KomiksKultura

“Poranek ściętych głów tom 1” – sprawiedliwość w świecie samurajów [RECENZJA]

Andrzej Badek
Poranek ściętych głów recenzja hanami
Fragment okładki komiksu fot. Materiały prasowe

Nie mam cienia wątpliwości, że okres Edo, przypadający między XVII a XIX wiekiem, to najbardziej rozsławiona epoka w historii Japonii. Honorowe samurajskie obrzędy, charakterystyczne miecze i uzbrojenie oraz urok Kraju Kwitnącej Wiśni stały się wiecznie żywą pocztówką kraju i jednocześnie produktem eksportowym, który zrewolucjonizował światową popkulturę. Duża część czytelników Filmawki pamięta z pewnością twórczość Akiry Kurosawy albo Masaki Kobayashiego, którzy w swoich czarno-białych produkcjach potrafili uchwycić niezwykłą wewnętrzną równowagę wojowników posługujących się egzotycznymi – z naszego punktu widzenia – kodeksami.

Nie minęło wiele czasu, a czołowi twórcy westernów zaadaptowali dalekowschodnie rozwiązania na rzecz swoich produkcji. Tak właśnie zrodziły się rewolwerowe pojedynki. Starcia oparte nie o akcję, pościgi i wybuchy, ale psychologiczną konfrontację w samo południe; z napięciem budowanym muzyką i zakończone jednym, celnym strzałem. Strzałem tak precyzyjnym jak cięcie samurajskiej katany.

Dokładnie na takich siedem cięć podzielony został pierwszy tom mangi Poranek ściętych głów. To historia młodego ronina, którego rolą jest testowanie jakości mieczy na kolejnych japońskich dworach. Komiks ten to dzieło dwóch gigantów komiksowego świata: Kazuo Koike oraz Gōseki Kojimy, które ukazywało się pierwotnie w latach 1972-1976, a teraz nareszcie trafiło na polski rynek za sprawą wydawnictwa Hanami.

Poranek ściętych głów recenzja hanami
Przykład jednego z niezawodnych cięć wykonany przez bohatera fot. Materiały prasowe

Yamada Asaemon, główny bohater, to człowiek tytułujący się bardzo prestiżowym tytułem “magistrata odpowiedzialnego za rzeczy przy pasie”. Choć funkcja ta odpowiada w największym stopniu roli kata w naszej kulturze, w japońskiej historii miała znacznie szersze znaczenie. Asaemon przedstawiony zostaje w każdym z opowiadań jako zbrojna ręka wymiaru sprawiedliwości. To on, z pomocą sprytu, podstępu i wyszkolenia karze wszystkich tych, którzy paskudnym występkiem sprzeniewierzyli się prawu feudalnego państwa.

Przeczytaj również:  Steve Rogers - Kapitan wszystkich obywateli [ESEJ] - część I

Poranek ściętych głów jest jednocześnie tak daleki od opowiadań przygodowych jak to tylko możliwe. Twórcy tej historycznej mangi mają raczej na celu przedstawienie skomplikowanych zwyczajów, które panowały w Edo i przybliżyć czytelnikowi rangę edyktów prawnych okresu. Kolejne opowiadania, każdorazowo zakończone egzekucją, obrazują ciąg przyczynowo-skutkowy, wprowadzając czytelnika w zawiłości i precedensy kulturowe oraz prawne, z którymi mierzyć się musi bohater.

Nie są one bynajmniej proste. Skonfrontować będzie się musiał między innymi ze złowrogim ślepcem, który traci rozum w następstwie zdrady swojej żony czy podpalaczce, głęboko nieświadomej swoich czynów. W każdym z nich Asaemon dowiedzie ostatecznie, że godzien jest dzierżonego przez siebie tytułu. Pod tym względem, Poranek ściętych głów przypomina przypowieść, w której każda historia ma stanowić jakąś formę nauki o skomplikowanych regułach świata i sprawiedliwym egzekwowaniu prawa.

Czarno-biały komiks nie został narysowany w stylu charakterystycznym dla mangi; bohaterowie odwzorowani są realistyczny i bardziej minimalistyczny sposób niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni przez większość japońskich utworów współczesnych. Tempo zdecydowanie bliższe jest nieśpiesznym i rozmyślnym strategiom z Siedmiu samurajów niż bogatym w bodźce anime studia Ghibli.

Twórcy komiksu poświęcili wiele uwagi, żeby podejść do epoki z odpowiednim pietyzmem. Historia opowiadana jest nie tylko przez dialogi i rysunki ale również rozbudowane didaskalia, które wyjaśnią nam, jak postrzegano w feudalnej Japonii dany zawód lub czyn. Gdzieniegdzie umieszczone zostały także przypisy traktujące o funkcjach, zarobkach, czy miarach; w przeliczeniu na system metryczny.

Przeczytaj również:  "Czarne nenufary", czyli zbrodnie z namiętności też potrafią być piękne [RECENZJA]
Kojima Koike komiks recenzja
Realia epoki są odwzorowane z niezwykłą dokładnością fot. Materiały prasowe

Niewątpliwie kluczowym aspektem, który przyciąga uwagę w trakcie lektury utworu jest podejście Japończyków do obyczajów i tradycji. Mówię tu zarówno o bohaterach historii, jak i scenarzystach. Poranek ściętych głów dekonstruuje mit o honorowej epoce Edo i nieskazitelnych moralnie samurajach, skupiając się głównie na biednych mieszkańcach wsi i ich występkach. Jednocześnie, czytelnik zostaje postawiony oko w oko ze światem, w którym całe życie to ciąg ściśle wyznaczonych rytuałów. Wszyscy bohaterowie odnoszą się do tradycji z bogobojną czcią, a sami twórcy również nie dystansują się od nich, przypisując quasi-heroiczne cechy protagoniście.

Po dziś dzień Japonia zmaga się ze skutkami swojego konserwatyzmu i honorowych kodeksów. Wypaczona etyka pracy skutkuje problemami psychicznymi, tradycyjne przypisanie ról kobietom sprawia, że na wysokich stanowiskach pracuje tam mniej kobiet niż na Półwyspie Arabskim, a kraj od wielu lat zmaga się z kryzysem. Manga Koike i Kojimy to nie tylko doskonała lektura dla każdego dojrzałego czytelnika, ale również wrota poznania dalekowschodniej kultury i jej zawiłości. Będę czekał na kolejne tomy tej niezwykłej serii i liczył na to, że nie będziemy musieli długo czekać na kolejne cięcia Asaemona.

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

filmy Kurosawy i Kobayashiego

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.