“Better Call Saul” – “Piñata” – S04E06

Początek i koniec. Wraz z tym milowym odcinkiem Better Call Saul poznajemy zmienione oblicze Jimmy’ego – pierwszy tak raz jasno i wyraźnie czuć prezencję już nie poczciwego McGilla, który chce zrobić różnicę, ale tytułowego Saula, który nie cofnie się przed niczym. Bo nie ma nic do stracenia.

Zobacz również: Ostatni odcinek “Better Call Saul”!

Prolog przenosi nas do 1993 roku. Jimmy pracuje w dziale pocztowym HHM razem z Kim. Ten pierwszy zbiera od pracowników zakłady oscarowe (m.in. na Ala PacinoZapach kobiety), zaś ona sprawnie i sumiennie wykonuje swoje zadania, przez co jest efektywniejsza od kolegi. Do biura wchodzi Chuck, witany gromkim aplauzem przez cały personel. Dzięki znalezionemu niszowemu precedensowi udało mu się wygrać sprawę niemożliwą do wygrania, o czym Jimmy nie miał do tej pory pojęcia. Kiedy Charles podchodzi do nich, Kim spogląda na niego jak na idola, wypytuje go o szczegóły rozprawy, w przeciwieństwie do niedbałego Jimmy’ego, który spotyka się z pobłażliwym i podirytowanym spojrzeniem starszego brata. Kiedy ten odchodzi, Jimmy zwraca się do Kim: That’ll be you soon. Potem przechodzi obok firmowej biblioteki i zatrzymuje się. Wchodzi do pełnego prawniczych ksiąg pomieszczenia, z którego bija jasny blask.

Moment ten wydaje się zasadniczy, jeśli chodzi o wybór drogi przez McGilla. To początek jego kariery jako James McGill, adwokat. Zapewne po tym wydarzeniu zapisze się na studia zaoczne, w tajemnicy przed swoimi przełożonymi (zdradzi to dopiero po ich zakończeniu – S01xE08). Ośmieszony przez swoje ignorancję przed Chuckiem i Kim odkryje, że on też może być kimś, a jego przeszłość nie musi zasądzać o całym życiu. U podstaw tej decyzji sytuuje się również pewna próba zaimponowania pannie Wexler. Jimmy, bazując na jej reakcji, zaczyna zdawać sobie sprawę, że nie ma u niej żadnych szans, jeżeli jego ambicje będą kończyć się na pracy w dziale pocztowym. Będzie próbował zrealizować swój amerykański sen, próbując zostawić za sobą ikonę Slippin’ Jimmy’ego.

Na powrót w 2003 r. Kim odkrywa, że Jimmy snuje w swoim notatniku fantazje na temat ich współpracy po odzyskaniu przez niego licencji – szkicuje logo WM oraz wspólną nazwę. Następnego dnia panna Wexler podejmuje jednak ostateczną decyzję – spotyka się z Rickiem Schweikartem ze Schweikart & Cokely i postanawia przenieść się wraz z Mesa Verde do nich. W ten sposób będzie mogła zapewnić klientom niezbędne wsparcie rzeszy asystentów i pomocników, a ona sama znajdzie czas na swoją adwokacką pasję – pomaganie ludziom w rozprawach z urzędu.

Zobacz również: 10 powodów, by obejrzeć 5. sezon BoJacka Horsemana

W CC Mobile jak zwykle nic się nie dzieje. McGill otrzymuje telefon od siostrzeńca pani Strauss, Bretta. Jak się okazuje, staruszka zmarła we śnie przed paroma tygodniami. Fakt ten dość mocno dotyka Jimmy’ego, pozostawał on w dosyć ciepłych relacjach z emerytką. Przypomina sobie o figurkach Hummela i dopytuje o wnuków, o których tak opowiadała. Jednocześnie informuje Bretta, że nie jest już prawnikiem i w sprawie wypełnienia testamentu poleca mu Francisa Scheffa z HHM. Po powrocie do domu Jimmy włącza reklamę z Davis & Main i wspomina występ pani Strauss. Ewidentnie jest bardziej przejęty stratą starszej pani niż własnego brata.

