Festiwal Filmowy Pięć Smaków 2020FestiwaleFilmyPublicystykaRecenzje

“Słodko-gorzki”, czyli o trzy smaki za mało [RECENZJA]

Bartłomiej Rusek
fot. Kadr z filmu "Słodko-gorzki"

Mimo lekkiej awersji do filmowych adaptacji mang – podobnie zresztą jak do gatunku, którym jest komedia romantyczna – postanowiłem dać szansę Słodko-gorzkiemu. Film ten skusił mnie przede wszystkim perspektywą bajecznych ujęć jedzenia, jak i sugerowanym przez opis produkcji nieszablonowym scenariuszem. Już na samym początku seansu zauważyłem jednak, że Słodko-gorzki niekoniecznie jest tym, czego po nim oczekiwałem.

Główną bohaterką komedii romantycznej w reżyserii Shogo Kusano jest Maki – młoda kobieta pracująca w agencji reklamowej. Ze względu na dynamiczny tryb życia nie ma ona czasu, aby sobie gotować. Jej dieta składa się więc w większości z dań gotowych, co z kolei wywołuje dezaprobatę koleżanek z pracy. Co więcej, warzywa wywołują w niej obrzydzenie, sprawiając, że słabo się czuje. Ponadto, aby całkowicie nie stracić uznania przyjaciółek z pracy, nie zdradza im całej prawdy o sobie. Wymyśla między innymi fakt posiadania partnera, z którym planuje zamieszkać, w czasie gdy tak naprawdę zostaje zmuszona do przeprowadzki nakazem eksmisji.

Życie Maki zostaje wywrócone na drugą stronę, gdy poznaje Nagisę. Pierwszy raz spotyka go… rano, u siebie w mieszkaniu, gdy mężczyzna gotuje śniadanie. Szybko okazuje się, że został on poproszony o odprowadzenie pijanej Maki do domu, gdy ta poprzedniej nocy przesadziła z alkoholem. Przeglądając rzeczy mężczyzny, kobieta odkrywa jego legitymację służbową, z której wynika, że jest nauczycielem w znanym, elitarnym wręcz liceum. W dodatku przystojnym nauczycielem, co skutkuje nieudaną z jej strony próbą podrywu. Nieudaną, gdyż – jak się szybko okazuje – Nagisa jest gejem.

Przeczytaj również:  "Dick Johnson is Dead", czyli najpiękniejszy dokument zeszłego roku [RECENZJA]
fot. Kadr z filmu “Słodko – gorzki”

Nie zniechęca to jednak kobiety, która wciąż o nim fantazjuje. Co więcej, wprowadza się do jego domu, szantażując Nagisę tym, że wyjawi prawdę o jego orientacji w szkole, w której naucza – w rezultacie wywołałoby to dużo kontrowersji, mogących odbić się na karierze zawodowej mężczyzny. Ten ulega bohaterce, wprowadzając jednak pewne warunki – Maki musi jeść wszystko, co on ugotuje. Ma to swoje mankamenty – Nagisa gotuje tylko zdrowe rzeczy. Do tego jest wegetarianinem, więc posiłki składają się niemal wyłącznie z warzyw.

Film jest adaptacją mangi o tym samym tytule, która niestety nie ukazała się dotychczas w Polsce. Tym samym nie dysponuję znajomością materiału źródłowego i nie jestem w stanie stwierdzić, w jakim stopniu treść 13 tomów oryginału znalazła swoje odbicie w filmie. Domyślam się jednak, że w zbyt dużym. Jest to aż za bardzo widoczne w tym, jak została poprowadzona akcja Słodko-gorzkiego. Wydarzenia zdają się zbyt gwałtowne, a tempo ich występowania zbyt szybkie, przez co nie jesteśmy w stanie dowiedzieć się dostatecznie wiele o naszych bohaterach.

Postacie obecne na ekranie poznajemy jedynie poprzez obserwację tego, jak rozwijają się ich relacje – cała nasza wiedza o nich wynika z ich wzajemnych rozmów, przy czym nie są zbyt wylewni i skorzy do wyrażania wszystkich swoich uczuć. W ten sposób dowiadujemy się jednak, że niechęć Maki do warzyw ma nieco inne źródła niż uwielbienie do fastfoodów. Dowiadujemy się również nieco – choć zdecydowanie za mało – o przeszłości naszych bohaterów. Ten brak informacji sprawia, że postacie wydają się nieco sztuczne i ciężko mi było poczuć cokolwiek w stosunku do którejś z nich. Niektóre elementy historii bohaterów są bardzo ograniczone i w dużej mierze zamykają się w kilku postaciach, które od czasu do czasu przewiną się w trakcie ekranowych zdarzeń. Jedną z nich jest Arata, ekscentryczny przyjaciel Nagisy, który zaprzyjaźnia się z Maki. Epizodycznie pojawia się również Kaito – jej były chłopak.

Przeczytaj również:  "Death or Glory" - Wasz ulubiony komiksowy blockbuster [RECENZJA]

To co zostało bardzo ładnie, momentami wręcz artystycznie przedstawione w Słodko-gorzkim, to sceny przedstawiające jedzenie i jego przygotowywanie. To zdecydowanie najlepszy element filmu, który jednak nie trafił do mnie ani humorystycznie, ani snutą na ich kanwie historią.

Niestety, Słodko-gorzki do mnie nie przemówił. Tytuł filmu idealnie odwzorowuje jego treść – to słodko-gorzka komedia romantyczna. Zabrakło tu jednak wszystkich pozostałych smaków, co pozostawia spory niedosyt, a wręcz niesmak. Film ma bowiem braki niemalże na każdym podłożu i ładnie nakręcone sceny kulinarne nie są w stanie tego zrekompensować.

Ocena

4.5 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

Dowolną komedię romantyczną

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.