FestiwaleFilmyNowe Horyzonty 2021Recenzje

“Bohater” – Fantomowy heros │ Recenzja │ Nowe Horyzonty 2021

Kamil Walczak
Bohater - Festiwal Nowe Horyzonty 2021
fot. kadr z filmu "Bohater" / Nowe Horyzonty

Mam dobrą wiadomość. Asghar Farhadi wrócił do Iranu i nakręcił swój film. Złośliwi powiedzą, że znowu ogrywa tę samą historię, a fani porozumiewawczo pokiwają głowami. Ciężko z tym polemizować, jeśli reżyser znów bierze na warsztat moralne dylematy z pieniędzmi i honorem w tle. Drąży w fabularnym kośćcu, plotąc misterną nić kryminalnej dramaturgii – bo rzeczywiście ogląda się to, jak zresztą wszystkie filmy Irańczyka, niczym zagęszczającego się gatunkowca. Ponadto, od dekady nie próbował on zrobić filmu tak podobnego do Rozstania. Więc tak, Farhadi wrócił wraz z tytułem “Bohater”.

Tematem przewodnim jest tutaj dług, który główny bohater Rahim musi spłacić swojemu wierzycielowi – w innym przypadku dalej pozostanie w więzieniu. Komentarz społeczno-polityczny jest bardzo silny, twórca akcentuje go jeszcze mocniej w wywiadach. Na ostrzu krytyki znajduje się znów wymiar sprawiedliwości. Model, w którym jedna osoba decyduje o losie drugiej, a pojedynczy człowiek na darmo opiera się systemowi, próbując umknąć instytucji. Echa zwycięskiego w Berlinie filmu Farhadiego są ewidentne. Choć nie brzmią tak tragicznie, to bez dwóch zdań ten reżyser doskonale sprawdza się na własnym podwórku. Potrafi chwycić za ten czuły punkt w historii, nadający jej tak wiele odcieni i znaczeń, że jedynym rozwiązaniem jest intuicyjne mapowanie emocji. Próba odkrycia prawdy kryjącej się w ludziach.

Nie przypominam sobie też, żeby wcześniej irański reżyser tak wielką wagę przywiązywał do mediów, w szczególności tych społecznościowych i telewizji. To brzmi jak banał, ale rzeczywistość medialna kształtuje rzeczywistość realną. Farhadi dostrzega dynamikę tego świata, sceptycyzm i cynizm Internetu, mechanizmy blasku i upadku. Łączy się to też z bystrym humorem filmu Bohater, przekąsem, z jakim kreuje on „bohaterskość” protagonisty. Najciekawszym novum w tym przypadku jest właśnie postać Rahima – jego dynamiczny wizerunek medialny i odkrywany przez nas profil osobisty. Bardzo trudno zauważyć tę cieniutką granicę między pastiszem a realizmem, którą wciąż weryfikujemy przez dwie godziny seansu. Zaangażowanie widza w opowieść przez zgrabną fokalizację, czyli podział punktów widzenia, to ten cudowny skutek, którego tak fatalnie brakowało we Wszyscy wiedzą.

Irańczyk jest też znany z dość klasycznych, uniwersalnych fabuł – jakkolwiek są to wariacje na podobne tematy, to zmieniają się niuanse. Niestety, z Bohaterem jest taki problem, że to zniuansowanie zostaje przecenione albo wprost – pogmatwane. Zwłaszcza w trzecim akcie dużo jest nadpisań, dopisków i przedłużających protez, które finalnie nie spajają filmu w zamknięty obieg, ale wciąż rozszerzają jego pole. Przez to siła ciężkości się rozjeżdża, dramatyzm rozwadnia i niełatwo znaleźć w tym pogmatwaniu rdzeń historii. Kurtuazja bohaterów w pierwszym akcie także jest czasem karykaturalna – razem z przedziwnymi decyzjami montażowymi.

Przeczytaj również:  New Age'owe stworzenia i jak je znaleźć. Recenzujemy „Cryptozoo”

Na szczęście, holistycznie, całość broni się Farhadowską triadą: pieniądze–kłamstwo–honor. Sceny zbiorowo-dyskusyjne, czyli absolutny znak rozpoznawczy reżysera, to znów realizacyjne mistrzostwa. Toczące się rozmowy przechodzą w kłótnie, żale, pretensje. Ogarniają bólem i rozgoryczeniem. Dialogi, wciąż krążące wokół tej samej sprawy, coraz mocniej zaciskają pętlę. Krzyk, łkanie, wątpliwości. Kiedy ta pętla w końcu puszcza, atmosferę wypełnia klasyczne oczyszczenie. I znów sobie przypominam, że nikt nie kręci współcześnie takich dramatów obyczajowych jak Asghar Farhadi.

Zatem film Bohater jak najbardziej polecam. Czekałem dobre pięć lat na kolejny irański projekt reżysera. Doczekałem się i nie odczułem zawodu. To interesująca historia, dobrze zagrana (choć o rolę głównego bohatera niektórzy będą się kłócić) i w większości zgrabnie poprowadzona. Teraz mam tylko nadzieję, że polityczne wstawki reżysera nie zabiorą mu szansy na to, żeby dalej tworzyć w ojczyźnie, bo to Iran jest jego mikrokosmosem, poligonem ludzkiej ułomności.

Seanse, bilety i więcej o filmie “Bohater” znajdziecie na stronie Festiwalu!

Ocena

7 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.