Jimmy dostaje zaproszenie od Kim, by spotkali się w Forque Kitchen and Bar – tej samej restauracji, w której wcześniej Schweikart złożył jej ofertę pracy kosztem HHM i w której Viktor i Giselle oskamowali naiwnego biznesmana w 2. sezonie. McGill kojarzy to miejsce bardziej z tym drugim wydarzeniem i z radością orientuje się na wyrwanie z nudnej pracy w CC Mobile. Kim jednak tłumaczy mu, że zdecydowała się na zatrudnienie u S&C, gdzie założy dział bankowy i oficjalnie stanie się partnerem firmy – coś, o czym marzyła już w HHM.

Po tej wiadomości Jimmy nagle ucieka na zaplecze. Robi mu się słabo, ale doprowadza się do porządku, wraca do Kim i z uśmiechem stwierdza, że cieszy się z wybory partnerki i będzie ją wspierał. Tak naprawdę jednak zdaje sobie sprawę, że jego marzenie o wspólnej kancelarii z Kim muszę odejść w niepamięć. Powoli uświadamia sobie, że podstawy jego drogi jako James McGill powoli tracą grunt. Partnerstwo z Kim miało go przywrócić na dobre tory, ale skoro to się nigdy nie stanie, to co ma do stracenia?

Zobacz również: “Juliusz” – Recenzja

Mike spotyka się ze Stacey i przeprasza ją za zachowanie na spotkaniu grupy wsparcia, ale dalej uważa, że ma słuszność. Nie chce jednak spotkać się z Anitą i wyjaśnić jej sprawy. Proponuje, że odbierze jutro Kaylee ze szkoły. Stacey z całą powagą stwierdza, że nigdy nie zapomni o Mattym.

W HHM Jimmy odbiera swoją część spadku po Chucku (5 000$) od Howarda. Pustki w firmie tłumaczy on “restrukturyzacją”, wymuszoną głównie przez spłacenie majątku po zmarłym McGillu. Hamlin jest zdecydowanie sfrustrowany obecnością Jimmy’ego, a ten, widząc stan, w jakim znajduje się Howard, próbuje go zmotywować (i prowokować). Otwarcie stwierdza, że użala się nad sobą i jest gównianym prawnikiem, ale świetnym sprzedawcą, więc powinien zacząć sprzedawać i wyciągnąć HHM z kryzysu. Rozgoryczony Howard spuszcza swoje decorum i stwierdza po prostu: Fuck you, Jimmy.

Właściwie to dosyć dziwna scena. Jimmy jest święcie przekonany, że pomaga koledze podnieść się z upadku, ale Howard wyraźnie tego tak nie odbiera. Bliżej mu do pałania jakąś nienawiścią do McGilla za wszystko, co “dla niego” zrobił. Nie bez powodu chodzi do psychiatry dwa razy w tygodniu i wygląda, jakby wszystko mu się posypało. Jimmy nie dostrzega głębszego problemu, myśli, że jego kondycja prędzej czy później ulegnie poprawie, więc powinien wziąć się w garść. Jednak o wiele bardziej prawdopodobne jest, że Hamlin wpadł w ciężką depresję i jest tak przytłoczony śmiercią Chucka i problemami finansowymi, że może wybrać ostateczny środek na zakończenie tego wszystkiego…

Zobacz również: O czeskim kinie – od doktora Mraczka

W nocy Gustavo przyjeżdża do szpitala, by odwiedzić Hectora, do którego organizmu wdarła się infekcja. Lekarze przewidują, że może nigdy się nie wybudzić. Gus opowiada mu historię ze swojego dzieciństwa. Kiedy był mały, zasadził drzewko lucumy. Było dla niego źródłem pożywienia oraz zarobku. Pewnego dnia prawie wszystko owoce zostały zjedzone przez ostronosa. Postanowił się zemścić. Zastawił pułapkę i czekał godzinami. Gdy ssak dał się w końcu złapać, Fring nie zabił go od razu. Zatrzymał go i obserwował, jak cierpi.

Tym ostronosem okazuje się oczywiście Hector. Gustavo mógłby z łatwością się go pozbyć, ale nie ma zamiaru tego zrobić. Chce, żeby cierpiał jak najdłużej. Gus chroni zatem Salamancę nie ze względu na kartel – jest to bardziej pretekst – ale z zawiści, woli zemsty na tym, który zabił jego partnera i przyjaciela, Maxa Arciniegę (Breaking Bad, S04xE08). Gus ma skłonności psychopatyczne, ale jest cierpliwy. Dalsza historia pokaże, że role się odwrócą i to Hector prawdziwie odpłaci się Fringowi z pomocą Waltera White’a (BB, S04xE13). To stawia w nowym świetle kwestię zemsty obu panów – bo który z nich w ostateczności był “mniejszym złem”?

