FestiwaleFilmyNowe Horyzonty 2021Recenzje

“Drive My Car” – Poruszająca adaptacja Murakamiego I Recenzja I Nowe Horyzonty 2021

Wiktor Małolepszy
Drive My Car - Festiwal Nowe Horyzonty 2021
fot. kadr z filmu "Drive My Car" / Nowe Horyzonty

“I got no car and it’s breakin’ my heart/But I’ve found a driver and that’s a start” śpiewają Beatlesi na “Drive My Car” – piosence-imienniczce nagrodzonego w Cannes filmu Ryûsuke Hamaguchiego. Bohater dzieła Japończyka znajduje się jednak w nieco innej sytuacji. Akurat samochód posiada – pięknego, wysłużonego Saaba 900. Ale jego serce również jest złamane. Kiedy pierwszy raz zostaje zraniony, wsiada za kierownicę i rusza, jadąc bez celu przed siebie. Podróże autem odgrywają u Hamaguchiego niemalże terapeutyczną rolę – pozwalają na wyciszenie, zapomnienie o wszystkim, co dzieje się dookoła. Dla Yusuke – wybitnego aktora i reżysera – mają szczególną wartość. Pomimo natłoku myśli w głowie i emocjonalnego bałaganu, za kółkiem czuje, że ma kontrolę.

Niestety, kiedy przeprowadza się do Hiroszimy, gdzie reżyseruje nowatorską adaptację Wujaszka Wanii Antona Czechowa, prawo do prowadzenia swojego auta zostaje mu odebrane. Ze względu na jaskrę oraz panujące lokalnie zasady, zatrudniono mu do pomocy szoferkę Misaki. Yusuke natomiast zmuszony jest spocząć na tylnych siedzeniach. Jest to tym większy cios, ponieważ traktuje on jazdę samochodem jako szansę na powtórzenie sztuki; ilekroć jest w podróży, puszcza sobie zajechane kasety z nagranymi kwestiami. To szczególnie ważne, bo objęta przez Yusuke metoda twórcza wymaga zapamiętania całości tekstu. W jego adaptacjach wcielający się w poszczególne role aktorzy mówią swoimi rodzimymi językami. Ktoś po japońsku, ktoś po koreańsku, angielsku, a nawet w języku migowym. Chodzi o to, żeby wypowiadająca kwestię osoba rozumiała ją tak dogłębnie, żeby inni mogli domyślić się intencji słów. Żeby widzowie instynktownie poczuli ich sens.

Drive My Car - Festiwal Nowe Horyzonty 2021
fot. kadr z filmu “Drive My Car” / Nowe Horyzonty

Brzmi to dziwacznie i sami aktorzy zresztą nieco kpią z owej metody, porównując zapętlające się kwestie do powtarzanych sutr. Być może jednak właśnie tego brakuje Yusuke i pozostałym postaciom z filmu Hamguchiego – możliwości mówienia. Prowadzenia rozmów. Tworzone przez siebie światy Japończyk wypełnia historiami, które tylko czekają na ich zgłębienie. Każdy jego bohater i bohaterka nosi w sobie opowieść. Gotowi są podzielić się nią, jeśli znajdzie się właściwe ucho. Tak jak Yusuke, który, poza swą własną historią, wciąż ma w sercu te opowiadane przez żonę w ulotnych chwilach natchnienia po seksie. Te sceny są też zresztą najbardziej onirycznymi momentami w całym Drive My Car. Niechybnie wskazują na literacki rodowód filmu, opartego na opowiadaniu ze zbioru Mężczyźni bez kobiet Murakamiego. Jednakże Hamaguchi – tak jak Lee Chang-dong w wybitnych Płomieniach – zamiast adaptować, rozciąga oryginalny tekst. Wtłacza w niego nowe znaczenia i zaludnia światy Murakamiego nowymi wątkami.

