Advertisement
Recenzje

Telewizja grozy – kazus “Ghostwatch”

Kamil Walczak

Halloween, eksportowane ze Stanów Zjednoczonych dzięki tej przeklętej globalizacji, stało się emblematem kultury masowej zafascynowanej grozą i śmiercią. Nie bez kozery najlepszym transmiterem treści “umarłej i wiecznej” jest horror a nie dramat obyczajowy. To horror utożsamia nasze największe słabości, prymitywne lęki i wypierane traumy. W Halloween obracamy te strachy w żart, ale bezlitosna kultura grozy każe niektórym doszukiwać się w tym “święcie” czegoś bardziej dojmującego. 27 lat temu właśnie w nieszczęsną noc 31 października, z całą (rzekomą) nieświadomością intencji, pewien publiczny nadawca zdecydował się wprowadzić w zbiorowy trans kilkanaście milionów ludzi, którzy istotnie znaleźli w tym coś dojmującego.


Jako największy broadcaster w Wielkiej Brytanii – i jeden z największych na świecie – BBC od bardzo dawna dbało o swoich domowych widzów. W czasach gdy było to jeszcze modne, na ogromną skalę produkowano serie filmów telewizyjnych, które znajdowały posłuch tak wśród zwykłych oglądających, jak i krytyków. W 1985 roku BBC aktywowało dramatyczną antologię filmową Screen Two emitowaną na kanale BBC Two. Produkcje były w całości kręcone na taśmie i odeszły od klasycznej formuły teatru telewizji. Ale BBC Two nie był flagowym kanałem brytyjskiej korporacji. Mniejsza popularność stacji współgrała z mniej mainstreamowym charakterem twórców zaangażowanych w te dzieła. Z pewnością było to wygodne pole do działania dla reżyserów teatralnych i wszelkiego rodzaju dramaturgów, którzy nie mieliby szans w komercyjnych produkcjach kinowych.


Zobacz też:“Rorschach” – “Najstraszniejszy film online?”

Akcja Screen Two niebawem została przyjęta także przez główny kanał BBC, stąd w 1989 roku wystartowała antologia Screen One, dystrybuowana przez BBC Worldwide. Screen One łącznie składa się z siedmiu sezonów i sześćdziesięciu odcinków. Kilka z nich zostało potem wydanych na DVD, dwa znalazły się nawet w dystrybucji kinowej. Ponadto popularności serii dostarczyły takie gwiazdy jak Judi Dench, David Thewlis, Sean Bean, Alfred Molina czy – w jednym ze specjalnych “odcinków” – Rutger Hauer. Spokojnie można stwierdzić, że u wyspiarskich widzów Screen One cieszyło się sporą oglądalnością, a poszczególne filmy nierzadko były nominowane do nagród BAFTA (brytyjskie Oscary).

Czołówka Screen One wyświetlała się przed seansem każdego filmu z serii.

Specjalne wydanie czwartego sezonu przypadło na 31 października 1992 roku. Sytuacja była o tyle wyjątkowa, że tym razem postacie nie były fikcyjne. W głównych rolach wystąpili dziennikarze BBC: gospodarz własnego talk-show Michael Parkison, reporterka i współprowadząca kanał dla dzieci Saturday Superstore oraz program śniadaniowy Going Live! Sarah Greene, prywatnie jej mąż i prezenter Mike Smith oraz Craig Charles – prezenter, komediant i zawodowy aktor. Każdy z nich pojawił się w tym specjalu pod własnym szyldem.

Emisja Ghostwatch odbyła się w Halloween w godzinach wieczornych, a dokładnie o 21:25. Co prawda przed samym seansem lektor BBC zwracał uwagę, że to część serii Screen One, w której reporterzy będę próbowali odkryć tajemnice duchów i paranormalnych zjawisk, ale słuchając tych ostrzeżeń dzisiaj ciężko nie odnieść wrażenia, że bardzo łatwo można wpaść w pułapkę realności. Że te zapewnienia 27 lat temu, w erze podbijających telewizję reality show, wydawały się złudnie niewystarczające. Bo o co właściwie chodziło?


