Advertisement
FilmyRecenzjeStreaming

Checked! TOP10 Netflixa – “Betonowe złoto” [RECENZJA]

Bartłomiej Rusek
Betonowe złoto
fot. materiały prasowe / Netflix

Historii, w których bohater zdobył fortunę (w niekoniecznie legalny sposób), a następnie roztrwonił większą bądź mniejszą jej część, było w kinie bardzo wiele. Od gangsterskich klasyków, w stylu, przykładowo, Kasyna, przez Barry’ego Seala z Tomem Cruisem po Wilka z Wall Street czy Złap mnie, jeśli potrafisz z Leonardo DiCaprio.

Wszystkie wymienione powyżej historie bazują w mniej lub bardziej dosłowny sposób na prawdziwych historiach. W przypadku recenzowanego przeze mnie filmu – mimo oznaczenia na Netflixie, że jest oparty na faktach – nie znalazłem żadnej takiej informacji. Zresztą, jak się można dowiedzieć z samego filmu lub z treści mojej recenzji, takie coś nie mogłoby się wydarzyć. Wszystko dlatego, że w Betonowym złocie absurd goni absurd.

Betonowe złoto
fot. materiały prasowe / Netflix

Głównym bohaterem filmu Cüneyta Kayi jest Viktor Stein (David Kross). Wyjeżdża on z rodzinnego domu do Berlina. Tam już na samym początku spotyka się z przeciwnościami losu. Nikt nie chce mu bowiem wynająć mieszkania, w przypadku gdy nie ma umowy o pracę na czas nieokreślony. Tym samym młody Niemiec musi sobie jakoś poradzić w stolicy. Zatrudnia się do pracy na budowie, aby zarobić na najtańszy możliwy nocleg i przetrwać pierwsze dni.

Wtedy w Viktorze odzywa się dusza przedsiębiorcy. Postanawia udać się do pierwszego napotkanego punktu ksero, przerobić swój dowód osobisty, zmieniając imię i nazwisko, a następnie wstawić te dane do znalezionego w Internecie wzoru umowy o pracę (w której zresztą wpisuje sobie sporą kwotę, jaką rzekomo zarabia). Korzystając z fałszywych danych, wynajmuje kilka luksusowych apartamentów i zamienia je na noclegownie dla Bułgarów, których (pracujących jako tania siła robocza) poznał na budowie. Za możliwość spędzenia nocy w apartamencie życzy on sobie niższą kwotę, niż płacą oni w ramach zakwaterowania na budowie (śpią tam w kontenerach). Po upchnięciu po kilkudziesięciu z nich do każdego z mieszkań, ma on jednak spory profit.

Przeczytaj również:  Jak na szpilkach. Recenzja filmu "Dama z Seulu"

W ten sposób Viktor rozpoczyna serię przekrętów. Poznaje bowiem Gerry’ego (Frederick Lau), który szybko staje się jego partnerem w biznesie i jednocześnie najlepszym przyjacielem. Ten – który wcześniej zajmował się sprowadzaniem wspomnianych Bułgarów do Niemiec – potrafi załatwić dosłownie wszystko, w dodatku w najniższej cenie. Sytuacja sprawia, że Viktor postanawia nieco zmienić charakter swojego szemranego biznesu nieruchomościowego.

Dwaj przyjaciele szybko dogadują się ze starą znajomą Gerry’ego – bankierką Nicole Kleber (Janina Uhse). Kupują oni po zaniżonych cenach mieszkania na aukcjach (oczywiście nie mając odpowiednich środków, musieli „ustawić” i to). Następnie szukają ludzi, którzy po odremontowaniu mieszkania (a to robili w trakcie jednej nocy, w trzy osoby, pod wpływem środków odurzających…) będą skłonni przepłacić za lokum, biorąc hipotekę właśnie od Nicole. Ta udziela kredytu wszystkim zainteresowanym osobom, również tym bez zdolności kredytowych.

Plan ten sprawił, że cała nasza trójka zarobiła miliony euro. Jak jednak wiemy z samego początku filmu (Cüneyt Kaya mocno bawi się chronologią, zarówno w tym aspekcie, jak i wprowadzając do produkcji liczne retrospekcje), przekręt ostatecznie się nie udał. Viktor został złapany przez policję, a cały film stanowi opowieść, będącą jego zeznaniem. O ile samo odsłonięcie kart już na samym początku można oceniać dwuznacznie, tak sam plan bohaterów był w wielu elementach absurdalny.

Betonowe złoto
fot. materiały prasowe / Netflix

Najlepszym podsumowaniem ich głupich pomysłów, przedstawionych w produkcji jako super mądre, było rozwiązanie, które wymyślili, gdy musieli spłacić urząd skarbowy. Mając niewypłacalną firmę i jedynie odłożone brudne pieniądze, postanowili wziąć kredyt na spłatę zaległych podatków. Ze względu na fakt, że żaden bank nie chciał im udzielić kredytu, postanowili otworzyć swój własny bank. Dodatkowo, aby to zrobić, przekupili odpowiednie służby…

Przeczytaj również:  Puls Filmawki 04/2021 – rekomendacje muzyczne

Gdyby nie absurdalne pomysły i nieprzemyślana ich implementacja, Betonowe Złoto byłoby dość interesującą propozycją filmową. To przyzwoicie zagrany film, który nie wyróżnia się niczym szczególnym. Jedyne dodatkowe cechy, które można w nim wymienić, działają na jego niekorzyść.

Filmów traktujących o drodze na szczyt i szybkim upadku, po zatraceniu w fortunie, jest multum. Wśród nich Betonowe Złoto nie jest ani trochę atrakcyjną pozycją do obejrzenia. Sam koncept jest jednak bardzo chwytliwy – na tyle, by wielu użytkowników Netflixa zainteresowało się tą produkcją. To sprawiło, że Betonowe Złoto było w pierwszym tygodniu dostępności na platformie na liście TOP10 najpopularniejszych filmów. Niestety, w tym przypadku nie idzie to na równi z jakością.

Ocena

5 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

Wilka z Wall Street

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.