Jimmy wypakowuje nową dostawę burnerów w Day Spa and Nail, gdzie dalej ma opłacony roczny czynsz. Pani Nguyen nie podoba się, że chce on zostawić towar w jej lokum, ale prezent w postaci jednego z telefonów skutecznie zmienia jej nastawienie. Nocą Jimmy natyka się na trzech młodziaków – Rocco, Zane’a i Jeda – tych samych, którzy pobili go i okradli podczas ostatniej próby sprzedaży. Proponuje im układ – oni będę go bronić przed napadami, a on odpali im parę procent ze sprzedaży telefonów. Rzezimieszki nie wydają się chętni na negocjacje, a jeden z nich zaczyna grozić bohaterowi nożem.

Zobacz również: Ars Independent – o festiwalu i nie tylko!

Ten nie czeka długo i ucieka, oni za nim. Jimmy dobiega do ślepej uliczki i kiedy wydaje się, że już po nim, zza rogu wyłania się dwóch potężnych i uzbrojonych w broń palną bodyguardów Saula w maskach narciarskich. Jednym z nich okazuje się Huell Babineaux (poplecznik w Saul Goodman & Associates oraz ten, który podrzucił Chuckowi w 3. sezonie baterię do kieszeni marynarki). Złodzieje zostają powieszeni do góry nogami w magazynie pełnym piniat, a ochroniarze Jimmy’ego uderzają pałkami bejsbolowymi w coraz to bliżej znajdujące się kukły ze słodyczami. Przerażeni młodzieńcy obiecują nigdy więcej nie zadzierać z sprzedawcą burnerów i poinformować innych, by też trzymali się z daleka.

Jeśli mielibyśmy mówić o narodzinach Saula, to właśnie teraz nadszedł na to czas. To nie jest już metoda Slippin’ Jimmy’ego, która potrafi wykaraskać się z każdej sytuacji. To metoda Saula Goodmana, z którym się nie zadziera. W scenie tej najważniejsze wydaje się to, że podobny obrazek widzieliśmy w 1. sezonie BCS, kiedy Jimmy został wywieziony na pustynię wraz z Calem i Larsem, którzy narazili się Tuco. Wówczas prawnik aż do samego końca przekonywał Salamancę, że robi błąd, że można się dogadać, że obejdzie się bez przelewu krwi. Manipulował, ale dla dobra sprawy. W istocie pomógł tym chłopakom i wyciągnął ich z grobu. Tutaj Jimmy z początku próbuje, jak zawsze, racjonalizować, pogodzić obie strony, ale ewidentnie bez przekonania – bo tak naprawdę chce im dopiec.

 

Na początku odcinka przedstawione zostały narodziny Jamesa McGilla. Pod koniec tego samego epizodu widzimy już Saula Goodmana, człowieka, którego należy szanować, który wie, co robić, który nie przepuści żadnej okazji do zarobku, bo zbyt wiele razy ktoś zrobił z niego frajera. Od tej pory to on będzie dyktował warunku. I owszem, zostanie damn good lawyer, ale przy tym będzie biznesmenem godnym respektu. Nikt nie będzie już drwił z wątłego Jimmy’ego McGilla.

Zobacz również: “Predator” – Przedstawiciel wymarłego gatunku – Recenzja

W pracy Mike zajmował się ogarnięciem magazynu do budowy superlaboratorium dla Wernera Zieglera i jego niemieckich pracowników. Mają oni żyć w zamknięciu przez parę miesięcy, więc Gus zapewnia odpowiednią rozrywkę i komfort, a Mike – skrupulatną kontrolę. Mające charakter ekspozycji sceny zwiastują, że to dopiero początek wyboistej drogi, jaką jest zbudowanie przyszłego miejsca pracy dla Waltera White’a.

Poziom serialu stale rośnie, a nieunikniona kulminacja zbliża się wielkimi krokami. Zostały jeszcze cztery epizody, w których może wydarzyć się prawie wszystko. No i co się dzieje z Nacho..? Zapraszam na kolejny odcinek Better Call Saul już we wtorek 18 września na polskim Netfliksie!

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.