Przeczytaj również:  Jezus mnie zna. Recenzujemy „Oczy Tammy Faye” Michaela Showaltera

Przez te zabiegi, zaledwie czterdziestostronicowe opowiadanie staje się w obiektywie Japończyka wielką, trzygodzinną powieścią. Reżyser cierpliwie podgląda życia swych bohaterów, powoli snując sieć łączącą ich losy. Podobnie jak w wybitnym W pętli ryzyka i fantazji, spore znaczenie odgrywają tu zbiegi okoliczności. Wybijają one postaci z monotonnego rytmu codzienności. Tak samo, jak w trzeciej nowelce nagrodzonego w Berlinie dramatu, z czasem okazuje się, że nie każdy był w istocie przypadkiem.

Drive My Car - Festiwal Nowe Horyzonty 2021
fot. kadr z filmu “Drive My Car” / Nowe Horyzonty

Kiedy pryskają konwenanse, a bohaterowie ściągają maski, ukazując swe prawdziwe uczucia, nie zawsze niestety wypadają wiarygodnie. Piękne, błyskotliwe dialogi Hamaguchiego niekoniecznie pasują tak dobrze do realistycznej formy jego najnowszego dzieła. Bo choć jego bohaterowie wciąż grają jakieś role (zarówno zawodowo, jak i prywatnie), to w codziennym życiu problemy sprawia im właśnie artykulacja emocji. Dlatego, gdy w długich scenach rozmów dokonują aktów psychologicznej autodiagnozy godnej wybitnych terapeutów, pozostawia to poczucie fałszu lub manipulacji. Jakby duch mozolnie powtarzanych tekstów Czechowa opętał ich ciała.

Sztuka zresztą odgrywa niezwykle istotną rolę w Drive My Car. Hamaguchi kilkukrotnie pożycza kwestie bohaterów Czechowa i wykorzystuje we własnej narracji. Raz rysując paralele emocjonalne, a raz pozwalając postaciom na swobodne mówienie o uczuciach czyimiś słowami. Jak wtedy, gdy Yusuke, recytujący tekst Wujaszka Wanii podczas kolejnej przejażdżki Saabem, mimowolnie wypowiada słowa bezpośrednio oddające jego żałobę. Słuchając linijek Czechowa, bohater zbliża się do Misaki, dla której te teksty również odgrywają terapeutyczną, a nawet dydaktyczną funkcję. Uczą ją opowiadać o traumatycznych doświadczeniach. Dlatego też dynamika między nią a Yusuke jest tak wiarygodna – jedna kwestia to świetne kreacje aktorskie, ale kluczową rolę odgrywa łączące ich pokrewieństwo emocjonalne. Dobrze ilustrują to zdjęcia Hidetoshi Shinomii. W szczególności wizualna metafora podczas jednej z najpiękniejszych scen palenia papierosów, jakie widziałem w azjatyckim kinie.

Przeczytaj również:  "Doktor Strange" i "Thor. Odrodzony" - Na nowo, czyli po staremu [RECENZJA]
Drive My Car - Festiwal Nowe Horyzonty 2021
fot. kadr z filmu “Drive My Car” / Nowe Horyzonty

Kiedy więc w końcu Yusuke, który przez sporą część filmu raczej nie komentował umiejętności wożącej go Misaki, przyznaje, że nigdy nie czuł się tak pewnie w swoim aucie, widz wie, jak wiele kosztowała go ta deklaracja. Bohater mówi, że podczas przejażdżek z szoferką ma wrażenie, jakby grawitacja przestawała istnieć. To prosta, ale efektywna przenośnia – bo Hamaguchi namawia właśnie do zawierzenia swoich zmartwień w ręce kogoś zaufanego. Drive My Car pokazuje, że z odpowiednią pomocą zaleczenie złamanych serc wcale nie okaże się niemożliwe. Tak jak w piosence Beatlesów – najważniejsze jest znalezienie kierowcy, który pokieruje autem, kiedy nam już zabraknie sił.

Seanse, bilety i więcej o filmie “Drive My Car” znajdziecie na stronie Festiwalu!

Ocena

8 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

Maborosi

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.