Zobacz też: “Lighthouse” – Cienie, krzyki, trzaski [RECENZJA]

Stephen Volk, scenarzysta i pisarz, miał pomysł na sześcioodcinkowy miniserial o duchach zatytułowany Ghostwatch. Volk zadebiutował w latach 80. jako twórca scenariusza do Gotyku Kena Russela, ale jak dotychczas był to jego jedyny udany projekt filmowy. Kiedy przyszedł ze swoim planem do BBC, Ruth Baumgarten zaproponowała mu angaż w ramach Screen One – oznaczało to tym samym, że koncept musi ulec streszczeniu do jednego, 90-minutowego odcinka. Wtedy Walijczyk postanowił całkowicie zrekonstruować swoją wizję i, mniej lub bardziej świadomy tego przedsięwzięcia, dokonać awangardowego kroku w dziejach telewizji i horroru.

To historia w swym duchu opowiedziana niczym Wojna światówGhostwatch to specjalny program stacji BBC prowadzony przez Michaela Parkinsona w halloweenową noc. “Parky” przez cały czas przebywa w studio z zaproszoną ekspertką ds. paranormalnych, dr Lin Pascoe. Towarzyszy im też Mike Smith z grupą konsultantów, którzy oczekują na telefony od słuchaczy. Tymczasem Sarah Greene i Craig Charles zostają oddelegowani do śledztwa w Northolt na obrzeżach Londynu, gdzie mieszka Pamela Early ze swoimi córkami. Ich dom uznawany jest za nawiedzony, dlatego Sarah wraz z ekipą telewizyjną chcą pomóc rodzinie w monitorowaniu budynku w razie jakichkolwiek aktywności “ducha”, podczas gdy Craig obraca cały spektakl w żart, relacjonując zdarzenie z okolicznego osiedla.

Przeczytaj również:  "Ratched", czyli niepotrzebne żerowanie na klasyku [RECENZJA]
Craig Charles zajmował się przede wszystkim komedią. W latach 1988-1999 był jedną z gwiazd sitcomu science-fiction Czerwony karzeł, emitowanego na BBC Two.

Cała fabuła dzieje się w formacie live-action, nieustającego programu reporterskiego z komentarzami na żywo. Bez żadnych reklam, za to z dobrodziejstwem inwentarza BBC widz przechodzi przez kolejne wywiady, doniesienia, opinie. Na pasku telewizora stale widnieje numer, pod który uprasza się, by dzwonił każdy, kto ma jakiekolwiek informacje dotyczące sprawy lub jeśli sam doświadczył obecności paranormalnej.

I istotnie: Michael i dr Lin odbierają kolejne połączenia, których treść staje się coraz bardziej niepokojąca. Widzowie dostrzegają na jednym z ukazanych nagrań tajemniczą postać starszego mężczyzny w czerni, innym razem zwierzają się z niewytłumaczalnych dla nich zdarzeń, w które mogłyby być zamieszane tzw. duchy. Nawiedzający córki Pameli Mr. Pipes – nazwany od trzeszczących rur w kanalizacji, którymi matka tłumaczyła niepokojące dźwięki – w coraz bardziej intensywny i nieoczywisty sposób daje się im we znaki. Gdy narastają ogłuszające trzaski, jedna z kamer wychwytuje, że odpowiedzialna za nie jest Suzanne, starsza córka, która sama uderzała we wspomniane rury, żeby zwrócić na siebie uwagę telewidzów.


Zobacz też: Scorsese vs. Marvel. Kto ma rację w sporze o kino superbohaterskie? 

