rękę do stworzenia popularnego mitu o tym, jakoby palenie skrętów z konopi miało być pierwszym przystankiem na drodze do twardych narkotyków i degeneracji jednostki.

Box Brown z olbrzymią zapalczywością zabiera się za podważanie mitologii, którą wytworzyły Stany Zjednoczone poprzez zarządzane przez Anslingera Federalne Biuro do spraw Narkotyków. Powołuje się na badania, wskazuje palcem na nieścisłości i nielogiczności w rozumowaniu waszyngtońskich urzędników oraz przytacza liczne dowody na temat bezpieczeństwa samej substancji i jej użytkowania.

I choć bibliografia zamieszczona na ostatnich stronach komiksu zawiera bardzo poważne publikacje naukowe i z pewnością robi wrażenie, podczas lektury miałem poczucie, że Brown niezwykle emocjonalnie podszedł do tematu, który przedstawia. Jego opowieść jest zbyt mocno osadzona na kanwie historycznych wydarzeń i zbyt obfita w szczegóły, żeby uznać ją jedynie za graficzne zobrazowanie swojego poglądu na historię, a jednocześnie za bardzo subiektywna, żeby potraktować ją jako wiarygodne przedstawienie minionych wydarzeń.

Konopie, zioło, marihuana, skręty
Kadr z “Trawki” fot. Marginesy

Podczas swojej opowieści Brown staje się nie tyle człowiekiem walczącym ze szkodliwą mitologią ale swoistym anty-Anslingerem. O ile amerykański polityk jawi się jako nieodpowiedzialny populista, który wykorzystał władzę, żeby zakazać wykorzystania marihuany w jakiejkolwiek formie, traktując ją jak twardy narkotyk i rujnując życie tysiącom ludzi, których znaleziono z choć jednym skrętem w dłoni, o tyle autor rysuje się jako absolutny i hurraoptymistyczny zwolennik substancji.

Przeczytaj również:  Na hamaku z komiksem, czyli 10 najciekawszych komiksowych premier czerwca [ZESTAWIENIE]

I choć nie jest to samo w sobie niczym złym, bo takie jest święte prawo twórcy, wzbudziło we mnie sprzeciw. Bynajmniej nie ze względu na niechęć do samej substancji, ale z elementarnego sceptycyzmu wobec każdej substancji psychoaktywnej; oddziałującej na układ nerwowy, o którym w dalszym ciągu wiemy stosunkowo niewiele. O ile zatem doceniam rozprawienie się ze szkodliwymi populizmami, razi mnie traktowanie marihuany jako środka dogmatycznie nieszkodliwego, a nie substancji znajdującej się w podobnej grupie co tytoń, alkohol czy kofeina.

Z perspektywy polskiego czytelnika komiks ma jeszcze jedną wadę. Jest skupiony niemalże wyłącznie na Stanach Zjednoczonych. Poza wstępem i fragmentami, w których poruszane są zagraniczne działania prezydenta Reagana, cała akcja koncentruje się na polityce wewnętrznej USA sprzed kilkudziesięciu lat. Te wydarzenia są z pewnością ciekawe i przełomowe dla sposobu portretowania substancji na całym świecie, ale czy faktycznie dość interesujące, żeby przykuć uwagę nadwiślańskiego czytelnika?

Trawka: Jak zdelegalizowano marihuanę to bez wątpienia istotny element debaty na temat marihuany. Debaty, która czeka Polskę w najbliższych latach, biorąc pod uwagę rosnącą popularność używki i legalizację jej rekreacyjnego czy medycznego stosowania w kolejnych państwach świata. Stanowi proste i przystępne źródło; doskonały punkt wyjścia do poszerzenia swojej wiedzy i rozpoczęcia rzeczowej dyskusji – a tych nigdy za wiele!

Jedna odpowiedź do ““Córka boga”, czyli “The Other Lamb” [RECENZJA]”

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.