FelietonyMuzyka

Kim jest Bad Bunny – najpopularniejszy muzyk na świecie

Wiktor Małolepszy
Bad Bunny w sesji dla magazynu "Playboy"

Wydać album to nie byle jakie osiągnięcie, niezależnie od jego jakości. Wiążą się z tym przecież godziny poświęcone na cyzelowanie swojej wizji, pisanie muzyki, tekstów, później selekcję materiału. Do tego dochodzi też odpowiednia promocja, teledyski, koncerty – płyta nie kończy się przecież na samym krążku. Imponujący był zeszłoroczny wyczyn chociażby Taylor Swift, która wydała dwa albumy, reinterpretujące jej styl i umieszczające charakterystyczny dla wokalistki songwriting w nowym, folkowym kontekście. Jednak jeśli chodzi o supergwiazdy 2020 roku, to Amerykanka musiała ustąpić pewnemu wokaliście z Portoryko. I to nie tylko jeśli chodzi o pracowitość, ale też sukces. W 2020 bowiem nie było większej gwiazdy niż Bad Bunny, który w przeciągu kilku miesięcy nie tylko wypuścił 3 płyty, ale też został najczęściej słuchanym artystą roku na Spotify, ustanawiając nowy rekord tej platformy – 8,3 miliarda odsłuchów, a w momencie pisania tego tekstu odzyskał pierwsze miejsce na liście przebojów. Na świecie, oczywiście – w Polsce nie ma go nawet w Top 50, dlatego jego gigantyczny sukces może być dość zaskakujący dla słuchaczy w naszym kraju, którzy poprzednich corocznych triumfatorów – Drake’a, Eda Sheerana czy Post Malone – raczej dobrze znają. Warto więc przyjrzeć się postaci latynoskiego artysty i zastanowić się, co wyróżnia go na tle innych gwiazd współczesnego popu.

Bad Bunny, albo Benito Antonio Martínez Ocasio, urodził się w 1994 roku w Portoryko. Nie pochodzi ze szczególnie muzykalnej lub bogatej rodziny – jego matka pracowała jako nauczycielka, a ojciec był kierowcą tira (do czego odwołanie możemy zobaczyć na okładce najnowszej płyty – El Último Tour Del Mundo). Dzieciństwo spędzał, grając w kosza, jeżdżąc na desce oraz słuchając latynoskiej muzyki i śpiewając w kościelnym chórze. W liceum zaczął robić bity i nagrywać z kolegami – głównie dla zabawy, lecz z czasem stało się to jego pasją. Później musiał łączyć studia – komunikację audiowizualną – z pracą jako pakowacz zakupów w supermarkecie i tworzeniem muzyki, którą wrzucał na SoundClouda. Jego piosenki stawały się coraz popularniejsze, a Benito dodatkowo podbijał ich zasięgi, nagrywając teledyski do każdej z nich. Nie miał w planach wydawania mixtape’u lub albumu – po prostu zalewał internet singlami, które w końcu zaczęły osiągać setki tysięcy i miliony wyświetleń.

Bad Bunny na zdjęciu towarzyszącym jego nominacji do Grammy.

Przełom nastąpił po wydaniu Soy Peor w 2016 roku – sadboyowej, trapowej ballady, doskonale wpisującej się w panujące wówczas na SoundCloudzie trendy, lecz wybijającej się ponad szereg dzięki niezwykle chwytliwej linii melodyjnej i przepełnionym emocjami wokalom. No właśnie, głos Bad Bunny’ego to jedna z rzeczy, która jako pierwsza rzuca się w uszy przy słuchaniu jego utworów. Głęboki, gardłowy, plastyczny – pasujący zarówno do rzewnych ballad, jak i agresywnej rapowej przewózki. Wyhodowany na godzinach śpiewania przebojów gwiazd ukochanego gatunku Benito – reggaetonu, który na pewno wielu od razu skojarzy się z Despacito, lecz jest o wiele szerszym i ciekawszym zjawiskiem, zarówno pod względem kulturowym, jak i artystycznym.

Bad Bunny to doskonały przykład właśnie owej różnorodności, charakteryzującej nie tyle reggaeton, co ogólnie współczesną latynoską muzykę popularną. Całymi garściami czerpie z popowej i trapowej amerykańskiej stylistyki, cykające hi-haty i adliby słychać już na pierwszych jego piosenkach, a sam Benito unika klasyfikacji jako śpiewak reggaetonu. Przykładowo, na jego najnowszej płycie pojawiają się wpływy dreampopowe czy ska, a poprzedni album, nominalnie przede wszystkim skupiony na latynoskich tropach, zawiera utwór z gitarowym, prawie numetalowym breakiem. Te muzyczne cytaty i wycieczki to jednak tylko części większego wielowątkowego obrazu, jaki buduje sobą i swoją twórczością Bad Bunny.