W studio Michael Parkinson ujawnia swój sceptycyzm i neguje cały paranormalny nimb nawiedzonego domu, sprowadzając incydenty w Northolt do oszustwa. Jednak w dalszym ciągu telefonów przybywa i coraz więcej osób doświadcza dysturbujących wydarzeń w swoich domach. Niedługo po tym Sarah Green zaczyna tracić kontakt z centralą i zostaje wciągnięta do zaryglowanej piwnicy, a obecność Pipesa ujawnia się w samym studio, gdzie przejmuje on kontrolę nad systemem elektryczności i telewizyjną transmisją. W ostatniej scenie widzimy, dzięki jedynej działającej kamerze, Michaela Parkinsona, który został kompletnie sam w pomieszczaniu. Zbliża się on do obiektywu i zaczyna wydawać niezrozumiałe dźwięki – pogłosy, które widzowie słyszeli wcześniej w domu Early’ów. Koniec. W akompaniamencie głuchych szmerów ukazują się napisy końcowe. A więc to fikcja.

Studio BBC, jedna z głównych lokacji w Ghostwatch. Stale przebywali tam Michael, dr. Lin i Mike, który przekierowuje do prowadzącego pytania od telewidzów.

W trakcie trwania tego seansu w 1992 roku BBC otrzymało ok. trzydzieści tysięcy przychodzących połączeń, bo numer wyświetlany na pasku w filmie był faktycznym numerem do stacji. Ponadto czas w Ghostwatch niemal pokrywał się z czasem zegarowym, czyli linią czasu zachodnioeuropejskiego (WET), więc widzowie przed telewizorami mieli realne poczucie, że to, co widzą, to program na żywo, w którym duchy naprawdę nawiedziły brytyjskie domy. Jak pisałem wyżej bardzo przypomina to sytuację z Wojną światów i słuchowiskiem Orsona Wellesa w 1938 roku, ale ciężko stwierdzić, do ilu słuchaczy audycja CBS faktycznie dotarła. Z kolei w przypadku Ghostwatch BBC podało przybliżoną liczbę – było to około 11 milionów widzów.

Liczba ta może robić wrażenie na pierwszy rzut oka, ale główny kanał BBC był bodaj najbardziej popularną stacją na Wyspach, dostępną powszechnie i wyznaczającą trendy w mediach masowych. Producenci musieli mieć tego świadomość, jednak zupełnie nie przewidzieli skali negatywnego zjawiska, jakim było autentyczne przerażenie widzów. Przecież w pewien sposób ufali oni tej stacji. Jeśli prześledzić ramówkę tamtego dnia, to przed filmem były wiadomości sportowe i pogoda. W naturalny sposób czerpano stamtąd informacje. Obecność prawdziwych reporterów była bardzo niejednoznaczna, zaburzająca decorum dziennikarzy odkrywających kolejne sensacje i analizujących frapujące wydarzenia. Dzisiaj co prawda podchodzimy ze znacznie dobitniejszym sceptycyzmem do żurnalistów i ich opinii, bo w dyskursie, zwłaszcza internetowym, już się przyjęło hasło, że media kłamią a fake newsy, czyli reprodukowane, nieprawdziwe informacje, to współczesne zagrożenie, na które musimy zwracać uwagę. Wydaje się jednak, że jeszcze większym (i bardziej realnym) zagrożeniem było to, kto dzięki popularności programu stał się adresatem dysturbujących treści.

Przeczytaj również:  "25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy" - intymny obraz słów niewypowiedzianych przez media [RECENZJA]

Zobacz też: Nasz kanon amerykańskiego kina, czyli 10 filmów na 10-lecie AMERICAN FILM FESTIVAL

Halloween tamtego roku odbyło się w sobotę i w poniedziałek w stacji CBBC (Children’s BBC) Sarah Greene uspokajała najmłodszych widzów, że wszystko jest w porządku, nic jej się nie stało, a Ghostwatch było fikcją. Ale żadne z zapewnień – zarówno te sprzed, jak i po premierze – nie odwróciły traumatycznych akcji, jakie miały miejsc podczas seansu. Do Broadcasting Standards Commission, zajmującej się regulacją standardów audycji telewizyjnych i radiowych, wpłynęło łącznie 35 skarg stroskanych rodziców, alarmujących, że ich dzieci były przerażone tym, co zobaczyły. Najgłośniejsza i najsmutniejsza była sprawa rodziny Denhamów, których 18-letni, zaburzony psychicznie syn wyjątkowo wziął do siebie obejrzany film. Z powodu problemów centralnego ogrzewania w domu Denhamów nasiliły się uderzenia hydrauliczne – podobne do tych wywoływanych przez Mr. Pipesa z Ghostwatch – co chłopak połączył z obecnością paranormalną. Zostawił rodzicom wiadomość, w której pisał: Please don’t worry – if there are ghosts I will be a ghost, and I will be with you always as a ghost. 5 listopada 1992 roku popełnił samobójstwo.

