Advertisement
FestiwaleFilmyNH+AFF2020Nowe Horyzonty 2020Recenzje

“Rocks”, czyli Koreeda spotyka Loacha na ulicach Londynu [RECENZJA]

Wiktor Małolepszy
Rocks
© Kadr z filmu "Rocks" / Nowe Horyzonty

Na początku napisów, wyświetlających się po wyciskającym łzy z oczu zakończeniu Rocks, rzuca się w oczy nietypowe zdanie. Mówi ono, że obsada i wielu innych młodych londyńczyków współpracowało ze scenarzystkami oraz pozostałymi twórcami filmu. Razem tworzyli jego postaci i świat. Długo zanim narodził się ten film, scenarzystka – Theresa Ikoko – wraz z reżyserką castingu, Lucy Pardee, założyły warsztaty. Do uczestnictwa w nich zaprosiły w większości młodych, niedoświadczonych aktorsko uczniów i uczennice londyńskich szkół. To, co na początku było pozaszkolnymi zajęciami, szybko przerodziło się jednak w filmowy projekt. Zarówno Ikoko, jak i grająca tytułową rolę w filmie Bukky Bakray, są Brytyjkami o nigerskich korzeniach. Dzięki temu ich wspólne doświadczenia zaczęły przyjmować formę historii, dodatkowo wzbogaconej udziałem nastolatek o zróżnicowanych tłach kulturowych, chcących dołożyć swoją cegiełkę do uwiarygodnienia tej opowieści.

Już otwierająca scena jest emblematyczna dla przesłania i tematów podjętych w filmie Gavron. Obserwujemy w niej grupę piętnasto-, szesnastoletnich dziewczyn – białych i czarnych, z dredami i hidżabami – które wspólnie krzyczą, wygłupiają się przed kamerami smartfonów, fantazjują o chłopakach i tańczą. Są beztroskie, radosne, niczym nie różnią się od ich rówieśniczek chociażby z Polski. Jest wśród nich również i główna bohaterka, nosząca tytułowy pseudonim, który szybko okaże się perfekcyjnie do tej dziewczyny pasujący. Chwilę później bowiem dowie się, że jej matka kolejny raz odeszła, zostawiając ją i jej kilkuletniego brata na pastwę losu oraz opieki społecznej. Opieki, przed którą Rocks i Emmanuel będą musieli uciekać, bo dobrze wiedzą, jak to się skończy. Matka już nie wróci, a rodzeństwo zostanie trwale rozdzielone.

Przeczytaj również:  Puls Filmawki 04/2021 – rekomendacje muzyczne
Rocks
© Kadr z filmu “Rocks” / Nowe Horyzonty

Bohaterowie filmu Gavron są jednak twardzi jak, nomen omen, skały – dalej chodzą do szkoły, uczestniczą w zajęciach, zajmują się sobą nawzajem. Rocks poprzez przejęcie wszystkich matczynych obowiązków, Emmanuel poprawiając siostrze nastrój swoją dziecięcą beztroską. Wkrótce jednak rodzeństwo musi uciekać z domu i rozpoczyna tułaczkę po ulicach Londynu, mieszkaniach przyjaciół, a nawet motelach. Gavron nie spuszcza oka kamery ze swoich postaci i stopniowo rzuca im pod nogi coraz cięższe kłody. Udaje się jej jednak uniknąć litościwego tonu w narracji. Osiąga to poprzez umieszczenie w swoim filmie wielu małych, wiarygodnych scen, świadczących o trosce i więzi między dwojgiem bohaterów. Jak wtedy, gdy razem wypuszczają żabę z terrarium albo bawią się w motelowym pokoju. Martwimy się ich losem, trzymamy za nich kciuki. Jednocześnie jednak jesteśmy w stanie puścić to napięcie w niepamięć, patrząc na sceny autentycznej, bratersko-siostrzanej miłości.

Wysyłając Rocks w podróż po Londynie, Gavron i Ikoko korzystają z okazji, żeby pokazać wieloaspektowość interkulturowości stolicy Wielkiej Brytanii. Protagonistka nie tylko chodzi do klasy z muzułmankami czy dziewczynami o korzeniach żydowskich. Odwiedza również sklepy, salony, stragany prowadzone przez imigrantki i imigrantów z Polski albo Indii. Oglądając także domy koleżanek Rocks, możemy doświadczyć różnych aspektów życia w tym mieście. Świetnym przykładem jest scena, gdy główna bohaterka wraz z bratem wpada w sam środek zaręczynowych ceremonii w domu jej najlepszej przyjaciółki. Reżyserka i scenarzystka wykorzystują to, żeby wrzucić kilka gagów i obrazów prezentujących towarzyszące temu wydarzeniu tradycje. Wtedy uwidacznia się jedna z największych zalet Rocks. Empatyczność wobec tych wszystkich ludzi, którzy choć różnią się swoimi zwyczajami, to wspólnie tworzą brytyjski naród.

Przeczytaj również:  "Kingdom Come" - Biblia, heroizm i braki w edukacji Zacka Snydera [FELIETON]
Rocks
© Kadr z filmu “Rocks” / Nowe Horyzonty

Jest jednak w tym filmie jeden czarny charakter, zmuszający jego bohaterkę do tułaczki, kłamstw, kłótni czy zdrad. Tą postacią jest oczywiście bezlitosny system, który nie zapewnił matce bohaterki odpowiednej pomocy psychologicznej lub psychiatrycznej; który ustami nauczycieli już na etapie edukacji zmusza młode Brytyjki do porzucenia marzeń o karierze prawniczki; który dąży do rozdzielenia brata od siostry.

W walce z tym wrogiem polegali silniejsi niż Rocks, co przed Gavron i Ikoko pokazywał chociażby Ken Loach. Film Brytyjek jednak coś różni od ubiegłorocznej depresyjnej tragedii Nie ma nas w domu. To twórcze credo Theresy Ikoko, która w swoich dziełach stara się nie tylko opowiadać o trudach mniejszości, ale też o chwilach radosnych, które wybrzmiewają w Rocks szczerością i autentycznością przeżyć brytyjskich nastolatek. Kiedy więc nadchodzi zakończenie Rocks, zwieńczone fantastyczną klamrą narracyjną, zostajemy kompletnie poruszeni decyzją głównej bohaterki. Nie dlatego, że jest nielogiczna lub nie pasuje do tej postaci – dlatego, że tak ciężko było ją podjąć.

Ocena

8 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

"The Florida Project", filmy Mike'a Leigh, "Dziecięcy świat"

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.