KomiksKulturaRecenzje

„Kaczki. Dwa lata na piaskach” – ciężkie słowa o trudnej przeszłości [RECENZJA]

Bartłomiej Rusek
Okładka komiksu „Kaczki. Dwa lata na piaskach" / fot. Kultura Gniewu

Kaczki. Dwa lata na piaskach to pierwszy komiks autorstwa Kate Beaton, który ukazał się na polskim rynku. Choć kanadyjska autorka przez ponad dekadę wydawała serię Hark! A Vagrant (początkowo w formie publikacji na swojej stronie internetowej), to dopiero Kaczki. Dwa lata na piaskach zostały szerzej docenione. Najnowszy tom Kate Beaton otrzymał bowiem Nagrodę Eisnera w dwóch kategoriach (dla najlepszej autorki oraz najlepszego albumu autobiograficznego) oraz wiele innych prestiżowych wyróżnień.

Już na początku trzeba zaznaczyć, że Kaczki to historia autobiograficzna. Autorka tego w żadnym momencie nie kryje, opisując po prostu siebie i swoje przeżycia, nazywając bohaterkę swoim imieniem i nazwiskiem, opowiadając przy tym o relacjach z rodziną i przyjaciółmi. Jest to istotne w kontekście opowiedzianej historii, przeżyć Kate i konstrukcji całego komiksu. A historia jest jeszcze bardziej życiowa i przyziemna, niż z pozoru może się to wydawać. Kate opowiada o swojej przeszłości – gdy od razu po studiach postanowiła wyjechać na tytułowe piaski, zaciągając się do dobrze płatnej, ale i ciężkiej pracy na polach wydobywczych ropy naftowej na terenie zachodniej Kanady.

Młoda dziewczyna, świeżo upieczona absolwentka historii i antropologii, nie miała zbyt wielu możliwości – aby ukończyć edukację, musiała wziąć kredyt studencki, którego termin spłaty zbliżał się wielkimi krokami. Pracując w tych ciężkich warunkach, miała jednak możliwość spłacenia go w zaledwie dwa lata. Tym samym, rzucając niemalże wszystko, wyjechała z rodzinnej Nowej Szkocji i trafiła do nowego świata. Męskiego, brutalnego świata. Fabularnie Kaczki przedstawiają właśnie okres tych dwóch lat, rozpoczynający się w momencie podjęcia decyzji o wyjeździe i towarzyszącej temu sprzeczce z rodzicami, pragnącymi, by wykształcona córka nie rezygnowała z marzeń. Dwudziestojednoletnia wówczas Kate szybko przekonuje się, że to nie sama praca jest najgorsza w nowym otoczeniu. Są nią ludzie, ich działania, słowa, bezwzględność i prostolinijność.

Przeczytaj również:  „Zarządca Sansho” – pułapki przeszłości [Timeless Film Festival Warsaw 2024]
Przykładowa strona z komiksu „Kaczki. Dwa lata na piaskach” / fot. Kultura Gniewu

W Kaczkach rysowniczka opisuje swoje doświadczenia w bardzo obrazowy i dosłowny sposób. A wszystko dlatego, że dosłowność jest tu konieczna. Mijani na piaskach mężczyźni komentują wygląd bohaterki komiksu tak, jak komentowali to w rzeczywistości. Rzucają w jej stronę seksistowskimi tekstami tak, jak robili to, gdy faktycznie tam pracowała. Kaczki w głównej mierze pokazują, jak człowiek się zmienia, gdy zrzuca z siebie noszoną na co dzień maskę. Gdy nie musi się przejmować swoimi bliskimi i ma świadomość, że jego działania nie przyniosą żadnych negatywnych konsekwencji – w końcu przyjechał tu tylko zarobić pieniądze, a za jakiś czas pobyt w tym miejscu będzie tylko przeszłością. Podobnie jak poznane tu osoby.

Wydany przez Kulturę Gniewu tom przedstawia poruszającą historię drobnej dziewczyny, która trafia do środowiska, w którym otoczona jest przez setki mężczyzn. Słysząc kolejne komentarze na temat swojego wyglądu, nachalne próby flirtu czy nawet bezpośrednie propozycje, jest bezsilna. W końcu w patriarchalnym środowisku, do którego trafiła, jest to na porządku dziennym i nikt oprócz niej nie jest tym oburzony, a nielicznie spotykane tam inne kobiety są już do tego przyzwyczajone. Akcja komiksu znakomicie współgra z jego stylem graficznym. Nie uświadczymy bowiem w Kaczkach malowniczych plansz. Styl Kate Beaton od zawsze był surowy, a rysunki w tym tomie są momentami bardzo proste. Mimo tego z twarzy bohaterów jesteśmy w stanie wyczytać ich emocje (często przedstawione wręcz w karykaturalny sposób), a sama autorka bardzo dobrze operuje w odcieniach szarości, które idealnie dopełniają jej styl i akcję komiksu.

Przeczytaj również:  Satyajit Ray – jak czytać kino bengalskiego mistrza [ZESTAWIENIE]

Jednocześnie w trakcie lektury bardzo mi przeszkadzała lekka chaotyczność komiksu, wynikająca z braku wyraźnych przejść między poszczególnymi planszami. Czytając Kaczki. Dwa lata na piaskach, odnosiłem wrażenie, że faktycznie przeglądam spisane historie, zwizualizowane strony z pamiętnika. Autorka wielokrotnie bez konkretnych przejść między scenami umiejscawia kolejną planszę komiksu kilka dni czy nawet tygodni później niż poprzednia, często zmieniając także miejsce akcji. Tak, żeby ukazać konkretne interakcje między bohaterami czy dialog, który faktycznie miał miejsce, niekoniecznie skupiając się na tym, co go poprzedzało. Choć momentami wprowadzało mnie to w zakłopotanie (nie zliczę, ile razy w trakcie lektury sprawdzałem, czy przypadkowo nie przeskoczyłem jakiejś strony), w ogólnym rozrachunku historia jest całkiem sprawnie poprowadzona i czyta się ją bardzo immersyjnie, wczuwając się we wszechobecną szarość i obojętny nastrój panujący na polach wydobywczych.

Przykładowa strona z komiksu „Kaczki. Dwa lata na piaskach” / fot. Kultura Gniewu

Tym samym wszystkie wady blakną, w miarę gdy coraz bardziej zagłębiamy się w treść Kaczek. Gdy czytamy je ze świadomością, że to wszystko naprawdę się wydarzyło, a pod płaszczyzną relacji międzyludzkich ukazana jest także korporacyjna bezduszność w eksploatacji dóbr naturalnych. To, co dla przyjezdnych było okazją na zarobienie bardzo dobrych pieniędzy, dla lokalnej ludności stanowiło wyniszczenie środowiska naturalnego, śmierć tysięcy zwierząt i lokalną katastrofę ekologiczną. Kaczki. Dwa lata na piaskach to historia, którą po prostu warto przeczytać – oprócz tego, że skłania do refleksji na wymienione już przeze mnie tematy, jest ona, w wielkim skrócie, dobrze napisaną, dosadną i szczerą autobiograficzną powieścią rysunkową, która nie boi się poruszać trudnych tematów.


Korekta: Aleksandra Kowalewska

Anna Czerwińska

Ocena

7.5 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.