“Chata na sprzedaż” – Czeski komediodramat w najlepszym wydaniu [RECENZJA]

Chata na sprzedaż to czeski komediodramat w reżyserii Tomaša Pavlička. Opowiada on o rodzinie, która decyduje się na sprzedaż swojej starej, od dawna nieodwiedzanej chaty. Jest to drewniany dom, który jest umiejscowiony w samym środku lasu, z dala od miejsc zamieszkania pozostałych członków rodziny. W efekcie, od dawna nikt go nie odwiedzał i niemalże cała rodzina jest zgodna co do decyzji o sprzedaży.


Przeczytaj również: By Krzysztof Kieślowski – sylwetka mistrza i przegląd jego twórczości [FELIETON] [CZĘŚĆ 1.]

Wyjątek stanowi posiadająca jeszcze klucze do domu matka (Ivana Chylkova). Zabiera ona całą trzypokoleniową rodzinę na weekend właśnie do tytułowej chaty, aby należycie pożegnać się z dobytkiem. Nowi właściciele mają bowiem przyjechać już w niedzielę, aby sfinalizować zakup. Cel podróży trzymany jest w ukryciu przed babcią (Jana Synkova) i dziadkiem (Jan Kacer), którzy nie mają zamiaru odwiedzać dobytku.

Dialogi to coś, co urzeka w Chacie na sprzedaż najbardziej. Humor przejawia się w głównej mierze właśnie w nich, sprawiając że za każdym razem, gdy niektóre postacie się wypowiadają, wiadomo, że nadchodzi kolejna dawka śmiechu.

Oprócz samej rodziny, w filmie pojawiają się również inne osoby – dzieci naszej głównej bohaterki przyjechały bowiem ze swoimi partnerami. Córka z Niemcem Sebastianem (Michael Pitthan) a syn z pochodzącą ze Słowacji Lucią (Judit Bardos). Oprócz nich, tytułową chatę odwiedza również sąsiad, który lubi opowiadać o swojej rzekomej przeszłości.


Przeczytaj również: By Krzysztof Kieślowski – Sylwetka mistrza i przegląd jego twórczości [FELIETON] [CZĘŚĆ 2.]

Warto zaznaczyć, że relacje rodzinne są w filmie bardzo istotne. Wynikać to może z faktu, że Chata na sprzedaż zainspirowana jest osobistymi przeżyciami reżysera. Znaczenie rodziny widoczne jest chociażby w fakcie, że jej członków poznajemy nie po imionach, a po ich roli. Tym samym, nieistotne jest to, jak mają na imię mama, tata, syn, córka, babcia czy dziadek. Istotny jest natomiast fakt, że są ze sobą spokrewnieni, tworząc wspólnie trzypokoleniową rodzinę.

Ponadto, umiejscowienie w filmie osób innych narodowości jest bardzo ciekawym zabiegiem, biorąc pod uwagę czeski humor. Pokuszę się o stwierdzenie, że Tomaš Pavliček delikatnie operuje w swoim filmie stereotypami. W efekcie, przykładowo, pochodzący z Niemiec Sebastian nie jest w stanie zrozumieć decyzji czy zachowań rodziny, w którą planuje się wżenić. Postacie te mają również problem ze zrozumieniem, czym dla rodziny jest tak właściwie chata, w której spędzają czas.


Przeczytaj również: Nawet nie wiesz, czy bardzo cię kocham [FELIETON] @ Sokołowsko 2019

Muszę przyznać jedno – czeski humor zdecydowanie trafia w moje gusta. Wiedziałem to już wcześniej, jako amator starych, czechosłowackich komedii. Teraz jednak, za sprawą seansu Chaty na sprzedaż, utwierdziłem się w przekonaniu, że zdecydowanie warto brnąć dalej w to kino i poznawać kolejne produkcje. Zwłaszcza, że współczesne produkcje również mają wiele do zaoferowania.

Chata na sprzedaż nie jest przy tym filmem, który spodoba się każdemu. Ja, jako entuzjasta czeskiego humoru, w pełni doceniam najnowszą produkcję Tomaša Pavlička. W znakomity sposób operuje na granicy dramatu i komedii, neutralizując skrajne cechy tych dwóch gatunków. W efekcie otrzymujemy idealnie zbilansowaną produkcję, która sprawnie nawiązuje do klasyków gatunku.


4/5


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.