“Sekretne życie zwierzaków domowych 2” [RECENZJA]

Pierwsza część filmu Sekretne życie zwierzaków domowych była animacją trafiającą idealnie w mój gust. Operująca licznymi stereotypami dotyczącymi tytułowych zwierzątek domowych, produkcja stanowiła doskonałą propozycję zarówno dla dzieci, jak i rodziców. Zwłaszcza w przypadku, gdy w rodzinie obecny jest jakiś zwierzak. Obecnie w kinach możemy obejrzeć drugą już część, której reżyserem jest ponownie – teraz jednak w pojedynkę – Chris Renaud.

Zobacz również: Anna Odell. Reżyserka obecna – FRONT WIZUALNY [FELIETON]

Głównymi bohaterami znów są dwa psy: Max oraz Duke. W ich życiu pojawia się Liam – świeżo narodzony syn Katie (ich właścicielki), którego w krótkim wprowadzeniu do filmu przedstawia nam Max, jako narrator. Nasza rodzinka – oczywiście razem z psami – wybiera się na krótkie wczasy na wieś. Tam jesteśmy świadkami wielu śmiesznych, mniej lub bardziej interesujących sytuacji z udziałem przede wszystkim Maxa, który stara się przezwyciężyć swoje liczne lęki, które doprowadziły wcześniej do znanej chociażby ze zwiastunu filmu wizyty u weterynarza.

 

W czasie gdy nasi protagoniści przebywają na wsi, zalewani jesteśmy ze wszystkich stron dodatkowymi wątkami, których ilość mi nieco przeszkadzała. W efekcie otrzymaliśmy trzy główne linie fabularne – poza tą z Maxem oraz Duke’iem otrzymujemy w pierwszej kolejności krótki wątek szpica miniaturowego Gidget. Jak pamiętamy z pierwszej części filmu, Gidget jest zakochana w grającym pierwsze skrzypce w filmie terierze i na czas jego nieobecności bierze pod opiekę jego ulubioną zabawkę. Tę jednak traci już w następnej scenie, a próby jej odzyskania doprowadzają do kolejnej porcji śmiesznych sytuacji.

Bohaterem ostatniego z głównych wątków jest królik Tuptuś, teraz już przyjaciel pozostałych zwierzątek, który na skutek zabaw ze swoją właścicielką uważa się za superbohatera. Dostaje on zlecenie uwolnienia białego tygrysa z cyrku. Nie jest to jednak łatwe zadanie – cyrk prowadzony jest przez brutalnego Rosjanina Siergieja, który jest w stanie zrobić nawet najgorsze rzeczy, aby tylko nie utracić swojej zdobyczy. Wątek ten jest moim zdaniem zdecydowanie najbardziej nijaki, niedopracowany i po prostu zbędny, a chętniej bym popatrzył na więcej perypetii Maxa i Duke’a wynikających z ich pobytu na wsi. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ich konfrontacje z obecnymi tam zwierzętami gospodarczymi.

Jesteśmy też na Facebooku, polub fanpage Filmawki

Sekretne życie zwierzaków domowych 2 jest dobrą propozycją zarówno dla dzieci jak i rodziców. Niektóre sceny humorystycznie bardziej trafią zresztą do tych drugich – jak na przykład ta, w której kocica Chloe “odpływa” po zażyciu kocimiętki, a w tle leci kultowy „White Rabbit” Jefferson Airplane. W tym momencie należy wspomnieć o soundtracku do filmu, który wypada co najmniej dobrze. Oprócz wspomnianego klasyka, na wielkim ekranie możemy usłyszeć utwory takich artystów jak Stevie Wonder, Coolio, Jay-Z czy zespół ZZ Top. Całość najczęściej dobrze współgra z wydarzeniami obecnymi na ekranie, co sprawia, że osoby znające wcześniej poszczególne utwory, w niektórych scenach mimowolnie się uśmiechną.

Muszę przyznać, że jestem nieco zawiedziony drugą częścią Sekretnego życia zwierzaków domowych. Wynika to jednak przede wszystkim z wysokich oczekiwań, które miałem po pierwszej części filmu, na której wybornie się bawiłem. Tym razem otrzymaliśmy co najwyżej przyzwoitą bajkę, która czasami bawi, czasami uczy, przynosząc uniwersalne morały, jednak przez sporą część filmu po prostu nuży. Część ze scen znacznie odbiega od reszty, przy czym najgorzej i najmniej humorystycznie wypada wspomniany wątek z Tuptusiem i białym tygrysem. Jestem jednak w stanie przymknąć na to oko i polecić ten film każdemu, kto szuka lekkiego tytułu, który może obejrzeć wspólnie z rodziną. Zwłaszcza, gdy w rodzinie tej obecne są zwierzęta domowe – wtedy można wychwycić bardzo dużo smaczków, które pozytywnie wpłyną na odbiór filmu.


3/5


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.