Front WizualnyPublicystyka

“Sezon” na krowy [FRONT WIZUALNY]

Wiktor Małolepszy

Sezon spina klamra kompozycyjna – opowieść o dwóch krowach, które uciekły z zagrody i nigdy nie wróciły. Odcięły się od stada, od bezpieczeństwa zapewnianego przez ludzi i gospodarstwo, od mieszkańców Kvidinge i rozpoczęły dzikie życie w lesie. Podobno raz ktoś je widział nocą – lecz zanim hodowcy dotarli w to miejsce, krów już nie było. Jakby rozpłynęły się w majowym powietrzu. Podobno zdziczały – nawet psy zaczęły się ich bać. Czyżby ucieczka od domestykacji podziałała na uwolnienie się wśród pokojowych ssaków dawnych instynktów? A może to te instynkty były prowodyrem samej ucieczki?

Produkcja Johna Skooga to nie jest film, który można opisać w jednym zdaniu. Już przy samej analizie formy gatunkowej na odbiorcę czyhają pułapki. Z jednej strony przypomina to kolaż obrazów żywo wyjęty z galerii sztuki audiowizualnej, co odzwierciedla tło reżysera – artysty wizualnego, dla którego Sezon jest pełnometrażowym debiutem. Z drugiej paradokument o życiu rolników i pracowników sezonowych na wsi. Skoog w niemal każdym swoim dziele protagonistą i głównym miejscem „akcji” uczynił właśnie Kvidinge – malutką miejscowość, z której się wywodzi. Ten film to rozszerzenie owej fascynacji, przełożenie jej na język filmowy. Wszakże Sezon również opowiada jakąś historię – więcej niż jedną.

Zobacz również: Tekst o innym filmie z Frontu Wizualnego – “Muzyce na czas apokalipsy”

Postaciami przewijającymi się w filmie Szweda są głównie polscy pracownicy sezonowi, którzy przybyli do Kvindinge w celach zarobkowych. Obserwujemy ich przy pracy, zabawie, odpoczynku. Czasami pojawi się monolog na temat sposobów uprawy roślin, innym razem widz będzie świadkiem rozmowy dwóch mężczyzn i młodego chłopaka na temat podrywania Szwedek. Nie są to jednak kwestie wpływające na samą akcję przedstawioną na ekranie – przypominają raczej potoki słów, które należy ułożyć jak klocki w większą całość. Sam reżyser mówił, że zależało mu na stworzeniu filmu eliptycznego. Takiego, w którym widz będzie się poruszać jak w terenie – z mapą w postaci kalejdoskopu obrazów. Łączenie tych scen w całość nie jest wcale skomplikowane, lecz prędko nuży, a widz wyłącza grę Skooga i po prostu ogląda wygaszacz ekranu. Naprawdę śliczny wygaszacz ekranu.

Przeczytaj również:  Sezon nagród: O filmach (nie)ważnych i niezależnych [FELIETON]

Bowiem, jak na to sekcję wizualną przystało, Sezon wygląda oszałamiająco. Za zdjęcia odpowiada polska operatorka Ita Zbroniec-Zajt, która za swoją pracę otrzymała nagrodę Svena Nykvista na festiwalu filmowym w Göteborgu. Jeśli miałbym wskazać jeden powód, dla którego warto obejrzeć Sezon, to właśnie niesamowite kadry. Pocztówkowe widoki, oniryczne sceny, w których kamera powoli sunie wśród traw oświetlanych przez wschodzące słońce, czy hipnotyzujące ujęcia rolniczych maszyn zapadają w pamięć. Kiedy zapada noc i światło księżyca opiewa sprzęt farmerów – jest jak w industrialnym horrorze. Kiedy krople deszczu obmywają rośliny – jak w lesie deszczowym. Jakimś cudem twórcom udaje się stworzyć w malutkim Kvindinge (reżyser zarzeka się, że wszystkie lokalizacje są tak blisko, że można je zwiedzić w ciągu jednego dnia) agrarny magiczny realizm, w czym wielki udział ma polska operatorka.

Celem reżysera było zwizualizowanie współzależności między naturą, człowiekiem a technologią, co nie w pełni mu się udaje. Sezon sprawdza się w roli nielinearnego agrarnego kolażu przepięknych obrazów, a Skoog bardzo efektywnie buduje ten makrokosmos, lecz oprócz onirycznego, magicznego klimatu nie oferuje głębszego wejścia w ten świat. Jest to prawdziwe eye-candy – szkoda tylko, że dla pozostałych zmysłów już tych słodyczy zabrakło.


Sezon będziecie mogli zobaczyć w ramach sekcji Front Wizualny na MFF Nowe Horyzonty we Wrocławiu (25 lipca – 4 sierpnia 2019). Pokazy filmu będą odbywały się:
  • 27 lipca (sobota), godz.18:45
  • 28 lipca (niedziela), godz. 13:00
  • 1 sierpnia (czwartek), godz. 19:00

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.