Innym wątkiem jest na pewno styl i ubiór artysty, który początkowo wywoływał kontrowersje na latynoskiej scenie muzycznej. Benito bowiem łamie wieloletnie maczystowskie stereotypy, które wpływały na to, jak ma wyglądać mężczyzna wykonujący reggaeton – nosi spódnice, makijaż, popisuje się różnokolorowymi paznokciami na Instagramie, występuje w dragu. Stale zmienia swój wygląd, celebrując męskość postrzeganą na inny – nie-maczystowski – sposób, czym zasłużył sobie miejscem na okładce Playboya, gdzie jako drugi mężczyzna, po Hugh Hefnerze, pojawił się sam.

Kadr z teledysku do “Caro”.

Doskonałym przykładem podejścia Bad Bunny’ego do kwestii manifestacji swojej płci jest teledysk jednej z jego najlepszych piosenek – Caro, który otwiera scena malowania paznokci. Po kilku sekundach Benito zmienia się w kobietę i to właśnie ona przez znaczną część klipu będzie symbolem artysty. W tym samym klipie pojawia się też reprezentacja osób, które nie należą do kanonów piękna, kojarzonych z rapowymi teledyskami – z niepełnosprawnościami czy starszych – co z jednej strony można zbyć oskarżeniami o uprzedmiotowienie i podążanie za modnymi, progresywnymi trendami, ale też wpisuje się w szerszą narrację, którą swoim wizerunkiem buduje artysta. To z resztą nie jest jedyny przypadek, kiedy przekaz wokalisty, choć słuszny, wychodzi na dość nieszczery. Innym przykładem jest singiel Yo Perreo Sola, czyli stworzony do twerkowania banger, opowiadający o wyrażaniu zgody do tańca. Bad Bunny celebruje w nim obraz kobiety, która decyduje się tańczyć sama ze sobą i mówi wprost – jeśli nie ma ochoty, to nie. Feministyczny przekaz jednak blednie, gdy okazuje się, że wykonująca refren Nesi nie widnieje na albumowej liście featuringów, czym Bad Bunny, chcąc nie chcąc, wpisał się ostatecznie w maczystowski poczet mężczyzn dyskredytujących kobiety (choć, tu przypis, artysta ostatecznie wydał remix singla, na którym pseudonim Nesi już widnieje).

Warto dodać również, że przywiązanie Benito do Portoryko wykracza znacznie poza sferę muzyczną. Gdy w 2019 roku wybuchł skandal korupcyjny i obyczajowy na wyspie, raper zaangażował się w protesty, na początku głośno nawołując w social mediach do wychodzenia na ulice, nagrywając protest songi, by ostatecznie anulować międzynarodową trasę koncertową i samemu iść na czele manifestacji, zamykając ruch na jednej z najważniejszych autostrad w kraju. Efektem tego pospolitego ruszenia była rezygnacja ówczesnego gubernatora Ricardo Rosselló – o czym, nawiasem mówiąc, świetny podcast nagrał Dział Zagraniczny.

Bad Bunny jest więc artystą ze wszech miar interesującym – ze względu na swoją transgresyjną stylistykę, jednoczesne oddanie hołdu klasykom latynoskiej muzyki i eksperymentowanie z jej brzmieniem, swoje zaangażowanie polityczne i społeczne, którego pięknym świadectwem jest występ u Jimmy’ego Fallona, gdy po morderstwie Alexy Negrón Luciano, bezdomnej transpłciowej kobiety, Benito wystąpił ubrany w spódnicę i t-shirt z napisem: „Mataron a Alexa. No a un hombre con falda”. („Zabili Alexę. Nie mężczyznę w spódnicy”).

Kadr z występu Bad Bunny’ego w „The Tonight Show Starring Jimmy Fallon”.

Kilka lat temu pracował w sklepie. Teraz ma za sobą przeboje z Drakiem, Cardi B, Nicki Minaj, Willem Smithem, Duą Lipą, pierwszy w historii hiszpańskojęzyczny album numer 1 na Billboardzie, rekord odtworzeń na Spotify. Podbił amerykański i światowy rynek muzyczny na swoich własnych warunkach – nosząc to, co chce, mówiąc, o czymkolwiek chce, śpiewając we własnym języku. Niedawno zapowiadał, że po premierze najnowszej płyty ma zamiar zakończyć karierę i biorąc pod uwagę jego dotychczasową karierę (obecnie zmierzającą również w stronę ekranu – Benito pojawi się w najnowszym sezonie Narcos: Meksyk), pewnie nikt by się nie zdziwił, gdyby faktycznie to zrobił. W końcu tytuł jednego z jego trzech zeszłorocznych albumów jasno głosi credo artysty: Yo Hago Lo Que Me Da La Gana – „robię to, na co mam ochotę”.

P.S.

Jeśli chcecie zapoznać się z twórczością Benito, to stworzyłem playlistę z moimi ulubionymi jego kawałkami, Miłego słuchania!

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.