BSC oddalił skargi, ale pozwolił zaskarżającym na publiczne wygłoszenie swojego stanowiska. W obawie przed anatemą i dalszymi reperkusjami BBC dosłownie puściło w niepamięć Ghostwatch i historię Stephena Volka. Film nigdy nie późnił nie ukazał się na antenie brytyjskiego broadcastera. Dopiero dekadę później, w 2002 roku, British Film Institute wydał film w specjalnej, rocznicowej edycji na DVD i VHS. Po zwolnieniu cenzury przez BBC ujawniła się rzesza fanów Ghostwatch, którzy autentycznie przerażeni tamtej nocy zakochali się w pomyśle Volka i jego niespodziewanym wykonaniu. W 2012 roku powstał film, który zdradzał zakulisowe materiały i reakcje członków obsady po premierowej aferze. Rok później Ghostwatch: Behind the Curtains ukazał się na DVD.

Wyświetlony na ekranie numer był faktycznym numerem do stacji BBC. W ciągu premierowej godziny do stacji próbowało dodzwonić się ok. 30 tysięcy widzów.

Stephen Volk w dwadzieścia lat po premierze zwracał uwagę, że film w jego intencji bardzo zasadniczo wyróżniał się na tle innych horrorów. Z prostej przyczyny: gdy widz idzie do kina na straszny film i płaci za bilet, naturalnie oczekuje, że go przestraszy. To emocjonalna transakcja, w której za określoną zapłatę otrzymuje się pewien zestaw wrażeń. W mainstreamowej telewizji nikt nie segmentuje widza, bo telewizja ta tworzy programy skierowane do mas. Jest więc coś wysoce ryzykownego i przekraczającego w straszeniu takiego masowego widza, który kompletnie się tego nie spodziewał. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której przykładowy Smith szukał tamtego wieczoru czegoś do obejrzenia i trafił na dokumentalne show prowadzone przez szarmanckiego Michaela Parkinsona. Jaka współczesna telewizja zdecydowałaby się na taki ruch? Kto pozwoliłby sobie na wyemitowanie czegoś tak zakrzywiającego granicę między dramatyczną fikcją a dziennikarską prawdą?


Zobacz też: Klasyka z Filmawką – “Czas Apokalipsy” czterdzieści lat później…

BBC z pewnością tak tego nie traktuje, ale historycznie był to komercyjny eksperyment społeczny. Jest to o tyle przerażające, że siadając przed telewizorem, widzowie byli stuprocentowo przekonani, że znani i lubiani reporterzy mają wszystko pod kontrolą.

W końcu pod względem filmowym Ghostwatch to kamień milowy w gatunku found footage, znakomicie eksploatujący podstawowe techniki montażowe. “Nawiedzony” dom jest obłożony zamocowanymi przy ścianach kamerkami, z czego skorzystali m.in. twórcy kasowego Paranormal Activity, a metoda filmowania na żywo widoczna jest chociażby w hiszpańskiej serii horrorów [REC]. Nie można za to w oczywisty sposób stwierdzić inspiracji Ghostwatch przy Blair Witch Project z 1998 roku, choć fani mają swoje podejrzenia. Nie zmienia to faktu, że brytyjska produkcja była rewolucyjna dla kina grozy, nawet bez względu na intencje twórców. Oryginalne found footage z krwi i kości podążają za zasadą, że naturalnie kręcona rzeczywistość filmowa tak łudząco przypomina tę prawdziwą, że zaciera się pojęcie świata diegetycznego. Właśnie w Ghostwatch świat diegetyczny stał się tożsamy z naszym światem.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.